Hejka jestem radziu. jestem super kul i w cale nie jestem furasem tylko jaros tak mysli. ide sobie wlasnie ulicom wracam z budy kiedy pisze do mnie jaros:
- kurwa radziu!!!!!!!!!
- co jest jaros???? - odpisuje mu
- radziu ja chyba zabilem wlasna matke w sensie nie wiem........ ale........
- spokojnie opowiedz co sie stalo.....
- ja pokazywalem matce fursuita jaki chcialem sobie kupic a ona nagle padla i chyba miala zawal!! mowila zebym dzwonil po karetke ale stara pizda niech umiera! ojciec wyjechal a brat to ja nie wiem chyba sie wyprowadzil trzy lata temu nie pamietam gdzie jest. wiesz co to znaczy?
- jaros nie mow mi ze juz czas........
- tak radziu juz czas! napisz jak bedziesz gotowy! - napisal jaros a ja pobieglem do psychiatryka. mieszkalem tam odkad moja matka wydziedziczyla mnie a ojca zabilem a sad uznal ze bylem psychiczny. a wcale nie bylem nie wiem o co im chodzi. pakowalem wlasnie swoje manatki kiedy podszedl do mnie piotrek. piotrek to taki stary dziad z ktorym gralem w szachy chyba chorowal na schizofrenie czy cos.
- radziu, wypisali cie?- zapytal. - radziu to ty?
- tak piotrek, wypisali -sklamalem, nie moglem mu zdradzic planu! - piotrek spotkamy sie jeszcze obiecuje cie odwiedzic dobra ale nie mow o mnie tej starej gnidzie Zawilskiej - zawilska nas pilnowala wtedy - w ogolnie nikomu nie mow
- oczywiscie radziu, dozobaczenia - i poszedl.
bieglem co sil do pociongu i wsiadlem jakiejs pani do walizki i sb pojechalem. do warszawki. jade sobie jade i slysze ze pociong sie zatrzymal, ale to jeszcze nie warszawa wiec musialem.... sie przesiasc. wyszedlem z walizki tamtej pani, a ze jestem super prosem parkurowcem to jeszcze skonczylem do zabsona znaczy zabki po hotdogera. wbilem jakiemus przystojnemu panu do walizy i jadlem hotdogera, kiedy nagle uslyszalem.....
- ma pan podejrzany towar w walizie!!! prosze ja otworzyc!!! - mowil to jakis straznik do tamtego przystojnego pana... jak w wiezieniu normalnie.
- ja nic nie mam przysiegam! - powiedzial przystojny pan
- no dobra. - rzekl straznik i se poszedl. odetchnalem z ulgom, juz mialem spotkach sie w wawie z jarosem!!! zalaczylem telefon
- hej jaros juz jade do cb, za godzinke bede
- r-r-r-radziu.........
- jaros cos sie stalo??
- zlapala mnie policja.... w sensie mojom matke znalezli a ze matka wariatka mi czip wszczepila w szyje to zaraz mnie znajda!! pomocy radziu oni mi gadaja przez ten czip ze mnie znajda!!!
i teraz nie wiedzialem co robic.
YOU ARE READING
Radziu i Jaros
ActionRadziu i Jaros zawsze byli najlepszymi przyjaciolmi. w sensie nie zawsze bo od dwoch lat ale to i tak duzo. nie mogli sie spotkach przez ich rodzicow, ale i tak ciagle planowali ucieczke z domow i spotkanie sie irl! poznaj przygody dwoch przyjaciol...
