Rozdział 1

9 1 1
                                        

- Victoria! Szybciej, bo się spóźnimy! - Krzyknęła moja mama z dołu. Oczywiście szykujemy się na kolejny konkurs piękności, który oczywiście i tak wygram. Wcale tego nie chcę. Mi jest potrzebna miłość od matki i ojca, a nie uroda. Każdy w szkole mi mówi, że jestem podobna do tej sławnej modelki "Adriany Limy". Nie to, że jest coś w tym złego, ale trochę ja przypominam. Moje oczy są identyczne jak jej. Figura i cera tak samo. Jedynie włosy mam trochę ciemniejsze.

Jestem ubrana w czarny top, który ledwo zasłania moje piersi, które mama kazała mi powiększyć. Oczywiście się nie zgodziłam, a mama już nie miała nic do gadania. Niebieskie dzwony z dziurami dodają mi trochę aury. Białe air forcy nie pasowały do tego topu, ale mama uznała, że będzie to wyglądać idealnie. Włosy mam wyprostowane, a makijaż jest lekki.

Zeszłam na dół i zobaczyłam swoją mamę, która stała tuż przy ciemnych drzwiach prowadzących na zewnątrz. Mieszkaliśmy na dzielnicy, gdzie mieszkają sami bogaci ludzie. Mój przyjaciel Leo mieszka cztery domy stąd, więc zawsze jak pokłócę się z rodzicami jestem u niego mile widziana. Poznałam się z nim na pierwszym roku moich studiów na uczelni. 

Znajdowałam się już przed sceną, na której miałam występować. Słyszałam piosenkę "Con Calma", co oznaczało, że ten cały show się zaraz zacznie. 

- Zapraszamy! - Krzyknął typ, który zaczynał konkurs. Na początku wchodziła Elizabeth, która ma normalnie cement na twarzy. Nie da się tego nazwać makijażem. Ten konkurs nie jest szkolny, więc nikogo tutaj nie znałam. 

Wreszcie ta typiara wyszła, więc jak będzie wracać, to wychodzę ja. Obróciła się i szła w moją stronę. Wzięłam głęboki oddech i wyszłam. Chodziłam prosto, ruszając biodrami. Każdy zaczął klaskać. Obróciłam się i wróciłam. Nie czuję stresu. 

***

- Zwyciężczynią jest Victoria Davies! - Krzyknął, a widownia zaczęła klaskać. Elizabeth stojąca obok mnie zaniemówiła, bo myślała, że ona wygra. Wyszłam na środek sceny, gdzie miałam odebrać medal i pieniądze. Z konkursów poza szkolnych oczywiście się zarabia. Moja mama podeszła do tego pana od konkursów i podała mu rękę. 

- Chodź już, Vic. Nic tu po nas. - Odezwała się mama w moją stronę. 

Chwilę później dojeżdżaliśmy już do domu, mama się odezwała, czego się nie spodziewałam. Jak miałam pięć lat, ojciec znalazł pracę jako prawnik. Po około roku mamie odbiło od kasy. Mamy strasznie bogaty dom. Mam własną kartę kredytową, na którą rodzice wpłacają mi często pieniądze. Zawsze kupuję to co chcę i rodzicom nic do tego. 

- Musimy przedyskutować jedną sprawę z twoim ojcem

- On jest w domu? Niemożliwe. - Odpowiedziałam. Mojego taty praktycznie cały czas jest w "Pracy". Moja przyjaciółka wysłała mi kiedyś zdjęcie jak lizał się z jakąś dziwką w klubie. A mówi, że ma nadgodziny w pracy. Nie pokazałam tego mojej mamie, bo nic by się nie zmieniło. Jej zależy na pieniądzach, a nie tacie. 

- Nie pyskuj. Ciesz się, że wrócił. To twój ojciec. - Stwierdziła chamsko, dając nacisk na ostatnie słowo. 

Nie odezwałam się już, bo matka nigdy nie ma na to ochoty. 

- Jesteśmy już. - Mruknęła cicho i wysiadła ze swojego Bugatti, które dostała ostatnio na urodziny. Ona jest po prostu rozpieszczona. Ja nie mam prawa jazdy, bo zawsze, gdy już zdawałam egzamin, to musiałam coś spieprzyć. Próbowałam zdać to prawko siedem razy. Więc się poddałam. 

