- No chodź! - pociągnęłam za rękę fioletowłosą wiedźmę.
Widziałam jak przewraca oczami, ale tego nie skomentowałam. Zaciągnęłam ją do drzewa przy którym tańczyłyśmy podczas walki z Gromem, teraz było ozdobione dodatkowymi kwiatami.
Usiadłyśmy, a ja zerwałam słonecznika i włożyłam między jej brązowe kosmyki. Znowu miała odrosty. Zarumieniła się i zaczęła rozpakowywać jedzenie z kosza piknikowego.
- Będę mogła zafarbować ci włosy? - zapytałam obserwując pełne gracji ruchy mojej dziewczyny, tak różne od moich własnych.
- Może... - uśmiechnęła się figlarnie i zmieniła temat. - Mam nadzieję, że tym razem to nie był pomysł Hooty'ego.
- Spojrzała na mnie z udawaną powagą i obie się zaśmiałyśmy. Szybko jednak zaczęłam zaprzeczać:
- Wiem, że nie jest idealnie, ale to nasza pierwsza randka i chciałam zrobić to sama - zaczęłam bawić się rękami, a Amity, widząc mój stres ujęła moje ręce w swoje i czule pogłaskała.
- Jest idealnie - szepnęła, pochylając się tak, aby nasze czoła się stykały.
- Ty zawsze wiesz co powiedzieć - powiedziałam z udawanym żalem.
- Nie prawda. Wiem to tylko przy tobie - zarumieniłam się nawet jeśli to zdanie było trochę tandetne. - Co? Mówię poważnie, gdybyś zobaczyła mnie w domu, z mamą... - głos jej się załamał, ale tym razem razem to ja ścisnęłam jej ręce i dodała tak, że prawie jej nie usłyszałam. - ...nie poznałabyś mnie.
Chciałabym, żeby to było perfidne kłamstwo, ale Amity nigdy mnie nie okłamywała, szkoda, że ja nie mogłam przynajmniej odwdzięczyć się jej tym samym. Zawsze musiałam coś spieprzyć, ale z Amity było inaczej. Nie mówię, że kiedy dorośniemy i przejrzy na oczy jakim dziwolągiem jest jej dziewczyna, nadal będzie chciała że mną być. Mówię tylko, że z nią nie chciałam tego spieprzyć.
Poczucie, że ona wcale nie jest Little Miss Perfect wydawało się teraz takie nierealne.
Zamyśliłam się tak, że nie zauważyłam nawet kiedy delikatnie mnie pocałowała. W usta.
- Przy tobie czuję się szczęśliwa, Luz, czuję, że mogę być sobą. Ale to nie tylko dlatego z tobą jestem. Lubię cię. Bardzo. Czasami, gdy na ciebie patrzę, zastanawiam się skąd mam takie szczęście. Ale boli mnie, gdy nie doceniasz siebie. Bo jesteś niesamowita, Luz. Jesteś mądra, odważna, lojalna, miła i piękna. Zawsze tak myślałam. Na początku po prostu byłam głupia. - chciałam zaprzeczyć, ale ona nie dała mi tej możliwości. - Nie, na prawdę, ty chciałaś się ze mną zaprzyjaźnić, a ja bałam się wyłazić ze swojej bezpiecznej skorupy. Ale kiedy wreszcie odważyłam się nawiązać przyjaźń z kimś innym niż Bosha i Skara, zauważyłam, że bycie twoją przyjaciółką to niekoniecznie to czego naprawdę pragnę.
- Przepraszam, że byłam taka nieświadoma
- Możesz przestać przepraszać? Wszystko nam się udało i teraz jesteśmy tutaj, jesteśmy parą i będę z tobą do momentu kiedy uwieżysz w siebie i pokochasz siebie tak jak ja cię kocham
- Kochasz mnie? - zapytałam.
- Tak - choć się zająknęła brzmiało to pewnie. - Oczywiście że tak.
- Ja też cię kocham - powiedziałam po chwili ciszy. - I postaram się, Amity.
Widziałam jak się uśmiecha zanim mnie pocałowała.
Jestem nowa na wattpadzie i mam nadzieję że coś z tego wyjdzie. W następnych rozdziałach będzie trochę mroczniej. Komentarze mile widziane♡.
YOU ARE READING
Ostatni dzień ~ Lumity
FanfictionA co gdyby Luz wróciła do świata ludzi, a Amity została na Wrzących Wyspach? Dziewczyny zerwały parę lat temu, ale kiedy Luz ma zamiar popełnić samobójstwo, najpierw chce znów zobaczyć Amity.
