#1#

36 5 1
                                        

-Japierdole- słowa te wydobyły się z moich ust gdy tylko poczułem piękną woń krwi, moje nozdrza nigdy nie czuły się tak błogo, więc ciekawe jak poczuł by się mój język na jej smak.

Podążałem za zapachem, przez obskurne korytarze motelu, i rozpadające się klatki schodowe.
Kompletnie zapomniałem o przywiązanej do rozpadającego się łóżka dziwce z której zaraz po stosunku wyssałem całe życie, była obrzydliwa ale nie było mnie wtedy stać na coś bardziej ekskluzywnego.
Błogość stała się najmocniejsza gdy stanąłem przed drzwiami nr 322. Słuch podpowiadał mi że jest tam tylko jedna osoba, najprawdopodobniej nieźle poturbowana bo jej oddech był tak płytki, że ledwo go dosłyszałem. Przęknąłem ślinę która zbierała się w moich ustach, mój apetyt wzrastał. Nie mogłem już nawet powstrzymać kłów które mimo wolnie wysuwały się na pierwszy plan. Walnąłem pięścią w ścianę pozostawiając tam dziurę, wkurwiłem się na myśl że zapach krwi jakiejś marnej istoty mógł mnie tak podniecić.

-Ahh-warknąłem porządnie wkurzony - Pierdole to kurwa- zaraz po tych soczystych słowach wyważyłem drzwi, umożliwiając sobie wstęp do kolejnego obskurnego pokoju z zapewne nigdy nie wymienianą pościelą i toną kurzu.

W pokoju oczą moim ukazała się blada brunetka z dość nie złą facjatą, urodą jej z pewnością nie pogardziła by nie jedna kobieta z mojego klanu. Przyjrzałem się jej dokładnie, była ona ubrana w cienką, najprawdopodobniej męską koszule poplamioną na brzuchu przez krew. Zaraz obok ręki dziewczyny leżał noż, który pewnie był sprawcą jej rany i mojego obudzenia.
"Niezbyt skuteczny sposób na popełnienie samobójstwa" pomyślałem. Z resztką opanowania podeszłem do brunetki ledwo się hamując przed wgryzieniem się w jej kark. Przyjżałem się jej bliżej, była ona drobnej budowy, strasznie wychudzona ale kształt miała nie najgorsze, a obecnie ledwo dyszała.
"Taki trochę wrak niż człowiek z niej ale dało by się to jeszcze wyklepać" pomyślałem , a na mojej twarzy pojawił się perfidny uśmiech. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer do mojego starego dobrego przyjaciela na którego zawsze mogłem liczyć. Już po pierwszym sygnale odebrał
-Słuchaj Bill, potrzebuje twojej pomocy... Pilnie, proszę - ostatnie słowa wychrząkałem bo ledwo przechodziły mi przez gardło.
Usłyszałem śmiech z drugiej strony słuchawki który dobrze znam od dziecka.
-Słucham cie nietoperku, czego tym razem ci trzeba - Bill lekko się zaśmiał ale wiedziałem że jest w stu procentach poważny.
-Podjedź pod motel w Bonehill... I powiedz Klarze żeby przygotowała apteczkę. - odpowiedziałem
Chwilowa cisz nastała po drugiej stronie słuchawki po czym usłyszałem ciche wstchniecie.
-Widzę że moją dziewczynę też w to mieszasz,  - znowu westchnął - Niech ci będzie, będę za parę minut. - uśmiechnąłem się na jego odpowiedź.
-Dzięki stary,  przypominam że Twoja dziewczyna to moja kuzynka i to ja was zesfatałem- oboje się zaśmialismy po czym zakończyłem rozmowę.
Zdiąłem z siebie ciężką skurzaną kurtkę która capiła mocnymi perfumami i opatuliłem nią dokładnie dziewczynę, co zniwelowało nieznacznie zapach jej krwi , poczym podniosłem ją w stylu księżniczki.
-No słonko masz szczęście że trafiłeś na tak litościwego krwiopijce jak ja- oparłem jej bezwładną głowę o mój tors i wyszłem z pokoju zmierzając w stronę wyjścia.

To śmieszne że syn władcy Wampirów musi prosić o pomoc jakiegoś Wilczka niskiego stanu i nie stać go na lepsze miejsce pobytu, ale ojciec znowu wystawił mnie na próbę a ja jak zawsze raz na moście raz pod mostem. Tylko dyndam ciągle między luksusami, a nędzą.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Feb 28, 2022 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

.Where stories live. Discover now