Paryż budził się powoli, a dźwięki miasta mieszały się z zapachem świeżo mielonej kawy i pieczonych bagietek. Camille stała przy oknie swojego małego mieszkania, patrząc na szare dachy, które tonęły w porannej mgle. Słońce dopiero zaczynało się przebijać przez gęste chmury, oblewając ulice miękkim, złotym światłem.
„Sophie, będziesz dziś znowu się spóźniać!" – zawołała Camille w stronę drzwi łazienki. Zza nich dobiegał szum wody i ściszony głos przyjaciółki, która prawdopodobnie znowu rozmawiała z mamą przez telefon. Camille uśmiechnęła się, zakładając cienki szalik na szyję. Typowa Sophie. Punktualna we wszystkim, co dotyczyło pracy i studiów, ale chaos wcielony, kiedy chodziło o poranki.
Minęły już dwa lata, odkąd wynajęły wspólnie to małe mieszkanie na przedmieściach Paryża. Nie było luksusowe – wręcz przeciwnie – ale miało w sobie ten specyficzny urok, który sprawiał, że obie czuły się tu jak w domu. Mieszkanie znajdowało się na trzecim piętrze w starej kamienicy. Drewniane podłogi skrzypiały przy każdym kroku, a okna często przepuszczały zimne powietrze, ale widok na miasto rekompensował wszelkie niedogodności.
„Idę, idę!" – Sophie wybiegła z łazienki, ledwo związując mokre włosy w niedbały kok. „Naprawdę muszę się nauczyć wstawać wcześniej. Może od przyszłego tygodnia..." – mruknęła, zakładając płaszcz.
„Powtarzasz to co tydzień" – Camille uśmiechnęła się szeroko, upijając łyk kawy. Zawsze podziwiała Sophie za jej zorganizowanie, ale poranne chaosy były niemal tradycją.
Siedziały przy stole, popijając kawę, kiedy Sophie przerwała nagle ciszę: „Słyszałaś o nowym sąsiedzie? Podobno wynajął apartament dwa piętra wyżej."
Camille uniosła brwi. „Nie, jeszcze go nie widziałam. Kto to?"
Sophie wzruszyła ramionami. „Podobno ktoś bogaty. Ludzie mówią, że ma apartamenty w całym Paryżu i jeszcze gdzieś na południu. Nie wiem, jakim cudem ktoś taki wprowadza się do tej okolicy."
Camille prychnęła. „Może chce poczuć paryską autentyczność, jak w filmach? Wiesz, te wszystkie małe uliczki, kawiarenki, artyści..."
Sophie uśmiechnęła się, ale w jej oczach pojawiła się iskra ciekawości. „Może. Ciekawe, czy go spotkamy. Może w końcu jakaś zmiana w tym naszym monotonnym życiu."
„Może. Ale wiesz, że nie wszystkie zmiany są na lepsze" – Camille powiedziała pół żartem, pół serio, chowając twarz za filiżanką.
***
Tego samego dnia, po pracy, Camille wybrała się do swojej ulubionej kawiarni na Montmartre. Uwielbiała to miejsce za jego kameralną atmosferę i widok na miasto. Przez ostatnie tygodnie spędzała tu coraz więcej czasu, próbując znaleźć inspirację do projektów modowych, które szkicowała w wolnych chwilach.
Kiedy usiadła przy jednym z małych, okrągłych stolików, zauważyła, że ktoś nowy wszedł do kawiarni. Mężczyzna, wysoki, dobrze ubrany, z eleganckim płaszczem przewieszonym przez ramię. Wyglądał na kogoś, kto czuje się swobodnie w luksusowych miejscach, ale jednocześnie zdawał się nie pasować do otoczenia.
Ich spojrzenia spotkały się na krótką chwilę. Camille poczuła dziwne mrowienie na karku. Mężczyzna uśmiechnął się lekko i skinął głową, jakby rozpoznał w niej kogoś znajomego. Camille odwzajemniła uśmiech, chociaż w środku poczuła nagłe spięcie.
Po chwili mężczyzna podszedł do jej stolika. „Przepraszam, czy to miejsce jest wolne?" – zapytał niskim, spokojnym głosem, wskazując na krzesło obok niej. Jego postawa mówiła sama za siebie, pewny siebie, ale tak samo tajemniczy.
„Oczywiście" – odpowiedziała, nieco zaskoczona. Ktoś taki rzadko pytał o pozwolenie.
„Nicolas" – przedstawił się, wyciągając dłoń.
„Camille" – odpowiedziała, ściskając jego dłoń. Jej serce zaczęło bić nieco szybciej, chociaż nie potrafiła wyjaśnić dlaczego.
„Miło cię poznać, Camille. Chyba widziałem cię już wcześniej... Czyżbyśmy byli sąsiadami?"
ESTÁS LEYENDO
Pod Maską Luksusu
Novela JuvenilAkcja rozgrywa się w 2024 roku w małym paryskim mieszkaniu na przedmieściach. Dwie przyjaciółki, Camille i Sophie, dzielą niewielką przestrzeń, próbując związać koniec z końcem. Obie są w swoich wczesnych latach dwudziestych, mają wielkie marzenia...
