PROLOG

5K 102 4
                                        

WAŻNA INFORMACJA:

W tym opowiadaniu będą przedstawione niezdrowe, wręcz toksyczne zażyłości między ludźmi, które na potrzeby opowieści są niezbędne. Dlatego osoby wrażliwe czytają na własną odpowiedzialność bądź mogą zrezygnować. 

★★

— Bawi cię to? — syknęłam, rozjuszona do granic możliwości. Czarne oczy promieniowały w triumfie, a czerwone usta podrygiwały pławiąc się w zuchwałości. Mężczyzna mojego życia nie ukrywał, że na swój chory sposób czerpał z tej sytuacji przyjemność. 

— Myślisz, że wystarczy spakować rzeczy i wyjść, a wszystko się skończy? — jego równa brew leniwie uniosła się do góry.

— Jesteś ślepy? — fuknęłam. — Pakuje wszystkie swoje rzeczy. 

— Twoje rzeczy? — przerwał mi, oparty o framugę drewnianych drzwi. Wysunął dłonie z kieszeni eleganckich spodni i zbliżył się do mnie niemal bezszelestnie. Gdy był wystarczająco blisko, z lekkością objął palcami mój podbródek. - Czyżbyś zapomniała, że to dzięki mnie wyrwałaś się z tego obskurnego baru i przestała harować po dwanaście godzin, aby coś zarobić. Dzięki komu masz to wszystko. — zmusił, aby spojrzała mu w oczy. W te cholerne czarne oczy, do których miałam słabość.

— Ty sukinsynie. — syknęłam zraniona, marszcząc nos.

— Lubie, gdy pokazujesz pazurki. — wychrypiał podniecony wprost w moje usta, przesuwając palce na policzek. Drugą rękę usadowił na plecach i władczo przyciągnął do siebie. Upuściłam połyskującą sukienkę na podłogę, a mój oddech przyśpieszył.  Wystarczyło, że mnie dotknął a ja traciłam kontrole. 

— Przestań. 

— Przecież sama to zaczęłaś. — potarł szorstkim kciukiem mój policzek. — Ja tylko przyłączyłem się do zabawy.

— To nie jest zabawa. — oznajmiłam, zaciskając uda. Nie mogłam pozwolić, abyśmy znów wylądowali w łóżku. To niczego nie naprawi, a ja nie chciałam się po raz kolejny oszukiwać. 

— Puść mnie. — nieudolnie się szarpnęłam. 

— Chcesz odejść? 

— Tak. — warknęłam, mając nadzieje że tym razem zrozumie. Nie chciałam na niego patrzeć, dlatego odwróciłam wzrok. Zatrzymałam go na łóżku, na którym kilka dni temu się kochaliśmy. Było mi z nim nieziemsko dobrze. Zaspokajał mnie ponad moje oczekiwania, ale seks to nie wszystko. — Związek to nie polega tylko na dobrym seksie.

— Brakuje ci czegoś? Nie czujesz adrenaliny? Pragniesz zabawy w kotka i myszkę? — zacisnął szorstkie palce na mojej zwiewnej bluzce i popchnął na łóżko. Nakrył całym sobą, abym porzuciła chęć ucieczki. 

— Wiesz, że jestem do tego zdolny. Wyśle za tobą moich ludzi, a oni siłą sprowadzą cię z powrotem. — dodał, szeptając do mojego ucha i muskając czubkiem nosa gładką szyje. 

— Olgierd... 

— Uwielbiam, gdy to mówisz. — delikatnie ucałował moją szyje i wsunął palce pod materiał bluzki. 

— To jest twoja definicja miłości? — wydusiłam z trudem, a kąciki moich oczu wypełniły się łzami. Byliśmy ze sobą od dwóch lat, a on dalej traktował mnie jak ptaszka uwięzionego w złotej klatce.

 —Przecież wiesz, że mi na tobie zależy. — odpowiedział to co zawsze, rozrywając moje serce. Nigdy nie powiedział, że mnie kocha, dlatego miałam wiele wątpliwości. Czułam się jak zabawka, z która mógł robić co tylko chce. I tak też się zachowywałam, bo na wszystko mu pozwalałam. Zaślepiona życiem, które mi podarował i jednostronną miłością, zatraciłam się w tym. 

— Proszę cię. — szepnęłam błagalnie, odnajdując jego dłoń. Próbowałam ją odciągnąć, ale on z łatwością pokonał mój upór. Spragniony wbił się w moje usta, bym przestała mówić i wsunął dłoń pomiędzy uda. 

— Nie pozwolę ci odejść. Twój upór jest bezsensowny Nastia. — zapewnił, poruszając palcami. 


____

Gotowi na nową historie? 🤍

TARASOV [+18] TOM I ZAKOŃCZONE GOLDEN BIRDS SERIESOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz