Nie oglądaj się

By AnabellaMarieKate

3.5K 302 35

Wplątanie się w aferę rodem z książek fantasy wcale nie jest trudne. Potrzeba tylko cmentarza, wampirów, waka... More

Prolog: Cmentarz
Rozdział 2 Pomoc
Rozdział 3 Obsesja
Rozdział 4 Początek wszystkiego
Rozdział 5 Niebezpieczeństwo
Rozdział 6 Prowokacja
Rozdział 7 Bracia
Rozdział 8 Nocna wizyta
Rozdział 9 Wspomnienia cz. 1
Rozdział 9 Wspomnienia cz. 2
Rozdział 10 Potwory
Rozdział 11 W potrzasku
Rozdział 12 Rozmowy i wyznania
Rozdział 13 Ktoś więcej
Rozdział 14 Bajzel
Rozdział 15 Cała prawda
Epilog

Rozdział 1 Pułapka

288 25 2
By AnabellaMarieKate

Gdy tylko otworzyłam oczy poczułam jak mój pies liże mnie po twarzy.

- Misty! Misty, nie!

Usiłowałam zepchnąć z siebie psa w czym nie pomagał mi jej rozmiar. Misty to dwuletni owczarek niemiecki. Jak na tą rasę i psy w ogóle ma bardzo łagodne usposobienie.

- Misty, zejdź!

Pies posłusznie zeskoczył z łóżka. Ja sama wstałam z łóżka i podeszłam do lustra, które wisiało nad komodą. Z odbicia obserwowały mnie moje własne brązowe oczy. W zasadzie to moje oczy są trochę ciemniejsze niż taki naturalny brązowy. Czasami nie było widać źrenic. Rozczesałam włosy, a potem się ubrałam. Do mojego pokoju bezpośrednio przylega łazienka, w której spokojnie umyłam zęby nienarażona na mojego brata. Swoją drogą w mojej rodzinie panuje obsesja nadawania jej członkom imion rozpoczynających się na literę V. Ja mam na imię Valerie, mój brat to Vincent, mama Victoria, a tata Victor. W dodatku najmłodsza latorośl naszej rodziny ma być Veronicą. Mama jest już w piątym miesiącu ciąży i znosi to całkiem nieźle. Nie było żadnych omdleń ani nic w tym stylu. Tylko od czasu do czasu kontrolne wizyty u lekarza rodzinnego.

Nasz dom posiada jedno piętro, parter i piwnicę. Gdy byłam mała często zakładałam się z Vincentem ile wytrzymam w tej piwnicy przy zgaszonym świetle. Mój rekord to dwie minuty i trzydzieści cztery sekundy. Myślałam, że zaraz się popłaczę ze strachu. Teraz już nie boję się tam być.

Przy stole w jadalni siedzieli już wszyscy domownicy. Jak zwykle byłam ostatnia.

- Cześć.

Przywitałam się i zajęłam swoje miejsce. W odpowiedzi usłyszałam tylko jakieś ciche mruknięcie. Tata z gazetą, mój brat nieprzytomny, a mama pogrążona w myślach. Szurnęłam krzesłem trochę głośniej niż zamierzałam. Ten odgłos Vincenta z letargu.

- Cześć, Val. Wiesz, że wczoraj Ian o ciebie pytał.

- Słucham?

Zapytałam zaskoczona. Vincent uśmiechnął się tryumfalnie.

- Pytał się czy może razem ze mną podjechać po ciebie do szkoły. Był bardzo rozczarowany, gdy dowiedział się, że masz inne plany.

W tej chwili spojrzenie rodziców skierowały się na mnie. Oni nie wiedzieli o moich wyprawach w różne mroczne miejsca. Miałam ogromną ochotę udusić swojego brata.

- A gdzie byłaś Valerie?

Zapytała mama niby to niewinnym tonem.

- Poszłam na jezioro z Hazel, Frankiem i Luizą.

Miałam nadzieję, że rodzice się nie połapią, ale wyglądało na to, że znają mnie zbyt dobrze.

- Z Frankiem i Luizą? - powtórzył mój tata ze zdziwioną miną - Przecież ostatnio mówiłaś, że nie lubisz tych sztucznych dupków.

Boże, jaka ja jestem głupia pomyślałam Powinnam nic im nie mówić.

- Tak, tak mówiłam, ale Hazel bardzo chciała żebym poszła.

Rodzice nadal patrzyli na mnie podejrzliwie. Vincent nagle postanowił mnie wyratować z tych tarapatów.

- To prawda, serio. Zadzwoniła do mnie godzinę później i poprosiła żebym po nią przyjechał.

Mama i tata wyglądali na usatysfakcjonowanych. Poczułam jak wszystkie mięśnie mi się rozluźniają. Uratowana!