Znajdowałam się już w kuchni z moimi "Rodzicami". Przebrałam się na szybko w jakieś Nike Pro, Na to szare dresy z Nike, i biały top. 

- Musimy ci coś przekazać. - Oznajmił mój ojciec. 

- Dobra, od razu do sedna. - Miałam na początku powiedzieć, że nie chce mi się z nimi gadać, ale odpuściłam. 

- Musisz zrobić rozbieraną sesję. - Oznajmiła moja matka zupełnie normalnie. 

- No chyba cię coś boli!

- Nie do mnie takim tonem! 

- Naprawdę chcecie robić ze swojej córki dziwkę?! - Odezwałam się. 

- Wyrażaj się! I po takim zachowaniu, ciężko stwierdzić, że jesteś moją córką. - Odezwała się matka. Zabolały mnie te słowa, ale nie dałam tego po sobie poznać. 

- Nie będę brała udziału w żadnych sesjach! - Wydarłam się w końcu. 

- Wszystko już zaplanowane. A przy okazji, powiększenie twoich piersi, też powinniśmy zaplanować przed tym, jak ci to powiedzieliśmy. 

Nie wytrzymałam już i wybiegłam z domu. Mama jeszcze krzyczała, że mam wrócić, ale zignorowałam to. 

Idę się zabawić. 

***

Siedziałam przy starej ławce w parku, z daleka od domu. Ledwo kontaktowałam przez alkohol w moim organiźmie. Wypiłam strasznie dużo. Całowałam się z jakimiś randomami, a teraz nawet nie pamiętam ich imion. 

Wzięłam wódkę do ręki i zaczęłam pić z butelki. Gorzki smak już mi nie przeszkadzał. Nagle podszedł do mnie jakiś umięśniony typ w tatuażach. 

- Tobie to już chyba wystarczy, co nie? 

- Nie. - Odpowiedziałam mu, na co on się uśmiechnął i kucnął przede mną. 

- Gdzie mieszkasz? - Zapytał chamsko i wyrwał mi butelkę z ręki. 

- Ej, oddaj mi to!

- Jak odpowiesz na moje pytanie. 

- Jakie, bo już nie pamiętam? - Powiedziałam i się zaśmiałam. Już więcej nie piję alkoholu. 

- Gdzie mieszkasz? 

- Około... 160 kilometrów stąd. - Odpowiedziała, a on oddał mi wódkę. Najlepsze jest to, że nie żartowałam. Jakiś typ mnie tu wywiózł. Nawet nie wiem, jak to się stało. 

- JAK. 

- Normalnie. - Wziął mnie na ręce i niósł mnie do jakiegoś Lamborghini. On myśli, że ja z nim pojadę? 

- Puść mnie. 

- Nie wkurwiaj mnie nawet. - Oznajmił chamsko i wsadził mnie na przednie siedzenie zapinając mi pasy. Chwilę później znalazł się na miejscu kierowcy. 

- Zamierzasz mnie gdzieś wywieść, zgwałcić i zamordować? - Zapytałam śmiejąc się. 

- Nie przeczę. - Zaśmiał się brunet. 

- Czyli jesteś pedofilem? Ale beka z ciebie. - Odpowiedziałam, nie zwracając  uwagi na jego słowa. Jestem z nieznajomym typem w jakimś aucie, a ja się śmieję. 

- Ile ty masz lat? 

- Dziewiętnaście. 

Nie odpowiedział mi, więc postanowiłam się go zapytać. 

- A ty ile masz lat? - Mówię tak strasznie nie wyraźnie, że dziwię się, że mnie słyszy. 

- Dwadzieścia jeden. - Odpowiedział gburowato. 

- No ej! Nie smutaj się tak! Taki ładny chłopczyk z ciebie. - Powiedziałam i zaczęłam go dotykać po twarzy, na co się uśmiechnął. 

- Zaraz zacznę planować te morderstwo. 

- Nie mam nic przeciwko temu. - Uśmiechnęłam się szczerze. 

Pięć minut później auto się zatrzymało. 

- Już jesteśmy. - Powiedział odpinając sobie i mi pasy. 

- Kogo to dom? 

- Mój. 

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 26, 2024 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

GoddessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz