miłej zabawy!
iwan
Szlabany z Ronem było o wiele gorsze niż szlabany odbywane samotnie. W zasadzie to wszystko stało się znacznie gorsze, od kiedy przestali się do siebie odzywać. Harry ze znudzeniem odmierzał sól i nalewał ocet do słoików wypełnionych szczurzymi mózgami, próbując jednocześnie nie przejmować się grobowym milczeniem przyjaciela. Starając się zająć czymś myśli, postanowił dokładniej przyjrzeć się pracowni Snape'a. Nad ciągnącymi się wzdłuż ścian, wykonanymi ze steatytu blatami, znajdowały się półki pełne zakurzonych słojów. Na blatach zalegały stosy metalowych tub na zwoje i różnego rodzaju szklane naczynia o dziwnych kształtach. Powierzchnię urozmaicały zamontowane co jakiś czas głębokie, kamienne zlewy otoczone różnorodnymi kurkami. Wszędzie płonęły pochodnie, zalewając pomieszczenie migoczącym światłem.
Sam Mistrz Eliksirów stał w rogu pracowni, pochylony nad kociołkiem. Nie przestawał mieszać parującej, smolistej mikstury od czasu, gdy jakąś godzinę temu wywarczał im instrukcje i zagonił do pracy. Harry nie mógł opanować zdziwienia. Ramiona i barki mężczyzny były tak samo smukłe, jak reszta ciała. Jak to możliwe, że jego mięśnie utrzymywały tak dużą aktywność bez odpoczynku czy nawet chwilowego zaburzenia tempa pracy? Być może Snape był taki jak on. Harry, mimo że wciąż drobny i szczupły oraz wyglądający zbyt dziecinnie jak na swoje czternaście lat, ręce i nogi, a w zasadzie całe ciało miał niezwykle mocne dzięki grze w quidditcha. Snape także musiał być silny, skoro od lat oddawał się warzeniu eliksirów na mistrzowskim poziomie, wymagających wręcz rygorystycznego opanowania. Harry poczuł nagle przemożną chęć, aby przesunąć dłońmi po ramionach i barkach mężczyzny i samemu się o tym przekonać.
Zanim zdążył poczuć obrzydzenie do siebie z powodu dziwnego kierunku, jaki przybrały jego myśli, Ron wcisnął mu w ręce kolejny słoik wypełniony szczurzymi mózgami i Harry powrócił do nudnej procedury konserwowania.
—
Drugie zadanie zostało już zakończone, a do trzeciego pozostało jeszcze wystarczająco dużo czasu, ale Harry postanowił, że tym razem nic go nie zaskoczy. Spędzał w bibliotece całe godziny, poszukując odpowiednich zaklęć, uroków i przeciwzaklęć. Sprawy nie ułatwiał fakt, że były ich tysiące. A żeby być dokładnym — tysiące książek na ich temat, całe wypełnione nimi regały, niekończące się rzędy poświęcone atakowaniu i obronie. Nigdy nie byłby w stanie przeczytać nawet niewielkiej ich części przed rozpoczęciem trzeciego zadania. A skoro nie wiedział, czego to zadanie będzie dotyczyło, w jaki sposób miał zawęzić zakres swoich poszukiwań? Zmęczony staraniami westchnął, zatrzasnął "Przeklnij swojego prześladowcę. Efektywne przeciwzaklęcia dla chronicznie prześladowanych" i pochylił się nad długim stołem, przy którym siedział razem z Ronem i Hermioną, zdecydowany uzyskać od przyjaciół jakąś pomoc.
— To oczywiste, Harry — oświadczyła Hermiona, kiedy wytłumaczył im swój problem. — Potrzebujesz eliksiru na koncentrację. To wyjątkowo silna mikstura, która pozwoli ci tak bardzo skupić się na tym, co robisz, że wszystko samoistnie i trwale odciśnie się w twojej pamięci.
— Naprawdę? — Ron wyglądał na podekscytowanego. — Czyli jeżeli zażyłbym ten eliksir tuż przed Pucharem Quidditcha, to zapamiętałbym każdy najmniejszy szczegół meczu? — zapytał z rozmarzonym wyrazem twarzy.
Hermiona rzuciła mu nieprzychylne spojrzenie.
— Wątpię, abyś potrzebował do tego jakiegokolwiek eliksiru, Ron, skoro i tak potrafisz gadać o meczach bez końca!
Ron spojrzał na nią krzywo, ale Harry już zdążył poczuć się zaciekawiony.
— To znaczy, że jeśli wypiłbym eliksir na koncentrację i przeczytał wszystkie te zaklęcia tylko raz, to perfekcyjnie bym je zapamiętał?
YOU ARE READING
niezapomniana lekcja | snarry
Fanfiction'Odwrócił się, aby odejść, czując wlewającą mu się do serca nadzieję. Przecież zawsze czekały jeszcze inne lekcje, które warto było zapamiętać.' !!nie jest to moje opowiadanie, jedynie je publikuję!! pewnie zauważyliście, że opowiadanie jest oznaczo...
