Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo przeszkadza mi cisza.
Od zawsze łączyła nas toksyczna relacja. Dawała mi ukojenie i spokój, ale powoli niszczyła mnie od środka. Z tego wszystkiego, zmęczona ciszą, pragnęłam jej jeszcze więcej, aby na chwilę poczuć ulgę.
Wydawało mi się to najlepszą dla mnie opcją, jako, że i tak było mi wszystko jedno.
Najbardziej przeraża mnie jednak, jak potężną ma siłę. Człowiek może nawet nie zdawać sobie sprawy, że jego życie może legnąć w gruzach przez coś tak błahego.
Przecież ludzie szukają w swoim życiu ciszy.
Jaki to ma sens? Czemu najmądrzejszy gatunek na naszej planecie tak zawzięcie goni ciszę? Ciszę, która z biegiem czasu pochłonie jego bicie serca? Tą, która odbierze mu szczek istoty, która mimo inteligencji ludzkiej rozumie go lepiej niż Homo Sapiens? A wreszcie jego własny głos, którym może wołać o pomoc?
Przynajmniej ten fizyczny głos. W ciszy pozostaną tylko jego własne głosy, które z każdą sekundą będą szkalować własne wartości jeszcze bardziej, aż w końcu w lustrze przestanie widzieć siebie.
Zobaczy potwora.
Bezużytecznego, nie zasługującego na żywot, wstrętnego potwora.
ESTÁS LEYENDO
Mamo, czy wiesz, że...?
PoesíaSwobodne przelewy myśli na ekran z punktu widzenia pojedynczej jednostki
