I

302 20 43
                                        

Obudziłem się czując jakieś dziwne kable, które były przyczepione do mojej głowy. Rozejrzałem się wokół, a nade mną stanął jakiś chłopak. Miał jasnobrązowe włosy.

-Obudziłeś się! Jak dobrze... Już wszystko będzie dobrze. -posłał w moją stronę ciepły uśmiech -Jestem Makoto Naegi, członek Fundacji Przyszłości.

Makoto pomógł mi wstać. Trochę bolała mnie głowa. Rozejrzałem się i zobaczyłem jeszcze jedną osobę, która siedziała w rogu pokoju.

Miał długie, czarne włosy. Jego oczy przepełniała czerwień. Coś mnie do niego ciągnęło. Kim on był? Wstałem i podszedłem do niego.

-Jestem Nagito Komaeda, a ty?

Popatrzał się na mnie mętnym wzrokiem. Nie odpowiedział. Wróciłem więc do Makoto, który nam się przyglądał.

-Co będzie teraz? Dlaczego ja żyję? -miałem bardzo dużo pytań, ale Makoto już był na to przygotowany.

-Chodź ze mną. Niestety przegrałeś symulację, ale to nic. Może w następnym sezonie ci się uda! -uśmiechnął się do mnie, po czym zaczął prowadzić mnie i tego innego chłopaka w stronę jakiegoś korytarza.

-Grę? O co chodzi? -spytałem.

-Za chwilkę wszystko zrozumiesz. -powiedział, wskazując na drzwi na końcu korytarza -Powodzenia!

Pomachałem mu na pożegnanie, zdziwiony tą całą sytuacją. Poszedłem w stronę drzwi i wziąłem głęboki oddech. Nacisnąłem klamkę i otworzyłem drzwi. Nie odwracając się poszedłem do przodu.

Moje oczy zalała biel, która tak raziła moje oczy, że automatycznie się zamknęły. Po szumie w uszach nastąpiło pikanie, a potem ogłuszająca cisza.

Otworzyłem oczy i z bólem głowy rozejrzałem się dookoła. Byłem w łóżku, w sali szpitalnej. Złapałem się za głowę. Nie rozumiałem, co tutaj robię. Przeszedłem przez drzwi a potem obudziłem się tutaj...

-Nareszcie! -usłyszałem piskliwy głos zbliżający się do mnie. Po chwili nade mną stała znajoma mi osoba.

-Mikan?

-Tak się cieszę, że znów cię widzę! Jak się czujesz? -Mikan wyglądała na szczęśliwą, co kompletnie mnie zaskoczyło. Wtedy przypomniało mi się wszystko.

Danganronpa to program rozrywkowy, do którego się zapisałem. Wszystko było w porządku, a ja tak naprawdę nie umarłem. Ulżyło mi.

-Trochę boli mnie głowa, ale poza tym wszystko w porządku. -posłałem jej lekki uśmiech. Byłem teraz bardziej spokojny.

Mikan powiedziała mi, że lekarze chcą mnie zostawić na obserwacji do jutra, ale mój stan był wyjątkowo dobry. Sam poddałem się smierci, więc nie przeżyłem zbyt wielkiego szoku.

Następnego dnia zostałem wypisany i wróciłem autobusem do domu. Droga zajęła mi dosyć długo, bo mieszkałem w innym mieście. Kiedy wróciłem, runąłem na kanapę. Byłem dosyć zmęczony. Po chwili zadzwonił mój telefon. Odebrałem a w słuchawce usłyszałem głos mojego przyjaciela, Kokichiego.

-Hej, Nagito! Jak się czujesz?

-Kokichi! Miło cię usłyszeć. Jestem dosyć zmęczony, ale dam sobie radę. A jak u ciebie?

-Ahh, to dobrze. Właśnie dostałem mail od Fundacji Przyszłości! Dostałem się do nastepnego sezonu! -słyszałem wielką ekscytację w jego głosie.

-To super! Cieszę się!

-I najlepsze jest to, że Shuichi też się dostał! Czy to nie świetne?

Kokichi opowiadał o tym, że w następnym sezonie będą stworzone fałszywe wspomnienia i osobowości. Wlasnie to miała do siebie Danganronpa, w każdym sezonie było coś nowego.

Po godzinie paplania Kokichi się rozłączył, a ja zdrzemnąłem się. Śniło mi się, że znów jestem na wyspie. Chodziłem po całej plaży szukając Hajime. Wolałem go, ale nigdzie go nie było.

~

Po przebudzeniu włączyłem komputer i wszedłem na portal społecznościowy. Wyszukałem Hajime, ale żadne konto nie było prawdziwe, albo nie był to on. Zmartwiło mnie to. Hajime na pewno nie przeszedł tamtego sądu szkolnego więc i on powinien się już obudzić.

Włączyłem telewizor i zacząłem oglądać sąd, w którym Hajime był sprawcą. Wciąż musiał przetworzyć to, że to właśnie on mnie zabił. W sumie to było sprawiedliwe, inaczej to ja zabiłbym jego. Hajime nie wygrał, tak jak myślałem i umarł poprzez egzekucję. Reszta osób musiała znaleźć kreta beze mnie.

Westchnąłem głośno. Gdzie jest mój ukochany? Tutaj nie ma czegoś takiego jak superlicealny level, to prawdziwe życie. Moje uczucia do niego nie wygasły. Chciałem go odnaleźć.

Ubrałem się i poszedłem na przystanek. Miałem nadzieję, że Kokichi mi pomoże, w końcu jego chłopak miał w rodzinie detektywa.

Po dwóch godzinach jazdy w końcu byłem pod domem Kokichiego. Zapukałem do drzwi i po chwili on mi otworzył.

-N-Nagito? Co ty tutaj robisz... -Kokichi wyglądał na zdenerwowanego. Poprawił koszulę i się rozejrzał. Zza niego nagle wyłonił się jego chłopak Shuichi. Miał poczochrane włosy.

-Wpadłem, bo mam prośbę... Mogę wejść?

Kokichi spojrzał na Shuichiego i wpuścił mnie do środka. Czyżbym im w czymś przerwał...?
Usiedliśmy na kanapie i Kokichi dał dziwne spojrzenie chłopakowi. Ten jakby wiedząc o co mu chodzi poszedł na górę.

-A więc o co chodzi? Pewnie coś ważnego, bo inaczej nie jechałbyś tu dwie godziny.

Wtedy Shuichi wrócił, z tym że jego włosy były uczesane. Uśmiechnął się zakłopotany i usiadł obok fioletowego.

-W sumie to muszę kogoś znaleźć.

-Ooooo czy chodzi o tego Hajimeeee? -Kokichi się podekscytował.

-Tak... -zarumieniłem się -Shuichi, czy twój wujek mógłby go jakoś wytropić?

Ten powiedział, że go zapyta. Podziękowałem mu i wtedy Shuichi udał się do domu, bo było już dosyć późno, a on chciał przygotować się do szkoły.
Kiedy wyszedł, od razu zwróciłem się do Kokichiego:

-Co wy robiliście? Chyba się nie...

-Nagito! Tylko się całowaliśmy! -posłał mi karcący wzrok. Zaśmiałem się lekko i później rozmawialiśmy o moim udziale w grze, oraz o Hajime. Od czasu do czasu nabijałem się z niego, ale to nie ważne.

Nowa Nadzieja //Komahina Stories to obsess over. Discover now