We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

nienawisc

10 1 0
                                        


Od ostatniej sytuacji minelo juz 7 lat. TV Szyszka ma juz 7 lat. Ale ten czas leci, nie? A najbardziej dla naszych ulubionych dwoch kochankow.
Mimo szybkiego uplywu czasu zachowanie Szyszuni sie nie zmienilo. Byl (i jest) bardzo trudnym dzieckiem. Jego rodzice sa zmeczeni jego osoba, ale w koncu sami zdecydowali sie miec dziecko, prawda? 
Szyszka nie chcial sie ich sluchac, uciekal z przedszkola, zazywal tik taki, palil paluszki cebulowe, pil sok z kieliszka. Chcial, zeby go polubili. Zeby inni jutuberzy z przedszkola pokochali go takim, jakim jest.
A szczegolnie chcial zrobic wrazenie na jego ulubionym, ukochanym jutuberze, ktory byl wiekszy od niego, a przede wszystkim, slawny.
Nazywal sie Czepeel.
Czepeel mial klase jakiej nikt inny nie mial. To nie hejterzy pluli mu w twarz, to oni pluli sami na siebie.
Tak, wszyscy wiemy, ze owy El Czep byl swiatloscia, ale cos przeciez musi emitowac to swiatlo, prawda?
Mial cos, co sprawilo, ze w ogole sie tu pojawil, ze istnieje w swiecie jutuberow tf2, a do tej druzyny dostac sie trudno.
Brygada graczy to byl jego klucz do zwyciestwa. Uzyl swojej inteligencji do czegos, co kazdy gracz tf2 z kraju pieknego, gdzie ludzie sa kurwami, napewno kiedys gral.


---

Tymczasem, Rexis i Nemtielea mogli miec czas dla siebie, gdy ich troszeczke nierozgarniety syn siedzial w pudle, ktore dla dzieci przed ich pierwszym rokiem szkolnym bylo rozrywka.
Rexis byl zmeczony, ponownie posprzatal caly dom, robil to co tydzien, ten sam dzien tygodnia.
Nem chcial mu pomoc, bardzo chcial mu pomoc.
Wydawaloby sie, ze poza obowiazkami domowymi nie bylo z czym mu pomoc. Nic bardziej mylnego.
Od pewnego czasu Rexis zaczal wychodzic do ludzi. To dobre dla zdrowia psychicznego, zdecydowanie wiekszosc czasem potrzebuje pobyc z innymi, ale dla zdrowia napewno nie sa dobrzy ludzie, ktorzy swoje zycie przezyli w jailbreaku brygady graczy.
To miejsce zakazane, wrecz przeklete. Ktokolwiek tam byl nie wyszedl zdrowy, a w niektorych przypadkach, zywy.
Rex zaczal miec problem z hazardem, braniem uzywek od demomanow, czasami pil i jechal sentrygunem zagrazajac zyciom innych ludzi.
Kilka godzin pozniej i wracal do domu, patrzyl na nema z usmiechem, czuloscia, jakby wlasnie prawie sie nie zabil. Przytulal sie tylko do niego. Patrzyl mu prosto w oczy. Jakakolwiek rozmowa z nim na ten temat konczyla sie slowami 
"jezeli wyszedlem z domu do ludzi po tak dlugim czasie, to z nalogu rowniez wyjde".

---

Szyszka, jednego dnia, wrocil z przedszkola do domu. Byl zaplakany, zdenerwowany. Nie odzywal sie. Do nikogo. Nie chcial jesc niczego co ojcowie mu zrobili.
Jego rodzice postanowili porozmawiac o tym miedzy soba, ustalic co teraz. Byli zestresowani, nie wiedzieli co sie dzieje z Szyszunia.
Ustalili, ze to Rexis zrobi ten pierwszy krok i jako dobry rodzic pogada ze swoim dzieckiem.
Usiadl obok niego w jego pokoju i zaczal mowic, swoim chrypowatym glosem z wada wymowy.

- Co sie dzieje? - zaczal, spokojnie.

Okazalo sie, ze Szyszka probowal swoich szans przy Czepeelu, aczkolwiek ten na poczatku byl zajety Daliggowskim i LechemPW, niby normalna sprawa, ale Szyszka nie dawal za wygrana. Zamiast po prostu probowac zwrocic uwagi Czepeela, zrekrutowal sie na admina.
Miniony El Czepa natychmiast ruszyly do akcji. Wysmialy go przy calym przedszkolu. Kazdy sie patrzyl. Kazdy widzial jego lzy, ale mial jeszcze w sobie skryta nadzieje. Nadzieje, ze chociaz Czepeel zaakceptuje go jako swojego.
Aczkolwiek, gdy zobaczyl to jak beznadziejna byla proba rekrutacji, kazal Szyszce odejsc.

Rexis po prostu spojrzal na niego i staral sie mu wytlumaczyc, ze bycie blisko z Czepeelem jest dosyc trudne i nie na kazdego czeka takie blogoslawienstwo.

Wtedy stalo sie cos, co na zawsze mialo zmienic psychike Szyszki.

- Wiesz, - Rexis spojrzal na podloge - nie chce ci sie chwalic, oczywiscie bardzo mi przykro, ze ci sie nie udalo, ale jestem z Czepeelem dosc blisko. Mowiac blisko, mam na mysli ze... - przerwal na chwile - pracuje dla niego jako admin.
 
Szyszka nie dowierzal. Spojrzal na ojca w bolu. To przeciez on mial byc blisko z jego ukochanym, nieproblematycznym tf2fluencerem. Zacisnal zeby i kazal Rexisowi wynoscic sie z pokoju. Ten zestresowal sie, ale posluchal dziecka.
Szyszunia spakowal wszystkie swoje rzeczy do plecaka z kubusiem puchatkiem i zostawil im notke w pokoju, zeby na zawsze opuscic mieszkanie.

---

Nem chcial sie upewnic czy jego dziecko spi. Kochal Szyszke mocno, ale nie zastal go w pokoju gdy otworzyl drzwi. Podniosl tylko notatke, a jej zawartoscia bylo nastepujace zdanie:

"Jezeli ja nie moge byc adminem Czepeela, to nikt nie moze."

Nem mial nadzieje, ze przez noc Szyszka wroci do domu, ale nie wiedzial on jednego.

Ze to wlasnie wtedy Szyszka zaczal nienawidzic.

wychowanie dziecka | Rexis x NemtieleaStories to obsess over. Discover now