Unknown number

225 9 0
                                        


Mieliście kiedyś wroga?
Takiego wielkiego wroga, którego szczerze nienawidziliście?
Na jego widok chcielibyście skoczyć z dywanu, a kiedy się odezwał, chętnie przytrzasnęlibyście sobie uszy drzwiami?

Cóż, ja takiego miałem, mam i chyba nigdy się go nie pozbędę...
Czasami mam wrażenie, że moje życie robi sobie ze mnie jakieś żarty.
Co chwile łączy ze sobą nasze drogi.
Dzielenie ławki, wspólny projekt, no i teraz jeszcze to...

Zapomniałem nastawić budzik na siódmą rano, przez co zaspałem dobre dwadzieścia minut. Ledwo zdążyłem się wyszykować i zjeść śniadanie.
Z kanapką w lewej ręce, oraz torbą zarzuconą na jedno ramię, wybiegłem z domu w stronę przystanku autobusowego.
Często mi się to zdarzało. Ale czy to moja wina, że lubię sobie pospać, a lekcje zaczynają się tak wcześnie?
O wiele bardziej wolałbym chodzić do szkoły na popołudnie. Wyspałbym się, najadł i spokojnie wyszykował. Po powrocie tylko prysznic i spanko. Marzenie, prawda?
Kiedy dotarłem na miejsce, do autobusu wchodziły już ostatnie osoby. Jeszcze chwila, a musiałbym iść taki kawał drogi na pieszo. Raczej nie zdążył bym na pierwszą lekcję...
Wsiadłem zdyszany do środka i wzrokiem przeskanowałem wszystkie siedzenia.

— No nie... — mruknąłem sam do siebie i powoli poszedłem na sam tył. Jedyne wolne miejsce było właśnie obok niego. Chłopaka o czarnych włosach. Min Yoongi, bo właśnie tak się nazywał, siedział spokojnie przy oknie i przeglądał coś w swoim telefonie.
Nie miałem innego wyboru, musiałem zająć miejsce obok niego.
Czując moją obecność, zablokował urządzenie i podniósł głowę lekko zaskoczony. Spojrzał na mnie i cicho prychnął.

— Szukasz tutaj czegoś? — zapytał unosząc swoją prawą brew. W całym autobusie aż zawiało chłodem. Jak jedno zwykłe zdanie, mogło być aż tak zimne i bez uczuciowe? Pff, cały Yoon...

— Nie, niby czego miałbym tu szukać? Nie ma tu nic ciekawego. — odpowiedziałem od razu, krzyżując swoje ręce na piersi. Ten chłopak nieźle działał mi na nerwy, a ja starałem się mu odwdzięczyć tym samym.
— Nie ma wolnych miejsc, więc usiadłem tutaj. To chyba oczywiste. — powiedziałem odwracając swoją głowę w drugą stronę. Nie uzyskałem na to żadnej odpowiedzi, tylko głośne westchnięcie.

Resztę drogi było już spokojnie. Yoongi z powrotem zajął się telefonem, a ja po prostu siedziałem patrząc na wprost i zastanawiając się, co mógłbym dziś zjeść na obiad.

Kiedy byłem już na terenie szkoły, a dokładniej to na jednym z korytarzy, zadzwonił mój telefon.
— Nieznany... — odrzuciłem połączenie i schowałem komórkę do swojej torby, jeszcze wcześniej ją wyciszając. Pani od matematyki na pewno zabiłaby mnie za hałas na jej zajęciach. Nie mam nawet spisanego testamentu! Nie jestem na to gotowy!

Podczas lekcji, ten sam numer dzwonił jeszcze kilkadziesiąt razy, ale kiedy później oddzwoniłem, nikt się nie odzywał.
Trochę mnie to zaniepokoiło, lecz w końcu stwierdziłem, że mogą być to jakieś dzieciaki robiące sobie żarty. Sam kiedyś też takie robiłem.

— Hej! Dziś wieczorem idziemy do kina, tym razem się nie wykręcisz! — usłyszałem dobrze znajomy mi głos, należący do Taehyunga. Zamknąłem swoją szafkę i odwróciłem się w jego stronę, od razu posyłając mu szczery uśmiech.

— Taehyung... Wiesz, że dziś nie mogę. Jutro mam sprawdzian, a umiem na niego tyle co nic. Muszę się uczyć. — podrapałem się nerwowo po karku, patrząc na wyższego chłopaka.

— Uczyć, uczyć, uczyć... Oboje wiemy, jak to się skończy. Usiądziesz dobrze przygotowany i pełen ambicji, a po dwóch minutach odpuścisz i zaczniesz grać na konsoli. Nie lepiej zamiast tego, wybrać się z przyjacielem do kina? — zapytał, robiąc do mnie maślane oczka. Faktycznie ostatnio tak się działo... Taehyung miał całkowitą rację.

— No dobrze... Niech ci będzie. O której ci pasuje? — chłopak uśmiechnął się szeroko i już po chwili byliśmy umówieni.
Spędzanie czasu z Tae, to najlepsza rzecz na świecie, więc oczywiste było to, że w końcu i tak mu ulegnę. Przy nim, nie znałem pojęcia słowa "nuda".
Zawsze było miło, zabawnie, a czasami nawet niebezpiecznie. Od dobrych pięciu lat, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Spokojnie mogłem nazwać Taehyunga swoim bratem od innej matki. Wiedział o mnie wszystko i zawsze potrafił mi jakoś pomóc. Dosłownie z każdym problemem.

Oboje zadowoleni, udaliśmy się do swoich klas. Czekała mnie znienawidzona historia, której w ogóle nie rozumiałem. Nawet korepetycje nic nie dawały. Wszystko zawsze mi się mieszało. Dotąd, to był mój największy problem.
Nie wiedziałem jednak, co czeka mnie w niedalekiej przyszłości.

~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hej hej!
Mam nadzieję, że choć trochę was zainteresowałam. To moja pierwsza książka tutaj i wiem, że na pewno nie jest ona idealna.
Muszę popracować nad wieloma rzeczami ^^
Największym problemem dla mnie, jest ortografia, więc jeśli znajdziecie jakieś błędy, możecie pisać komentarze <3
Jeśli uzbiera się 5 gwiazdek, lub 10 wyświetleń, wstawiam rozdział drugi :3

Do następnego!

Stalker - YoonminWhere stories live. Discover now