Była jakaś czwarta nad ranem gdy usłyszałem krzyk matki i wielki huk w salonie. Wstałem i szybko pobiegłem tam, zauważyłem mamę siedzącą na kanapie i ojca leżącego na ziemi w kałuży krwi. Wokół niego stało trzech facetów.
-Kim wy do jasnej cholery jesteście?- Zapytałem drżącym głosem.
Wszyscy popatrzeli na mnie, matka cała zapłakana a gangsterzy w maskach z przerażającym wzrokiem.
-No proszę jest i on! Nasz słynny Nathaniel Coben- Skąd oni znają moje imię?
-Kim wy kurwa jesteście!- Krzyknąłem w stronę mężczyzn. Po czym wziąłem pistolet, który leżał na ziemi, najwidoczniej należał do mojego ojca. Wiedziałem, że ma jedną broń w domu. Wycelowałem w jednego z nich.
-Synu, moja jedna kula podziurawi cię bardziej niż twój cały magazynek, więc bądź łaskawy i odłóż to chyba, że chcesz sobie postrzelać to śmiało ale my mamy kamizelki kuloodporne.- W tle słyszałem tylko łkania i pojękiwania matki. Odłożyłem broń na podłogę.
-Chłopaki zwijamy się już nie ma co.- Powiedział jeden z nich po czym wyszli. Został tylko jeden.
-Jeśli zadzwonicie na pały skończycie jak on.- Po tych słowach kopnął, jak już zgadywałem martwego ojca, w twarz i wyszedł.
Podszedłem do niego i go dotknąłem. Nie mówił nic. Nie oddychał. Był zimny. Nie żył. Fala łez poleciała z moich policzków popatrzałem na słabą matkę i powiedziałem jej żeby zadzwoniła na pogotowie, wiedziałem, że nie da się go już odratować ale zawsze była jakaś nadzieja.
-Mamo, proszę zadzwoń- Jęknąłem do niej. Ból, który towarzyszył mi wtedy był nie do opisania.
-Synku, jego już nie odratujemy. On już nie żyje- Moja mama, którą również kochałem nad życie, klęknęła obok mnie i położyła mi rękę na ramieniu.
-Kurwa mamo zadzwoń na pogotowie! - Krzyknąłem w jej stronę, ponieważ moje emocje buzowały we mnie.
Pogotowie przyjechało, stwierdzono zgon. Dopiero wtedy ogarnąłem co się dzieje, mój ojciec, ten który mnie wychował, nauczył jeździć na rowerze, mówił mi żebym był dobry, bo karma zawsze wraca, ten który odprowadzał mnie do przedszkola i szkoły nie żyje. Uświadomiłem sobie, że człowiek, z którym żyłem całe życie odszedł.
Parę dni po śmierci ojca odbył się pogrzeb. Przyszły wszystkie osoby, które znałem. Wszyscy udawali takich przejętych, a tak naprawdę nawet nie lubili mojego ojca. Po wyjściu z cmentarza każdy podchodził do mnie i do mamy, żeby złożyć kondolencje. Wiedziałem, że oni robią to aby nie wypaść głupio, nikogo nie obchodziło to, że on nie żyje.
YOU ARE READING
13 zachodów słońca
Teen Fiction-Tony, do jasnej cholery co ty wyprawiasz?- -Wiem, że też tego chcesz Nate, wiem o tym, że mnie kochasz. Nie potrafisz tego ukryć- 17-sto letni Nathaniel nie potrafi się pozbierać po śmierci ojca. Jego matka nie potrafi nad nim zapanować. Pewnego dn...
