Rok szkolny czas zacząć! {1}

235 13 17
                                        

Sherlock nienawidził chodzić do szkoły. Samo siedzenie na nudnych lekcjach było okropne, ale spędzanie takiej ilości czasu w towarzystwie tych wszystkich idiotów - jeszcze gorsze.

Szesnastolatek swoją inteligencją przewyższał rówieśników, a czasem niektórych nauczycieli. Często był z tego powodu wyśmiewany, bity i gnębiony przez innych uczniów. Jedyną osobą, która go naprawdę lubiła, była Molly Hooper. Niska, szczupła dziewczyna, o długich włosach i brązowych oczach. Nigdy nie oceniała Sherlocka ani nie wyzywała go. Martwiła się o jego zdrowie i samopoczucie.

A jednak. Sherlock Holmes uważał, że nie ma w nikim wsparcia. Nie miał żadnych przyjaciół oprócz Molly, której i tak nie mógł się zwierzyć. Wiedział, że dziewczyna jest w nim zakochana i tylko dlatego, według Sherlocka, nie zachowuje się tak jak pozostali.

Choć nigdy publicznie tego nie pokazywał, chłopak czuł się samotny. Miał problemy ze sobą, które ukrywał przed wszystkimi. Kiedyś jedynym, który wiedział wszystko o emocjach Sherlocka był Mycroft. Mimo tego, że zawsze powtarzał młodszemu braciszkowi, że troska nie jest zaletą, nie do końca się tego stosował. A przynajmniej nie w przypadku Sherlocka. Starszy Holmes zawsze martwił się o brata, zawsze przy nim był i zawsze go wspierał.

Tylko, że wszystko zaczęło się psuć, kiedy to Mycroft wyjechał na studia. W tym czasie Sherlock naprawdę się załamał. Został zupełnie sam. Jego rodziców obchodziła tylko praca i nie miał się komu wyżalić. Zresztą rodzice i tak by nie zrozumieli. A on potrzebował wsparcia.

Dlatego chłopak zaczął radzić sobie w inny sposób. Oprócz palenia papierosów uzależnił się od kokainy. Na początku brał narkotyki tylko, gdy potrzebował oczyścić umysł z natrętnych myśli, ale z czasem jego organizm potrzebował coraz więcej.

Gdy któregoś razu Sherlock przez kilka dni nie wracał do domu, rodzice zadzwonili po starszego syna, aby pomógł odnaleźć Sherlocka. Brat znalazł go w melinie niedaleko ich domu. Chłopak przedawkował i trzeba było zawieść go do szpitala.

Po tych zdarzeniach trafił na odwyk, który trwał długo, dopóki nie wyszedł z nałogu. Sherlockowi udało się tylko dlatego, że zrobił to dla brata. Obiecał mu, że już nigdy nie będzie ćpać i, że jeżeli kiedykolwiek miałby zażyć jakieś środki psychoaktywne - ma spisać je na kartce. Dla bezpieczeństwa.

Kiedy Sherlock skończył z narkotykami znalazł sobie inne rozwiązanie na „oczyszczenie" umysłu. Chłopak zaczął się ciąć. Ciął się kiedy tylko sobie nie radził. Najcześciej z powodu szkoły, a bardziej ludzi, którzy z jakichś przyczyn go tak bardzo nienawidzili.

Od dziś dla Sherlocka miało zacząć się kolejne dziesięć miesięcy katuszy.

Wstał wcześnie rano. Słońce ledwo co przebijało się przez uchylone okno pokoju chłopaka, kiedy ten stał na małym balkonie wypalając już drugiego papierosa. Nikotyna go uspokajała. Pozwalała chociaż na chwilę się zrelaksować. A teraz tego potrzebował.

Gdy skończył, wrócił do pokoju, wziął wcześniej uszykowane ciuchy i skierował się do łazienki. Zamknął się w niej od środka i stanął przed lustrem.

Ciemne, jeszcze nie ułożone loki niesfornie opadały mu na bladą, wręcz alabastrową twarz.

Sherlock spojrzał w lustro i to co zobaczył na pewno nie było nim. W odbiciu stał chudy, wycieńczony chłopak z niechluje nałożonym niebieskim szlafrokiem i podkrążonymi oczami.

Nie spał całą noc.

To przez nerwy.

Tak cholernie się stresował. Bał się iść do szkoły. Do miejsca gdzie wszyscy powinni czuć się bezpieczni. No właśnie. Powinni.

Chemical deffect - Teenlock storyHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora