𝑪𝒉𝒂𝒑𝒕𝒆𝒓 𝑶𝒏𝒆

3.4K 191 184
                                        

Harry, Ron, Hermiona i Harper weszli do kawiarni, do której chodzili codziennie po zajęciach. Uwielbiali tam przebywać. W powietrzu zawsze było czuć zapach ciastek cytrynowych, kawy, piwa kremowego, kakao i różnych ciast. Drewniana podłoga skrzypiała przy każdym kroku, jednak uważali, że to miejsce ma swój urok. Wszystko było stare. Tak stare, że ich rodzice pamiętali jak chodzili dokładnie do tego samego stolika co ich dzieci w każdą sobotę.

Po wejściu do lokalu Harry ściągnął z głowy czapkę, po czym poprawił kruczoczarne włosy dłonią. Powiesił swoje rzeczy na dużym wieszaku i poszedł do lady, za którą stał wysoki blondyn. Chłopak polerował szklanki, delikatnie się uśmiechając, gdy Potter stanął obok. Podniósł na niego swój wzrok.

- W czym mogę pomóc? - spytał powoli. Harry mijał go wiele razy na korytarzu, ale jeszcze nigdy nie słyszał jego głosu. Był taki... spokojny. Tak, jego głos zdecydowanie możnaby było opisać jako spokojny. Był powolny, dosyć niski, cichy ale wystarczająco głośny i zrozumiały.

- Cztery piwa kremowe - westchnął wyciągając z portfela kartę.

- Dowodzik proszę - zaśmiał się pod nosem. Szklankę odstawił pod ladę i wziął inną, którą także zaczął polerować. Czarnowłosy spojrzał na niego z lekkim niedowierzaniem.

- Słucham? - zmarszczył brwi - Przecież wiesz kim jestem - Oj tak, Draco doskonale znał go, ale tylko z widzenia. Był prawie pewien, że jest pełnoletni, jednak wolał mieć pewność. Uniósł delikatnie brwi i pokręcił przecząco głową. Harry westchnął i wyjął dowód z portfela, który zaraz potem wylądował w rękach szarookiego.

- Harry Potter - uniósł kącik ust - lat... 17? Myślałem, że jesteś starszy.. Czy to nie za mało? - zaśmiał się i spojrzał na chłopaka, któremu oddał już dokument. Niższy zrobił się cały czerwony i lekko poddenerwowany - W porządku. Sprzedam ci, ale to pierwszy i ostatni raz.

- No dobrze - uśmiechnął się delikatnie. Obserwował dokładnie każdy ruch blondyna, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. W momencie gdy przyniósł na tacy cztery piwa, odezwał się.

- Dzieci w twoim wieku powinny pić kakao z bitą śmietaną - prychnął.

- Nie jestem dzieckiem - zaprzeczył, jednak z delikatnym uśmieszkiem. Zapłacił szybko kartą, a następnie odłożył portfel spowrotem do kieszeni.

- Dorosły też nie jesteś.

- A jednak sprzedajesz mu alkohol - zaczęli iść w stronę stolika, gdzie siedzieli przyjaciele Harrego - I właściwie to zazwyczaj pijemy kakao albo herbatę, tylko w piątki świętujemy koniec tygodnia - Draco zaśmiał się cicho na wypowiedź zielonookiego, który postanowił usiąść obok Hermiony.

- Jeśli ktoś się was spyta kto wam to sprzedał to powiedzcie, że to Daphne - spojrzał na całą czwórkę w czasie stawiania piw na stoliku - Jak powiecie prawde to mam przejebane.

- Nieładnie sprzedawać alkohol nieletnim - zachichotała Harper, upijając trochę napoju. Draco westchnął.

- Nieładnie zmuszać ludzi do sprzedawania nieletnim alkoholu - pokręcił delikatnie głową, prostując się. Wyglądał dużo poważniej niż przedtem. Jego uśmiech stał się mniej widoczny, a idealnie prosta postawa czyniła go "wyższym".

- Przecież ja cię do niczego nie zmusiłem! - oburzył się zielonooki. Draco ponownie uniósł kąciki ust w rozbawieniu i spojrzał na młodszego mężczyznę.

- Zmusiłeś mnie, ale zrobiłeś to nieświadomie, Potter - puścił oczko i odszedł od ich stolika. Czarnowłosy zmarszczył delikatnie brwi a jego twarz ponownie oblała fala rumieńców, które starał się zasłonić ręką, udając, że swędzi go nos.

- Harry, co to było? - prychnął Ron, upijając trochę pianki z góry piwa.

- Hm? - spojrzał na przyjaciela z niezrozumieniem - To nic wielkiego - wzruszył ramionami

- O co chodzi z tym zmuszaniem? - uśmiechnęła się nieśmiało Hermiona.

- Nie mam zielonego pojęcia - odparł Harry i zetknął na blondyna, który cały czas wpatrywał się w chłopca, nawet w chwili, gdy inny klient podszedł do lady - Przystojny jest.

- Co? - zaśmiała się Harper - Malfoy jest przystojny!? - powiedziała głośno, a Harry tylko się modlił, by Szarooki tego nie usłyszał. Zgrobił przyjaciółkę wzrokiem, a ona z głośnego śmiechu przeszła do cichego chichotu - Podoba ci się Malfoy?

- Co? Nie... - zaprzeczył - Po prostu mówię, że jest przystojny.

- Czy ty.... - Hermiona zmarszczyła brwi - Czy ty się rumienisz?

- Co? Nie! - ponownie zaprzeczył.

- Spodobał mu się Malfoy - Ron skierował słowa w stronę dziewczyn, które zaczęły cicho piszczeć ze szczęścia.

- Co? Nie, nie, nie! To nie tak - westchnął odchylając głowę do tyłu. Wiedział, że tego już nie naprawi. Wiedział, że przyjaciele nie zmienią swojego zdania. Ale czy naprawdę chciał żeby je zmieniali? Sam nie był pewien i właśnie tego nie lubił najbardziej. Otworzył wcześniej przymknięte oczy i szybko spojrzał na Draco, który nadal go obserwował z tym głupim uśmieszkiem. Czuj jak rumieni się jeszcze bardziej - Kurwa... - mruknął i wypił kilka łyków napoju.

O dziwo temat nastolatków szybko się zmienił z Draco i Harrego na urodziny Pansy. Dziewczyna miała wejść w pełnoletność w następny piątek, w który organizowała imprezę dla przyjaciół, na którą oczywiście cała czwórka została zaproszona. Goście postanowili złożyć się na prezent i kupić jej auto, o którym tak strasznie marzy. Parkinson często narzeka na brak pojazdu, przez który musi chodzić pieszo prawie kilometr każdego ranka.

Siedzieli tam prawie pół godziny, aż w końcu zaczęli się zbierać. Ubierali swoje kurtki, czapki i szaliki, dalej omawiając piątkową imprezę. Potter ostatni raz zetknął na Malfoy'a i uśmiechnął się nieśmiale na pożegnanie. Opuścili lokal i udali się do swoich akademików, a Hermiona do domu.

Harry wyjął z kieszeni klucze wzdychając głośno. Zaczął nucić I Wanna Be Yours - Arctic Monkeys, przekręcając klucze w zamku. Otworzył drzwi i wszedł do środka. Zdjął z siebie kurtkę i czapkę, oraz buty. Od razu skierował się w stronę biurka, na którym był stos książek. Zaczął szukać podręcznika od biologii, którą rozszerzał, po czym zaczął uczyć się na poniedziałkowy sprawdzian.

my love language is spanish ✮ drarryStories to obsess over. Discover now