Część 1 Uprowadzenie

115 9 8
                                        


Był piękny, słoneczny, czerwcowy dzień, kiedy dwie najlepsze przyjaciółki z prywatnej moskiewskiej szkoły średniej wracały do domu. Jedna blondynka o typowo słowiańskiej urodzie, wysoka, z długimi włosami. Ubrana w jeansy i biały, firmowy t-shirt, druga z kolei o ciemnej karnacji i mocno kręconymi włosami do ramion. Pewnie były o wiele dłuższe, ale skręcone w śmieszne dziecięce rurki dodawały jej uroku niewinnego dziecka. Miała duże ciemne oczy, urodą przypominała rumuńską nastolatkę. Obie miały po 16 lat i chodziły do drugiej klasy. Szkoła była płatna i tylko bogatych rodziców było stać na wysokie czesne. Ojciec blondynki o imieniu Natasza był wysoko postawionym milicjantem w szeregach politycznych Putina. Z kolei Miriam wychowywał dziadek. Był powiązany politycznie, był już na emeryturze, prowadził jeszcze jakieś firmy, ale nigdy to dziewczyny nie interesowało. Babcia zginęła w wypadku samochodowym, jak Miriam miała 10 lat. Dziadek od tego czasu bardzo się zmienił, stał się małomówny i nieufny. Miriam z biegiem lat zauważała niektóre fakty, że nie był to zwykły wypadek i dziadek wiedział, co się stało, jednak nigdy nie zaczęła rozmowy na ten temat, a on sam nigdy nie tłumaczył jej prawideł tego świata.

- Zobacz, co mam – zaśmiała się Natasza pokazując przyjaciółce kajdanki – kluczyki też mam. Mojego brata zapnę, jak mnie wkurzy...

- Ja bym się przyczepiła do łóżka i niech mnie już nikt nie budzi przez następny rok. Mam dość wczesnego wstawania.

- Daj rękę, spróbujemy, jak działają. – zachichotały. Natasza wzięła rękę Miriam i zapięła swoją rękę do jej ręki.

- Jesteś szalona. I co teraz? – Miriam zrobiła śmieszną minę.

- No kluczykiem odepniemy, co się przejmujesz.

Dziewczyny szły tak zaoferowane kajdankami, że nie zauważyły, że centralnie obok nich zatrzymał się samochód dostawczy, otwarły się drzwi przesuwne i wyszło z nich dwóch wysokich, dobrze zbudowanych mężczyzn w wojskowych ubraniach i w kominiarkach na głowach. Panowie szli kilka kroków za nimi.

- Miriam Trzomsky? – odezwał się jeden z nich. Górował nad nimi. Dziewczyna popatrzyła na niego i ją zmroziło. Ledwo potwierdziła, jeden z nich włożył jej na głowę bluzę, a drugi od tyłu podniósł ją, żeby zanieść ją do samochodu. Panowie nie zauważyli w pierwszym momencie, że dziewczyny były spięte. W momencie pytania, Natasza tez podniosła oczy i upadły jej kluczyki z kajdanek. Jak pociągnęli Miriam, poczuła duży ból w nadgarstku.

- Co robimy? – Popatrzył jeden na drugiego.

- Bierzemy obie i dzwonimy do starego.

Wszystko odbyło się błyskawicznie, już dwie dziewczyny były wrzucone na tył furgonetki.

Samochód ruszył, a one otumanione cała sytuacją siedziały na grubym materacu, który był na podłodze samochodu. Zostały uprowadzone.

Nikt się do nikogo nie odzywał, Miriam dalej siedziała z bluza dresową na głowie. Panowie w kominiarkach siedzieli po drugiej stronie i coś szeptali, jeden rozmawiał przez telefon. Nie słyszały o czym mówili, samochód jechał dość szybko, było ciemno i duszno.

- Miriam, uprowadzili nas. Nie mam kluczyków, wypadły mi z ręki. - Natasza była bardziej przytomna i panowała nad sytuacją. W pewnym momencie bez namysłu zaczęła krzyczeć. Tak głośno, że Miriam się obudziła z szoku, jedną ręką zrzuciła bluzę i porozglądała się po samochodzie. Jeden z żołnierzy wstał:

- Ucisz się! – I wymierzył jej policzek. To wystarczyło, żeby dziewczyna przestała. Jechali miastem i niepotrzebne było, żeby ktoś na światłach usłyszał głosy w furgonetce.

Rosyjski motylStories to obsess over. Discover now