-Hazel!-usłyszałam z drugiego pokoju krzyk mojej starszej siostry Mirelle. Otworzyłam białe drzwi prowadzące do mojego azylu i wychyliłam głowę.
-Czemu tak krzyczysz od samego rana?- spytałam po czym spojrzałam na zegarek wskazujący dokładnie 7.17.
-Gdzie jest moja sukienka!?- wrota do pokoju starszej otworzyły się z impetem a moim oczom ukazała się postać wysokiej blondynki o szarych oczach oraz włosach splecionych w dwa warkocze. Na sobie miała jedynie białą bluzkę i krótkie czarne spodenki, co mogło oznaczać, że dopiero co wstała.
-Nie wiem gdzie jest twoja sukienka- patrzyłam na nią jak na kosmitę i zastanawiałam się czy to faktycznie ona jest tą starszą. Dziewczyna ku mojemu zdziwieniu wparowała do pokoju i pierwsze co zrobiła to otworzyła moją szafę. Przeglądała mi ubrania, gdyż była święcie przekonana, że to ja wzięłam jej ukochaną część garderoby. Miała kompletnie gdzieś fakt, że ona wisiała cały czas w pokoju Mirelle gdzie przecież nikt oprócz niej i jej znajomych nie ma wstępu. Kiedy nie znalazła sukienki w szafie wyszła po czym poszła do pokoju naszej mamy. Jedyne co usłyszałam to krzyk siostry.
-Mamo! Gdzie jest moja czarna sukienka!?- potem rozmawiała jeszcze chwilę z rodzicielką, ale nie słuchałam ich już. Zamknęłam drzwi i postanowiłam zacząć się ogarniać, bo w końcu dzisiaj rozpoczęcie roku szkolnego. Odwróciłam się w stronę otwartej wcześniej szafy i zaczęłam oglądać ubrania w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Wyjęłam z szafy czerwoną sukienkę po mamie ale ta od razu wylądowała na łóżku. Podobnie stało się z trzema innymi sukienkami i granatową spódnicą. Do kolekcji dołączyła też czerwona przylegająca spódnica oraz beżowa sukienka z czarnymi elementami. Lekko podirytowana spojrzałam na zegarek. Wskazówki pokazywały dokładnie wpół do ósmej. Kiedy penetrowałam półki i wieszaki w poszukiwaniu czegoś w czym byłabym w stanie się pokazać ludziom, wyglądając przy tym schludnie i w miarę ładnie, do pokoju weszła mama.
-Mówiłam, żebyś przygotowała ubrania dzień wcześniej? To powiedziałaś, że nie trzeba i ogarniesz wszystko na spokojnie- oparła się o framugę.
-Mamo, nie załamuj mnie! Wiesz, że nie lubię sukienek i spódnic to po co mi je dajecie!? Mam same sukienki i spódnice w szafie, i tak tego nie noszę!- spojrzałam na nią z wyrzutem po czym wróciłam do grzebania. Kobieta postanowiła, że nie będzie zawracać mi głowy i wyszła. Po kilku minutach poszukiwań postanowiłam się poddać. Nie było sensu się stroić więc ubrałam jakąś koszulkę na to luźna bluza i jeansy. Byłam gotowa a kiedy wyszłam z pokoju spotkałam Mirelle stojącą przed lustrem.
-Hazel, jest okej?- odwróciła się w moją stronę. Na sobie miała sukienkę sięgającą do połowy uda. Była czarna a do niej dołączyła pasek w kolorze czekoladowego brązu. Na ramionach miała luźno zwisającą siateczkę, która zastępowała rękawy a na końcach znajdowały się ściągacze.
-Wyglądasz bardzo ładnie, tylko poluzuj ten pasek, bo jesteś bardzo szczupła i nie musisz się ściskać- uśmiechnęłam się i poszłam w stronę kuchni. Nie byłam głodna dlatego postanowiłam zjeść tylko banana. Moje oczy już trzeci raz powędrowały w stronę wiszącego na ścianie zegara wskazującego 7.42. -Świetnie! Jak spóźnię się na autobus Ruth będzie wściekła- pomyślałam i pobiegłam do łazienki gdzie tylko umyłam zęby i uczesałam się. Poprawiłam okulary na nosie a drugą dłonią próbowałam przywołać moje blond włosy nie dłuższe niż ćwierć ucha do ładu. Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do pokoju by spakować torbę. Włożyłam do niej tylko potrzebne rzeczy takie jak telefon, portfel czy klucze. Nagle usłyszałam głos siostry.
-Hazel pospiesz się! Już 7.55! Za 10 minut masz autobus!- słysząc to wybiegłam z pokoju i w pośpiechu wyszłam z domu zakładając jednocześnie buty.
Gdy dobiegłam na przystanek została minuta do autobusu a Ruth czekała na mnie z niezadowoleniem na twarzy.
-No nareszcie księżniczka przybiegła! I w ogóle jak ty się ubrałaś!?
-Na chuja mam się stroić skoro to jest dzień jak co dzień?
-Hazel nie mam do ciebie słów- dziewczyna wywróciła oczami.
