Rozdział 1

37 2 0
                                        

-Jestem Xanthe Tamada,mam szesnaście lat, jestem początkującą aktorką, zostałam przyjęta do U.A poprzez rekomendacje, a teraz przepraszam nie chcę się spóźnić-powiedziałam podczas wywiadu i ruszyłam do wyjścia. Za mną pobiegło kilku dziennikarzy.

-Proszę powiedzieć gdzie pani idzie!

-Wywiad na dzisiaj zakończony-powiedziałam,założyłam torbę na ramię i wyszłam z studia. Ruszyłam w stronę mojej nowej szkoły . Po kilku minutach byłam pod bramą Akademii U.A. Zrobiłam krok do przodu i nagle otoczyli mnie dziennikarze. Zaczęłam wymachiwać rękami na znak, że nie mogę teraz udzielać wywiadu. Ominęłam ich i idąc tyłem, wciąż gestykulując, zetknełam się z kimś plecami. Powoli odwróciłam się by spojrzeć na tę osobę, był to nie kto inny a syn Endeavora; Shoto Todoroki. Paparazzi, którzy byli w tłumie reporterów, zaczęli robić nam zdjęcia. Poczułam zażenowanie i spuściłam głowę. Wyminęłam chłopaka idąc wolno, przodem w stronę szkoły, słyszałam jak Shoto wygania spokojnym, bezuczuciowym głosem dziennikarzy. Młody Todoroki złapał mnie za rękę zatrzymując mnie tym samym w miejscu. Odwróciłam głowę w jego stronę, patrząc na niego zdziwiona.

-Wybacz, że na Ciebie wpadłam...-powiedziałam gdy puścił moją rękę.

-Nic się nie stało, jednak uważaj następnym razem.

Uśmiechnęłam się lekko.

-Dobrze i dzięki-kiwnęłam głową.

-Za co?

-Wygoniłeś ich i mogę w spokoju pójść do szkoły-podałam mu rękę-Jestem Xanthe Tamada ale mów mi Xan.

-Shoto Todoroki. Zdaję się, że widzieliśmy się na rekomendacji-chłopak wzruszył ramionami i lekko uścisnął moją rękę.

-Rzeczywiście, ale i tak miło Cię poznać Shoto.

-Wzajemnie.

-Huh?-spojrzałam na zegarek -Ojejku spóźnimy się, chodź!

Shoto spojrzał na ekran telefonu.

-Mamy czas...ale jak chcesz-poszedł za mną do szkoły a potem do klasy. Siedliśmy w tylnych ławkach i zaczęliśmy towarzyską rozmowę. Po chwili do klasy zaczęli schodzić się inni uczniowie, jednak byłam zbyt pochłonięta rozmową aby widzieć jak na mnie patrzą lub słyszeć, że o mnie gadają.

-To ta aktorka?-rozbrzmiewały szepty.

-Ej! Zabierz te nogi z ławki! To własność szkoły!-zerknęłam w stronę hałasu i zobaczyłam czerwonookiego blondyna opierającego nogi o blat ławki, obok którego stał niebieskowłosy okularnik i tłumaczył, że ta ławka należy do szkoły oraz, że nie wolno jej niszczyć.

-Hę? Jakoś mnie to nie obchodzi-odparł blondyn, a zrezygnowany okularnik wrócił na swoje miejsce.

-Xan, Xan, ziemia do białowłosej-powiedzial Shoto machając mi ręką przed twarzą.

-He? Oh...wybacz zagapiłam się-odpowiedziałam i spojrzałam na Shoto z uśmiechem. Wtem do klasy wszedł zielonowłosy chłopak, po chwili usłyszałam szuranie krzesłem, spojrzałam w tym kierunku i nie zauważyłam tam blondyna. Rozejrzałam się i moje spojrzenie padło na ścianę przy, której czerwonooki trzymał zielonowłosego.

-Jak się tu dostałeś Deku?!-warknął czerwonooki szykując w drugiej ręce wybuch i przysuwając tę rękę do twarzy Deku. Pokręciłam głową, wstałam z swojego miejsca i ku zdziwieniu wszystkich, spokojnie podeszłam do chłopaków i położyłam rękę na ramieniu blondyna.

-Hę?!

-Puść go-powiedziałam spokojnie ale stanowczo.

-Bo co?-warknął czerwonooki i z szyderczym uśmiechem wyrwał się uderzając mnie przy tym z brzuch. Deku zdołał się wyrwać, tyle dobrze, a ja upadłam na podłogę i patrzyłam na blondyna z przerażeniem. Blondyn tylko się zaśmiał, po chwili kątem oka zauważyłam, że Shoto wstaje z zamiarem podejścia do mnie i przyniesienia mi pomocy,ale ja go ubiegłam i sama wstałam. Stałam tak teraz patrząc w podłogę.

Jak gwiazda, ale czy napewno?Stories to obsess over. Discover now