Bakudeku | Auto za dwa drinki

1.4K 80 47
                                        

Deku nie był z siebie zadowolony.

Szczerze liczył, że tego dnia wszyscy naokoło niego będą czterokrotnie bardziej czujni niż zwykle, przez co nie znajdzie okazji by ukraść telefon z kieszeni przechodzącego chodnikiem mężczyzny albo schować pod bluzę kilka batonów ze spożywczaka i wyjść bez płacenia.

Od kiedy zaczął być zmuszany do kradzieży by nie umrzeć z głodu, coraz bardziej nienawidził przebywania z ludźmi. Powoli popadał w paranoję, że prędzej czy później ktoś go złapie na nieudanej próbie i pójdzie siedzieć. A gdyby wyszły na światło dzienne wszystkie jego złe uczynki, obawiał się, że nie wyszedł by z więzienia w ciągu pięciu lat.

Niestety los, który sprowadził go do roli ulicznego złodzieja, znów postanowił z niego zadrwić, gdy już z samego rana, wchodząc do małej, rodzinnej kawiarni, obok zapuszczonego budynku, w którym mieszkał, zobaczył na jednym z miejsc przy dwuosobowym stoliku damską torebkę, którą właścicielka najpewniej zapomniała zabrać. Niezbyt wielki, lekko wybrzuszony przedmiot był zbyt łatwym celem, by się na niego nie pokusić, więc Deku zajął miejsce przy stoliku, zdjął z ramienia poszarpany, czarny plecak i schował do niego torebkę. Kiedy był pewien, że nikt na niego nie patrzy, otworzył ją. W środku znajdował się czerwony portfel, wypchany po brzeg banknotami, małe pudełeczko, w którym znajdowała się świeżo kupiona bransoletka, szminka i telefon.

Odłożył plecak na ziemię, oparł głowę na blacie i zamknąwszy oczy, starał się wyciszyć wyrzuty sumienia. Nie spędził w kawiarni więcej niż dziesięć minut. Podszedł do lady, zamówił kawę na wynos i wyszedł, płacąc skradzionymi pieniędzmi. Właściciel tego miejsca wiele razy mu pomógł, głównie litując się nad jego niewielkim, można by rzec, że nawet nieistniejącym budżetem, czasami dając mu bułki albo parząc kawę za darmo. Zwykle było to już po zamknięciu kawiarni, gdy na magazynie zostawały produkty, nie mogące czekać do następnego dnia. Z tego powodu poświęcił te kilka banknotów.

Skierował się w stronę starej ulicy, na której często dochodziło do przestępstw. Tylko tam nie bał się policji. Ukrył się za kubłem na śmieci i wyciągnął z plecaka skradzioną torebkę. Sprawdził stan telefonu. Dałby sobie głowę uciąć, że był to nowy model. Było na nim tylko kilka zdjęć i kontaktów. Wyciągnął z niego kartę, zgniótł w palcach i wyrzucił do kosza. Z urządzenia usunął wszystkie pliki i schował go do plecaka. Z portfela wyjął pieniądze i przyjrzał się reszcie łupów.

Poza szminką, którą wyrzucił, gdyż wątpił by ktokolwiek chciał ją kupić, wszystko mógł sprzedać w pobliskim lombardzie. Było to miejsce dla złodziei, którzy chcieli spieniężyć łup, a od kiedy zaczął kraść, również dla niego. Działał również dla ludzi nie związanych ze światem przestępczym, więc nie znajdował się w tak zwanej ulicy przestępców. Izuku wstał i ruszył biegiem w stronę głównej ulicy.

Budynek był ogromny, utrzymany w nienagannej czystości, pełen drogich przedmiotów i typów spod ciemnej gwiazdy.

Izuku wszedł do środku lecz widząc przy ladzie dwójkę nastolatków, przeszedł w bok, udając, że rozgląda się na dziale z grami. All Might's Adventures była zwykłą gierką super bohaterską dla dzieci lecz Deku, nie bez powodu będąc największym fanem serii All Mighta, zawsze o niej marzył. Kiedy był mały jego pokój przypominał mini świątynie All Might'a. Plakaty wisiały na ścianach, figurki stały na półkach, a wydrukowane kadry z filmów i animacji oprawione były w ramki. Pościel z hasłem "I am here" i oczywiście jednoczęściowa piżama imitująca kostium i włosy super bohatera były nieodłącznymi elementami jego pory sennej.

Gdyby w liceum nie zadawał się ze szkolnymi chuliganami, może nadal miałby wstęp do domu rodzinnego. Nie wiedział co jego mama zrobiła z kolekcją po tym jak kazała mu się wynosić z mieszkania. Może wyrzuciła, może sprzedała. Albo zamknęła pokój i schowała klucz.

Auto za dwa drinki | BakudekuStories to obsess over. Discover now