prolog

22 3 1
                                        

Właśnie przygotowywałam się do wyjścia gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Gdy pukanie do drzwi nie ustawało zeszłam z krzesła i podeszłam do drzwi które otworzyłam i zaczełam zchodzić po schodach. Gdy dotarłam do drzwi zaniemówiłam gdy zobaczyłam dwóch policjantów.

- Adeline Smich?- zapytał jeden z nich

- Tak coś się stało?- zapytałam zdziwiona ich przybyciem.

policjanci milczeli ale po chwili jeden z nich się odezwał.

- twoja matka uległa wypadkowi. nie przeżyła.. przykro mi - odpowiedział jeden z nich

- prosze.. - zapytałam z nadzieją że jednak to wszystko to był sen

nie przeżyła...

te słowa odbijały się echem po mojej głowie

moje ręce zaczaczeły sie trząść. Nie mogłam uwierzyć że to wszystko było prawdą

- wszyskto w porządku ? - zapytał policjant

- tak - odpowiedziałam ledwie słyszalnym głosem - coś jeszcze ? - zapytałam

- nie to wszystko - odpowiedział - do widzenia - powiedział

- do widzenia - odpowiedziałam i zamknełam drzwi

nie mogłam w to wszystko uwierzyć

nie przeżyła...

nie mogłam tych słów wyrzucić z głowy

szybko pobiegłam do pokoju potykając sie o schody

gdy weszłam do pokoju od razu rzuciłam sie na łóżko nim sie obejrzałam usnęłam

.....

Gdy sie obudziłam uderzyły we mnie ostatnie wydarzenia

jedna samotna łza spłyneła po moim policzku

wstałam z łóżka poszukując telefonu który leżał na toaletce

włączyłam telefon zerkając na godzine

21:25

weszłam w aplikacje telefon i wybrałam numer do brata

po chwili ktoś odebrał

-halo- usłyszałam w słuchawce

-hej Blase - odpowiedziałam ze smutkiem

- o hej co tam - odpowiedział

- muszę ci coś powiedzieć- odpowiedziałam

- co?- zapytał zdziwiony

-nasza mama... uległa wypadkowi..- odpowiedziałam.Czułam jak łzy zbierają mi sie do oczu- nie żyje- powiedziałam wybuchając płaczem

Blase po długiej ciszy odpowiedział

-nie żyje- powtórzył moje słowa - nie to nie możliwe - odpowiedział szybko-jeszcze dziś z nią rozmawiałem - powiedział cicho

-moge sie do ciebie wprowadzić nie ch..- nie dokończyłam bo mi przerwał

- tak pewnie kupie ci bilet - powiedział z troską w głosie - napisze ci sms kiedy i o której masz lot- powiedział

-dziękuje- powiedziałam cichutko - kocham cie - powiedziałam prawdę bo teraz tylko mam jego

- ja ciebie też- odpowiedział - ja kończę i ide i rezerwować lot pa- odpowiedział i sie rozłączył

a ja przetarłam zimną dłonią twarz i ruszyłam w stronę łazienki

zdjęłam ubrania i poszłam pod prysznic

.......

Gdy wyszłam z łazienki chwyciłam telefon i weszłam w wiadomości

gdy zobaczyłam wiadomość mojego brata uśmiechnęłam sie delikatnie

Blase kretyn

lot masz jutro o 10 :00 możesz wziąć walizki kocham cie ;]

Adeline

ja ciebie też i dziękuje

wyszłam z aplikacji i wyłączyłam telefon. odłożyłam telefon na półkę koło mojego łóżka i go podłączyłam . wstałam z łóżka z zamiarem spakowania się

........

Po około dwóch godzinach byłam spakowana zmieściłam się w dwóch walizkach z czego jestem zadowolona bo miałam dużo ciuchów. Wstałam z podłogi i zaczęłam kierować sie  w stronę łóżka a gdy już byłam na tyle blisko skoczyłam na łózko i zakopałam sie w kołdrze.

_____________________

czy prolog był za długi ? bo dopiero zaczynam swoją przygodę i nie jestem pewna 1 rozdział wleci jutro a jak dobrze pójdzie to może nawet dziś pa pa :p




Dark AngelWhere stories live. Discover now