-Mało czytasz to i słownictwo ubogie- uśmiechnęłam się wrednie i usłyszałam tylko ciche westchnięcie że strony miedziano włosej. Ruth nie jest wysoką dziewczyną, ale za to jest bardzo ładna. Jej zielone jak oliwki oczy przykuwały uwagę i idealnie komponowały się z jej rudymi włosami. Miała tłumy adoratorów i mogła wybrać sobie kogo tylko chciała a na ulicy czy w innych miejscach publicznych każdy się za nią oglądał. Nie byli to tylko chłopacy ale i dziewczyny. Jej figura też była niczego sobie i faktycznie było na czym oko zawiesić, lecz mnie interesowała tylko przeciwna płeć. Z moich przemyśleń oderwał mnie stukot kół mógł on oznaczać tylko jedno. Wsiadłam do autobusu i zajęłam miejsce. Po chwili moja przyjaciółka usiadła obok mnie.
-Kolejny rok z tą samą bandą idiotów- dziewczyna westchnęła ponownie a ja tylko uśmiechnęłam się pobłażliwie. Byłyśmy w jednej klasie dlatego wiedziałam doskonale o czym mówi.
-Spokojnie, kolejny rok przesiedzisz ze mną w ławce, więc chyba nie jest aż tak źle- puściłam do niej oczko po czym obie się zaśmiałyśmy. Po 10 minutach dojechałyśmy pod szkołę. Gdy tylko wysiadłyśmy z autobusu na przystanku stało sześciu chłopaków. Jeden z nich od razu podbiegł do mojej towarzyszki i dał jej duży bukiet kwiatów z liścikiem "kocham cię Ruth <33". Jeszcze chwila a bym go wyśmiała. Nie dość, że był brzydki to jeszcze nudziarz i tandeciarz. Ale ona takich lubiła. Nie chciała żadnych nowoczesnych i mega drogich prezentów i randek, wolała pojedynczą róże w jej ulubionym kolorze i spacer po parku. Nagle podbiegł do nas czarnowłosy chłopak a na jego widok zielonooka od razu się uśmiechnęła. Był to Kevin, nasz przyjaciel z klasy i jednocześnie obiekt westchnień mojej przyjaciółki. Szkoda, że on nie zauważał jej i tego jak bardzo się starała.
-Hejka Hazel! Ruth! Miło cię widzieć- uśmiechnął się i przytulił każdą z nas na powitanie. Wybuchnęłam śmiechem jak zobaczyłam spojrzenie jakim raczył obdarować adoratorów Ruth. Aż zawiało chłodem. Ja się zastanawiam, dlaczego on daje jej taką nadzieję? Przecież nie jest nią zainteresowany, ale i tak zachowują się jak para.
-Mi też miło cię widzieć Kevinie!- spojrzała na niego z uśmiechem pokazującym jak bardzo jest mu wdzięczna za przegonienie tych idiotów z przystanku.
-Dobra gołąbeczki, idziemy do klasy? Caid się wkurwi jak przyjdziemy zbyt późno, nie żeby mnie to obchodziło ale potem będzie nam to wypominać do końca roku szkolnego a mi się nie chce tego słuchać
-Hazel ma rację, nie widzi mi się słuchanie jak ta stara prukwa pierdoli mi o tym jaki to ja nie jestem spóźnialski
-Ale najpierw na szluga- wyjęłam pudełko z kieszeni i dałam jedną fajkę Kevinowi. Ruth nie pali dlatego jak zwykle poszła do szkoły by tam na nas poczekać. Kiedy skończyliśmy jarać poszliśmy do budynku i udaliśmy się w stronę klasy. Kiedy czekaliśmy pod salą na tą starą mendę do Kevina przyszła wiadomość.
-Kto to?- spytała Ruth patrząc w telefon czarno włosego. Widziałam w jej oczach zazdrość. Cała ona.
-Moja kuzynka, Irys- chłopak wszedł w zdjęcia i pokazał nam śliczną brunetkę o niebieskich oczach.
-Jest z naszego miasta?
-Nie, mieszka na południu Norwegii razem z naszą babcią. Jej matka nie żyje a ojcu odebrano prawa rodzicielskie ze względu na zaniedbanie obowiązków. Bardziej interesowały go dziwki i alkohol niż własna córka. Pochodzi z Finlandii i tam też został ten sukinsyn a zamieszkała u babci na czas bliżej nieokreślony.
-Ładna jest- przyglądałam się dziewczynie z zaciekawieniem. Była prześliczna. Jej krótkie brązowe włosy delikatnie opadały na bladą skórę. Niebieskie oczy bardzo mocno wyróżniały się a malinowe usta idealnie pasowały do jasnej jak porcelana skóry. Błękitna sukienka, którą miała na zdjęciu pięknie podkreślała jej figurę.
-Nie pierdol, że się zakochałaś- Kevin wyśmiał mnie a ja zmierzyłam go lodowatym wzrokiem.
-Jestem hetero debilu, nie interesują mnie laski. Aczkolwiek twoją kuzynkę poznam z miłą chęcią- powiedziawszy ostatnie zdanie spojrzenie złagodniało. Bardzo chciałam dowiedzieć się jaka jest rzekoma Irys.
-Dobra dobra tylko nie bij- chłopak skulił się a ja i Ruth zaczęłyśmy się śmiać.
YOU ARE READING
All I want is your love
Teen FictionMiłość może przyjść nagle, z nikąd i w najmniej oczekiwanym przez nas momencie. To właśnie przytrafiło się 17-letniej Hazel, która totalnie przypadkiem poznała kuzynkę swojego przyjaciela. Początkowo uważa, że nie dla niej miłostki i romanse, ale ży...
