Prolog

7 1 0
                                        

Bałam się.
Bałam się że w końcu mnie znajdzie i już nigdy nie zaznam spokoju. Choć minęły 3 lata odkąd uciekłam, wciąż z tyłu głowy kłębiła się myśl o tym jednym potworze, którego niegdyś nazywałam swoim mężem. Moje małżeństwo formalnie trwa do dziś, lecz pomiędzy nami wszystko skończyło się w dniu, w którym po raz pierwszy zobaczyłam siniaka na lewym ramieniu. Już wtedy wiedziałam że to początek piekła, którego nie będzie końca. Oto historia mojej nieszczęśliwej miłości. Nazywam się Isabel Black i opowiem wam jak jeden człowiek bezpowrotnie wywrócił moje życie do góry nogami.

25 lipca 2018 roku.
Wracając z uczelni, przystanęłam przy jednej z Nowojorskich kawiarnii należącej do mojej przyjaciółki Camili ,mieściła się niecały kilometr  od Harvardu, uczelni na której studiowałam.  Była moją ulubioną, dlatego też bez wahania weszłam do środka. Podeszłam do lady, zamówiłam latte, i usiadłam przy jednym ze stolików w ogrodzie kawiarnii. Wysoka temperatura, i świecące słońce nie pozwalało na pozostanie w środku lokalu, dlatego wybór był oczywisty. Czekając na swoje zamówienie, po raz pierwszy go zobaczyłam. Wysoki, dobrze  zbudowany, jasnowłosy mężczyzna po trzydziestce o zielonych oczach. Wszedł  do  budynku witając się ze wszystkimi dookoła, zatrzymując dłużej wzrok nie  wiedzieć czemu  właśnie na mojej osobie. Mężczyzna podszedł do barmana, zamówił  dużą  czarną  kawę, bez  cukru i jak  gdyby nigdy nic, przysiadł się do  mojego stolika. Byłam zaskoczona lecz nie dałam tego po sobie poznać i jedynym co wyszło z moich ust było pytanie:
- Dzień  Dobry, przepraszam, znamy  się? – zapytałam nie będąc pewna co jeszcze mogłabym  powiedzieć.
Na odpowiedź ze strony jasnowłosego nie musiałam długo czekać.
- Nie, ale myślę  że nie byłoby problemu tego zmienić, nazywam się Cameron Grand, miło mi poznać..
- Isabel, Isabel Black, w zasadzie to jestem  ciekawa, dlaczego akurat do mnie pan się  dosiadł, w lokalu jest setki innych osób a pan  wybrał mnie. Może mi pan to wyjaśnić?
Zdziwiona postawą mężczyzny, zapytałam instynktownie.
- Ależ oczywiście, jest na to bardzo prosta odpowiedź, jest pani bardzo ładną kobietą. Bywam tutaj często, lecz nigdy pani nie  widziałem. Jest pani nowa w mieście?
Na słowa zielonookiego zrobiło mi się gorąco. Nie zawsze słyszałam tak miłe słowa od płci przeciwnej przez co nie bardzo wiedziałam jak mam na nie reagować. Nie chcąc wyjść na nieuprzejmą odpowiedziałam:
- Nie, mieszkam tutaj od 2 lat, przeprowadziłam się z małego miasteczka w Nevadzie, na studia. Jestem na pierwszym roku turystyki. Prawdopodobnie nie widział mnie pan dlatego, iż rzadko tutaj bywam, często nie mam czasu przez naukę lub pracę. Przepraszam pana bardzo, ale muszę już iść, do widzenia.
I tak nie doczekawszy swojej kawy, wyszłam z budynku. Nie miałam ochoty dłużej z nim rozmawiać. Wydawał się miły, ale rozmawianie z innymi mężczyznami mając chłopaka byłoby niestosowne, dlatego też jak najszybciej skierowałam się w stronę mojego mieszkania.
Ulokowane było w bardziej niebezpiecznej  dzielnicy-Bronxie. Choć każdy odradzał mi mieszkanie tutaj, mi osobiście to odpowiadało, były niskie koszty, a właściciel był wyrozumiały na zdarzające się spóźnienia z zapłatą.
Od razu po powrocie do mieszkania, poszłam wziąć kąpiel. Umyłam się, uczesałam włosy w niskiego koka a następnie poszłam do łóżka. Na laptopie włączyłam swój ulubiony serial Teen Wolf, obejrzałam 3 odcinki i poszłam spać, gdyż jutro musiałam wcześnie wstać na uczelnię.
Budzik zadzwonił punktualnie o 6 rano. Zdecydowanie nie była to godzina dla mnie, ale nie miałam wyjścia, gdyż profesor Smith zaczynał o 8 rano swoje wykłady na temat bezpieczeństwa w hotelach. Nie chcąc dłużej odkładać tej chwili, wstałam z łóżka i poszłam zrobić poranną toaletę. Po 15  minutach wyszłam z łazienki, ubrałam  się, pomalowałam, spryskałam ulubionymi perfumami.  Miałam już wychodzić na uczelnię, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Zaskoczona podeszłam, zerknęłam przez wizjer i ujrzałam  tego samego  mężczyznę, który poprzedniego dnia przysiadł się do mnie w kawiarnii.  Trzymał w ręku bukiet białych róż i dwie kawy. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi mężczyźnie. Jak się później okazało, był to największy błąd mojego dotychczasowego życia.



Z góry przepraszam za błędy.
Mam nadzieję że się podobało i zapraszam na dalsze losy Camerona i Isabel.

GrandStories to obsess over. Discover now