Rozdział 1

132 10 6
                                        

Kilka dni temu obudziłem się w tym pięknym miejscu. Jeszcze nie dokońca wiedziałem gdzie jestem wtedy, tak właściwie to nadal nie wiem. Chciałbym, żeby Lumine widziała to prześliczne miejsce. Pewnie byłaby zachwycona, uzbierałaby chyba wszytskie rodzaje kwiatów. Może zanim ją odnajdę zrobię to dla niej, ogródek. Dla mnie to będzie świetna rozrywka dla oderwania myśli, a dla niej może to być cały świat. Z moich rozmysleń wyrwał mnie głos Paimon, z którą właśnie byłem na spacerze w okolicach portu w Liyue. Powiedziała, że prowadzi mnie gdzieś ale nie wiem gdzie.

- Nad czym tak myślisz Aether?

- Tęsknię za siostrą, brakuje mi jej..

- My best frendo ocalimy ją jeszcze, ale najpierw musze ci przedstawić kogoś

- Kto to taki?

- Nasz Archon Liyue Zhongli

- Słyszałem o nim dużo, podobno jest bardzo stary i brakuje mu mory

- Od kogo to słyszałeś?!

- Od Ventiego, jak byłem z nim w barze, był troche nie trzeźwy

- Lepiej nie wspominaj Zhongliemu o tym że masz More ani że jest stary

- Dobraa~

Podniosłem ręce w geście poddania się chichocząc. Wkońcu dotarliśmy pod jego pałac. Widać bardzo odpowiadała mu azjatycka architektura. Widać było liczne łuki oraz kolumny. Pałac był w kolorach czerwono-zielono-białych. Natomiast same budowle były monumentalne z ostrymi zakończeniami.

- Rany chciałbym tu mieszkać..

- Doprawdy?

Zwrócił się do mnie nieznajomy niski głos. Odwróciłem głowę w poszukiwaniu tej osoby i odnalazłem ją. Włosy miał zwiazane w niski kucyk, sięgały mu aż do pasa. Jego oczy były złoto-brązowe, a cały strój podkreślał tylko kształy jakie posiadał. Po jego wyglądzie oceniłem, że brunet ma bardzo ważną postadę tutaj. Poza tym za nim stała straż bałem się odezwać. Nasczęście Paimon mnie uratowała.

- Panie Zhongli chciałabym ci przedstawić naszego nowego rycerza o którym tak wiele ci opowiadałam Aethera

Ukłoniłem się przed nim nie patrząc więcej na niego. Wywoływał u mnie strach pomimo, że jego głos wydawał się być ciepły. Poklepał mnie tylko po głowie uśmiechając się.

- Jeśli tak bardzo ci się tu podoba możesz zamieszkać w moim pałacu

- Naprawdę? Mogę?! Dziękuję!

Zacząłem skakać ze szczęścia, następnie przytulając mocno wyższego. On tylko poklepał mnie po głowie śmiejąc się cicho, po chwili zorientowałem się że nie powiniennem był go przytulać gdyż jest na bardzo wysokiej posadzie. Po chwili zaprowadził nas do jadalni prawdopodobnie. Ponieważ usiedliśmy przy wielkim stole obok siebie, a służba kilka minut później przyniosła herbatę. Aromat sprawiał, że poczułem się bardziej rozluźniony i otwarty na nieznajomego.

- Możesz zostać tutaj za darmo pod jedym warunkiem, nadal będziesz chronił Liyue tak jak robiłeś to dotąd, czasem będę zlecał ci osobne zadania

- Zgadzam się

Bez zastanowienia zgodziłem się. Uśmiechał się, a ja odwzajemniłem ten uśmiech. Do samego wieczora rozmawialiśmy o konkretach dotyczących mojej pracy wzamian za pożywienie, sypialnie oraz dni pozornie wolne. Na koniec tego długiego dnia pożegnałem się z Paimon oraz Zhonglim, z którym więcej nie czułem napięcia. Wziąłem kąpiel okrywając się piżamą z jedwabiu, która znalazłem w mojej sypialni. Rozplotłem warkocza i położyłem się do łóżka. Ze zmęczenia szybko odpłynąłem.

~Najpierw była ciemność. Bezgwiezdne niebo które oznaczało kres. Czuje wode pod stopami. Kropelki lodowatej wody.a Światło. Gdzieś świeciło światło, ale nie mogłem do niego pójść, coś mnie blokowało, byłem w piżamie czułem ją na sobie praktycznie zamarałem. Siłą zostałem odwrócony, w przeciwną stronę. Nie panowałem nad swoim ciałem więcej. Nie mogłem ruszyć ręką. Ciemność zmieniała się w krwistą czerwień, a moje ciało zostało jakby ponacinane z wielu stron. Na udach miałem rany na rękach na brzuchu. Z bezsił ledwo co trzymałem otwarte oczy. Łańchy, zachaczały o moje nogi bałem się że owiną się wokół mnie. Lecz nie biegły w moją stronę. W powietrzu wisiała postać o ciemno turkusowych wlosach, również miała ponacinaną skórę. Był przypięły do łańcuchów jakby za karę.. nawet na szyji..
Gdy wkońcu siła porzuciła władanie nad moim ciałem, wszedłem po schodach prowadzących prosto do niego. Objąłem go najmocniej jak umiałem. Nie znałem go, ale czułem jego cierpienie. Czułem to jak cały płonie tutaj, ale nie krzyczy. Nie ma sił. Nie wiedziałem czy był prawdziwy, ale chciałbym zakończyć jego cierpienie, bo tak wielkiego jeszcze nie widziałem..~

Obudziłem się rano zszokowany po tym śnie. Muszę go odnaleźć...

Will you procect me? | •Xiaother•Des histoires addictives. Découvrez maintenant