Rozdział 1

21 2 0
                                        

 Dni robiły się coraz cieplejsze, a egzaminy nadchodziły wielkimi krokami. Bezchmurne niebo napawało uczniów optymizmem, tym bardziej członków szkolnego klubu siatkarskiego Karasuno, którzy tuż po testach mieli wyjechać na obóz sportowy.  

 Ayame siedziała właśnie w klasie, gdy jej uwagę zwróciła stojąca przy drzwiach szatynka. Przyciągała wzrok większości chłopców w pobliżu, co ułatwiło jej także dostęp do dziewcząt siedzących w pomieszczeniu.  

– Mam pytanie – rozbrzmiał delikatny głos. Kiedy tylko upewniła się, że jest słuchana, kontynuowała. – Jest może u was dziewczyna chętna do zostania menadżerką męskiego klubu siatkarskiego?

Cisza. Większość żeńskiej grupy już dawno zapisała się do jakiegoś klubu, zaś pozostałe nie pałały zbytnio chęciami do takowej aktywności. 

Początkowo zamierzała przesiedzieć w ciszy, aż nastolatka odejdzie, jednak ciało zareagowało samo. Uniosła rękę, patrząc w kryjące się za okularami, niebieskie oczy. Nie wiedziała dlaczego, jednak ujrzała na jej twarzy uśmiech ulgi. Nie zdążyła mrugnąć, gdy została wyciągnięta na korytarz w celu omówienia szczegółów. 

– Trening zaczyna się o piętnastej – poinformowała ją, jak się dowiedziała, Kiyoko. – Przyjdź, zobacz go i wtedy zdecydujesz. 

– Na pewno przyjdę – uśmiechnęła się, ostrożnie składając wręczone jej przed chwilą podanie. 

Kiedyś obiecała sobie, że nie zapisze się nigdy do szkolnego klubu sportowego, jednak nie cofnie tego, co się stało. Westchnęła, ponownie siadając na swoim miejscu, by przeczekać kolejne dwie godziny języka japońskiego. 

Kiedy nadszedł czas skierowała swoje kroki na salę gimnastyczną. Długie, rude włosy powiewały z każdym je krokiem, zaś torba, zawieszona luźno na ramieniu, odbijała się od uda. Z daleka słyszała głośne odgłosy odbijanych piłek, a po wyjściu na ostatnią prostą zauważyła czekającą przy drzwiach Kiyoko.

– Jednak przyszłaś – odetchnęła. 

Fakt, spóźniła się prawie kwadrans, jednak miała ku temu powód. Jej nauczycielka nie znała litości, jeśli chodziło o kończenie tematu na zajęciach, co i tak skończyło się dla jej klasy szybko. 

– Tylko uważaj na latające piłki – usłyszała tuż przed wejściem. 

Powiedzenie, że rada okazała się słuszna... To tak, jakby nie powiedzieć nic. Już sekundę po postawieniu pierwszego kroku u granicy pomieszczenia została przywitana przez lecący w jej stronę pocisk. Już miała reagować, jednak znikąd zjawił się rudy chłopak, ratując ją przed uderzeniem. 

– Przepraszam! – zawołał ktoś. 

– Nic się nie stało – odkrzyknęła, po czym odwróciła się do wybawcy. – Dziękuję – uśmiechnęła się.

Tuż za nią wkroczyła szatynka, lustrując wszystkich znajdujących się tu chłopaków. Następnie machnęła ręką, zapraszając ich do siebie, a gdy zostały niemal otoczone, wskazała na pierwszoklasistkę. 

– To jest Ayame Nakamura – uniosła lekko kąciki ust. – Postarajcie się jej nie odstraszyć, przyszła dzisiaj tylko obejrzeć trening. 

– Tak jest! – rozniósł się zgrany krzyk całej dwunastki. 

Zaśmiała się, po czym odwdzięczyła się ukłonem. Następnie stanęła z boku, tuż za nauczycielem odpowiedzialnym za klub i obserwowała przebieg treningu. Była pod wrażeniem niesamowitej akcji dwójki rówieśników. Hinata z Kageyamą dawali czadu, chociaż parę sprzeczek nie umknęło jej czujnemu oku. 

Nie jestem Maluszkiem || HaikyuuStories to obsess over. Discover now