Rozdział 1

31 4 1
                                        

             Przeglądałam media społecznościowe na laptopie, kiedy poczułam mocne szarpniecie za włosy. Odwróciłam głowę i zobaczyłam ryj tej szmuli.

-Zabieraj łapy stara mendo! - Krzyknęłam. I złapałam kontakt wzrokowy z rudą ścierą, która patrzyła na mnie z wyższością. Od razu wyrwałam się z jej łap i patrzyłam zabijającym wzrokiem na Ashley. Miała rude kręcone włosy do pasa, oraz ładne zielone oczy. Mimo iż była naprawdę ładna to była tępa jak nożyce ogrodowe.

-Myślałaś, że nie dowiem się o tobie i Maxie?!- krzyknęła jak rozwścieczona kuna.

-O co ci kurwa chodzi?!- podniosłam głos byłam dosyć zdezorientowana.

-Zarywasz do mojego chłopaka- powiedziała podkreślając słowo mojego. Nim zdołałam cokolwiek powiedzieć poczułam pieczenie na moim policzku. 

-Popierdoliło cię?- Kiedy wypowiedziałam te słowa walnęłam jej z pięści w brzuch, dobrze tak suce. Jednak ona nie była dłużna i szarpnęła mnie mocno za włosy. Kiedy się tak szarpałyśmy do pokoju weszła jedna z wychowawczyń. 

-Co tu się dzieję?!- wrzasnęła i nas rozdzieliła.

-Ta pinda zarywa do mojego chłopaka.- Powiedziała rudowłosa.

-Pojebało cię do reszty? To mój kuzyn zjebie umysłowy.- Kiedy usłyszała co do niej powiedziałam od razu spoważniała. Widać, że zrobiło jej się głupio, ale jeżeli jest głupia jak cegła to co poradzić. 

-Dość tego!- warknęła pani Anne- Ashley idź do swojego pokoju.- Powiedziała, a następnie spojrzała na mnie.-A ty idziesz ze mną.

-Przecież ja nic nie zrobiłam!- Wrzasnęłam jej prosto w twarz. Od zawsze wiedziałam że Ashley jest jej ulubienicą, więc nie przyjmę całej winy na siebie, skoro zaraz mam wychodzić z tego piekła.

-Winny zawsze się tłumaczy.-Odpowiedziała mi niczym robot i pociągnęła mnie w stronę gabinetu. W tym momencie wiedziałam że będę mieć przejebane.

          Jest to pierwszy rozdział, więc nie jest najlepiej napisany. Starałyśmy się jak mogłyśmy więc mamy nadzieję, ze wam się spodoba. 

UciekajWhere stories live. Discover now