G-gdzie ja jestem...- powiedział do siebie w myślach blondyn, którego poranne słońce raziło po pięknych, zielonych, lekko otwartych i zaspanych oczach.
O, obudził się Pan. Zaraz pójdę po lekarza.- powiedziała pielęgniarka zajmująca się Ashem.
Gdzie jestem?- spytał oszołomiony chłopak.
W szpitalu, został pan dźgnięty nożem.- odpowiedziała patrząc na niego ze współczuciem.
No tak...-na chwile się zawiesił- EIJI!- krzyknął i szybko się podniósł do pozycji siedzącej.
Niech pan nie wstaje! rana się do końca jeszcze nie zagoiła.- powiedziała kobieta. Ash opadł na łóżko i popatrzył w stronę dużego okna. Niebo było takie czyste, ani jednej chmurki. Jego wzrok przykuła mała szafka nocna obok łóżka, na której leżała delikatnie zakrwawiona koperta oraz telefon. Nagle do sali wszedł lekarz. Po badaniach w odwiedziny przyszedł Max razem z Jessicą.
Yo Ash! co u ciebie? w końcu się obudziłeś, każdy się o ciebie martwił.. nawet Eiji..- powiedział starszy.
Eiji... co u Eijiego? jest cały? wszystko z nim dobrze? wrócił do Japonii? - zaczął wypytywać blondyn.
Tak, spokojnie jest cały i zdrowy. Jak się dowiedział o tym wypadku od razu przyleciał tutaj spowrotem do ciebie ale odesłaliśmy go do domu.- odpowiedział mu Max.
Strasznie się o ciebie martwił i napewno nadal martwi. Myślę, że powinieneś do niego zadzwonić albo chociaż napisać widomość.- dodała stojąca obok Maxa kobieta.
Cieszę się, że nic mu nie jest..- odpowiedział odwracając wzrok w stronę okna.
No cóż będziemy się zbierać. Trzymaj się Ash.
ta.. Do zobaczenia!
Gdy para opuściła salę chłopak spojrzał na telefon. Wziął go do ręki i zadzwonił do czarnowłosego.
Eiji: Halo? Ash? to ty?
Ash: Cześć Eiji co u ciebie?
Eiji: ASH! TO NA PRAWDE TY! TAK SIĘ O CIEBIE MARTWIŁEM!
Ash: spokojnie Eiji wszystko dobrze. Rana dobrze się goi więc lekarz powiedział, że niedługo będę mógł wyjść ze szpitala.
Eiji: To dobrze. Jak usłyszałem co się stało od razu zabrałem Pana Ibe i przyleciałem do ciebie. Wszyscy kazali nam wracać. Chciałbym być teraz koło Ciebie..
Ash: Przed chwilą był u mnie Max i Jessica więc wszystko mi opowiedzieli.
Eiji: ah tak.. cieszę się, że żyjesz i nic Ci nie jest. Musze iść pomóc mamie z obiadem. Do zobaczenia Ash, odpoczywaj!
Ash: Papa Eiji.
Jasnowłosy odłożył telefon na szafkę i po chwili patrzenia w okno zasnął.
*następnego dnia*
Asha obudził lekarz, który znów robił jakieś, według chłopaka, nudne badania.
Doktorze kiedy będę mógł wyjść?- spytał zielonooki.
Hmm.. Myślę, że jeśli dobrze pójdzie to za jakiś miesiąc. Chce Cię zostawić przynajmniej do momentu zdjęcia szwów.-odpowiedział lekarz.
Ehh.. kolejny nudny dzień tutaj..- pomyślał chłopak znów wpatrując się w okno. tym razem były tylko pojedyńcze chmury a w oddali można było zaobserwować co jakiś czas lądujące lub startujące samoloty. Na ich widok Ash przypomniał sobie, że jeszcze nie rozmawiali dzisiaj z Eijim więc postanowił zadwonić. Chcial usłyszeć jego słodki głos chociaż przez telefon. Niestety Eiji, mimo prób nie odbierał. Chłopak odłożył telefon spowrotem na szafkę i przerwacając się na drugi bok zasnął.
*Kolejny dzień*
Chłopak znów się obudził, jednak tym razem nie był sam. Na krześle obok jego łóżka spał ktoś kogo Ash dobrze znał.
EIJI- krzyknął ze zdziwieniem.
Czarnowłosy natychmiastowo się podniósł spojrzał na przyjaciela.
ASH!- odkrzyknął Japończyk.
Co ty tutaj robisz? Przecież byłeś w Japonii. - dopytywał szczęśliwy a zarazem zdziwiony blondyn.
Strasznie się stęskniłem i przyleciałem do ciebie.- odpowiedział czarnowłosy ze łzami w oczach.
Przerwał im pan Ibe, który wszedł wraz z Maxem sprawdzić jak miewa sie poszkodowany.
Cześć Ash! jak zdrowie? - spytał opiekun Japończyka.
Z dnia na dzień co raz lepiej, tymbardziej, że mam okazje zobaczyć się z Eijim.- odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
Tym razem przerwała im pielęgniarka, która przyniosła śniadanie.
No to my nie przeszkadzamy. Zerkniemy do ciebie potem, chodź Eiji.- powiedział Ibe.
Nie, nie przeszkadzacie- powiedział blondyn.- zostańcie ze mną. Strasznie tutaj nudno.
To my pójdziemy po kawe a ty zostań z Eijim- wtrącił Max zabierając kolegę w stronę korytarza.
Po krótkiej chwili w sali zostało tylko dwoje przyjaciół.
Eiji.. Chyba muszę ci coś powiedzieć - zaczął blondyn wpatrując się w niebo za oknem.
Tak Ash? co się stało? - powiedział zmartwiony obcokrajowiec.
Wiesz... Już dawno temu znaczyłeś dla mnie coś więcej niż przyjaciel..- odrzekł odwracając się w stronę chłopaka.
Co masz na myśli mówiąc to..- odpowiedział nieco zdziwiony i zawstydzony obcokrajowiec.
Eiji ja... Ja cie kocham...- wydukał spuszczając wzrok na podłogę.
Chwilę trwała niezręczna cisza, którą przerwał Eiji mówiąc :
Ja ciebie też Ash..
Po tym wszystkim Eiji i Ash stworzyli udany związek, a Ash skończył z przestępczością. Obiecał sobie, że będzie bronić swojego ukochanego tak jak tylko może. I żyli długo i szczęśliwie.
Koniec.
