1 Września 1977
- James, pośpiesz się! - krzyknęłam do brata gdy byliśmy na peronie, z którego już nie bawem mieliśmy wyruszać na naszą ostatnią podróż do Hogwartu. Biegliśmy ile sił w nogach gdyż za 3 minuty pociąg miał ruszać a my jak zawsze spóźnieni przez pewnego osobnika płci męskiej, który biegł tuż za mną z dwiema walizkami.
- Jakbyś mi pomogła Nyx, to bym biegł szybciej! - usłyszałam krzyk brata tuż za mną.
- Nie moja wina że nigdy nie możesz się wyrobić na czas i to zawsze na ciebie spada noszenie naszych walizek, gdybyś się pospieszył to ty byś niósł torby! - krzyknęłam z triumfem w głosie. U nas w domu od pierwszego roku była taka tradycja, ten kto jest ostatni niesie walizki a pierwszy dodatkowe torby bo są lżejsze.
Wbiegliśmy do pociągu praktycznie w ostatniej chwili, gdy stanęliśmy na korytarzu pociąg ruszył, odetchnęliśmy z ulgą, zdążyliśmy.
- Twoja walizka Nyxie - powiedział James stawiać przede mną granatową walizkę z orłem na grzbiecie i odebrał ode mnie swoją czerwoną torbę.
- Dziękuje Jamie - powiedziałam po czym promieniście uśmiechnęłam się do bliźniaka. My z Jamesem zawsze mieliśmy idealne relacje, wiadomo bywamy małe sprzeczki jak w każdej rodzinie i między każdym rodzeństwem, ale one zawsze były o bzdury i bardziej to było przekomarzanie - ja już pójdę szukać moich znajomych, zobaczymy się w Wielkiej Sali - powiedziałam po czym uściskałam brata i ruszyłam między przedziałami. Z oddali tylko usłyszałam krzyk Jamesa żebym na siebie uważała, No tak zawsze był nadopiekuńczy, wręcz gorszy niż nasza mama.
Chodziłam po korytarzu i szukałam wolnego przedziału albo chociaż kogoś znajomego z kim mogłabym usiąść, ale niestety nikogo nie widziałam.
Przez chwilę przyszło mi do głowy aby poszukać brata i jego przyjaciół i usiąść z nimi, ale później stwierdziłam że lepiej nie, nie zrozumcie mnie źle, kocham Jamesa i jego przyjaciół, są dla mnie jak druga rodzina, ale czasami przyprawiają mnie o ból głowy.
Postawiłam walizkę i torbę na korytarzu po czym otworzyłam okno i oparłam się o nie przyglądając krajobrazom migającym mi przed oczyma, nie przeszkadzało mi to że stoję na korytarzu, w razie jak mnie zaczną boleć nogi to se usiądę na ziemi.
Stałam tak przez całą podróż, na dworze powoli zaczęło się robić ciemno co dało mi znak że za chwile będziemy na miejscu, wzięłam swoją szatę po czym nałożyłam ją na siebie, poprawiłam krawat z herbem Kruka po czym ponownie wyjrzałam przez okno. Z oddali zauważyłam Hagrida - tutejszego gajowego a na korytarzu zaczął powoli robić się tłok.
Wzięłam walizkę i torbę po czym ruszyłam w stronę wyjścia z pociągu, nie chciało mi się później przepychać przez wszystkich uczniów dlatego wolałam być jedną z pierwszych, a tuż obok mnie stała we własnej osobie Lily Evans. Dziewczyna bardzo za mną nie przepadała ze względu na to że jestem siostrą Jamesa, co dla mnie jest absurdalne ponieważ nic jej nie zrobiłam, a to nie moja wina że James się w niej zakochał.
Dziewczyna obdarowała mnie tylko chłodnym spojrzeniem a ja odwróciłam głowę po czym przewróciłam oczami, nie lubię osób takich jak ona, osób oceniających ludzi po okładce a ona właśnie to zrobiła kompetnie mnie nie znając, skreśliła mnie na starcie.
W końcu drzwi się otworzyły a ja odetchnęłam z ulgą. Wyszłam na zewnątrz w poszukiwaniu kogoś znajomego i dzięki Merlinowi zauważyłam Syriusza Blacka - najlepszego przyjaciela moje brata. Ruszyłam w jego kierunku, gdyż doskonale wiedziałam że tam gdzie Syriusz tam będzie i James.
Przepychałam się przez uczniów starając się do nich dostać jednak nie było to wcale takie łatwe. Co chwile na kogoś wpadałam, albo to ktoś wpadał na mnie. Nie zliczę ile ludzi podeptało mi buty albo popchnęło tak że prawie się przewróciłam, nagle poczułam że na kogoś wpadam.
Był to wysoki, czarnowłosy chłopak o oczach niczym ciemna czekolada. Miał na sobie szatę Slytherinu i chłody wyraz twarzy a ja doskonale wiedziałam kto to jest. Regulus Black - młodszy brat Syriusza. Nasłuchałam się od łapy o nim nie jednej złej rzeczy dlatego wolałam nie wchodzić z nim w interakcje. Nie zrozumcie mnie źle, nie oceniam ludzi po okładce, ale w tym przypadku wolałam posłuchać Syriusza zwłaszcza że Regulus miał zawsze taką minę jakby chciał wszystkich pozabijać jednym machnięciem różdżki.
- Przepraszam, nie chciałam na ciebie wpaść - odpowiedziałam poprawiając włosy, które spadły mi na twarz w momencie zderzenia z chłopakiem. W odpowiedzi uzyskałam tylko jego przelotne, zimne spojrzenie i już po chwili się ode mnie oddalił. Na jego brak odpowiedzi i manier przewróciłam jedynie oczami i ruszyłam w poszukiwaniu brata i przyjaciół.
- W końcu jesteś Nyx - uśmiechnął się James na mój widok - coś się stało? - zapytał zmartwiony widząc mój delikatny grymas niezadowolenia na twarzy.
- Nic się nie stało James - ożywiłam się trochę i uśmiechnęłam do brata starając się nie pokazać zmieszania - to przez ten tłok, dużo ludzi mnie staranowało - powiedziałam po czym lekko się zaśmiałam.
Podeszłam do Remusa Lupina po czym lekko uściskałam na powitanie, z Syriuszem przybiłam piątkę a Peterowi pomachałam z daleka.
Gdy Hagrid wytłumaczył pierwszorocznym jak będzie wyglądać ich dalsza podróż do zamku my ruszyliśmy w stronę powozów ciągniętych przez Testrale.
-----
Wyjaśnienie
- Regulus jest rok młodszy od Syriusza i jest na 6 roku.
- Już jest Śmierciożercą.
- Nyx jest o 4 godziny starsza od Jamesa.
- Na potrzebę opowiadanie Syriusz jest z rocznika Jamesa, Petera i Remusa.
YOU ARE READING
Zemsta Śmierci • Regulus Black
FanfictionWiodłam spokojne życie. U boku miałam przyjaciół, którzy skoczyli by za mną w ogień, brata, który zginął by za mnie, ukochanych rodziców, którzy zrobiliby wszystko dla mnie, dla mojego brata i naszych przyjaciół, ale czułam w głębi, że nie pasuje ta...