Godzinę później rodzice oznajmili, że jadą do sklepu kupić wyprawkę dla Veroniki.

- Obiad macie w lodówce!

Krzyknęła na odchodnym mama. Chwilę potem drzwi się zatrzasnęły. Spojrzałam z wdzięcznością na Vincenta.

- Dzięki. Nie masz pojęcia jak bardzo jestem ci wdzięczna. Gdyby nie ty pewnie bym wpadała.

- Spoko. W końcu to ja prawie cię wkopałem.

Uściskałam go, a potem popędziłam na górę. Zamknęła drzwi do swojego pokoju i zaczęłam szykować rzeczy na wyprawę. Włożyłam do plecaka lornetkę, aparat, scyzoryk, zapałki, latarkę, wodę utlenioną, bandaż i telefon. Potem założyłam kurtkę przeciwdeszczową i trapery. Nawet jeżeli wybierałam się tylko na cmentarz lepiej być przygotowanym na każdą ewentualność. Usłyszałam jakieś głosy dochodzące z parteru. Miałam nadzieję, że to nie rodzice. Stanęłam na najwyższym stopniu schodów. Nie, na szczęście to tylko Ian.

- Cześć Ian!

Krzyknęłam i zbiegłam ze schodów. Chłopak uśmiechnął się do mnie.

- Cześć Val. Gdzie idziesz?

- Na cmentarz.

Niemal czułam kpiący uśmiech Vincenta. Odwróciłam się szybko i szturchnęłam go w ramię.

- I co się uśmiechasz ciołku! Wczoraj widziałam tam coś dziwnego. Chcę sprawdzić czy nadal tam jest.

Nie chciałam tracić czasu, który pozostał mi do przyjazdu rodziców. Szybko minęłam Iana i rzuciłam tylko przez ramię:

- Jakby co: jestem u Hazel!

Na cmentarzu jak zwykle było chłodno. Ruszyłam powoli utratą ścieżką w kierunku anioła. Byłam pewna, że posąg będzie wyglądać tak samo jak wczoraj. Pomyliłam się jednak. Anioł miał pomalowaną czerwoną farbą twarz i rękę. Wyglądał przerażająco, a może ja pod wpływem zaskoczenia i strachu trochę to wyolbrzymiłam. Tak czy siak potrzebowałam chwili żeby ochłonąć. Dopiero potem wyciągnęłam z plecaka aparat i zrobiłam kilka zdjęć. Potem obeszłam anioła dookoła, ale nie zauważyłam nic innego. Ruszyłam dalej w kierunku starego grobowca, który był już trochę zniszczony.

- O rany!

Szepnęłam. Drzwi do grobowca były otwarte na oścież. Przez chwilę się wahałam. Była to przecież cudza własność. Moje wahanie trwało jednak tylko chwilę. Wyjęłam z plecaka latarkę i weszłam w ciemność.

W grobowcu było jeszcze zimniej niż na cmentarzu. Na jego środku stał niewielki stoli z małą miniaturką jednego ze starszych domów w okolicy. Rodzina, która tam kiedyś mieszkała dawno się wyprowadziła i zostawiła dom za sobą. Mama opowiadała mi, że właściciele chcieli sprzedać ziemię, ale ni mogli znaleźć kupca, więc w końcu się poddali. Dom powoli podupada i do dziś stoi pusty, ale miniaturka przedstawiała go w czasach świetności. Obejrzałam całą konstrukcję dokładnie. Zauważyłam, że jest jakby przedzielona na pół. Włożyłam latarkę do ust żeby nadal mi przyświecała i spróbowałam otworzyć budowlę. Chwilę się z tym męczyłam, ponieważ zawiasy lekko zardzewiały, ale w końcu udało mi się doprowadzić do otwarcia. We wnętrzu budowli nie było nic z wyjątkiem małego kawałka papieru. Wyjęłam latarkę z ust, a drugą ręką rozwinęłam papier. Było na niej napisane tylko jedno zdanie:

MAM CIĘ!

Wypuściłam latarkę.

W tej samej chwili drzwi od grobowca się zatrzasnęły.

Natychmiast pobiegłam w kierunku drzwi. Niemal potknęłam się o własne nogi w panującej tam ciemności. Zaczęłam walić rękami w drzwi.

- Pomocy! Błagam niech ktoś mi pomoże! RATUNKU!

Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Przerażona osunęłam się po drzwiach.

- Pomocy!

Krzyknęłam jeszcze raz, ale znów nikt mi nie odpowiedział.

- Spokojnie Valerie, nie panikuj. Dasz sobie radę. Masz przecież telefon, tak? Zadzwonisz do Vincenta, a on cię z tond wyciągnie. A teraz podnieś latkę.

Mówiłam sama do siebie i powoli wykonywałam polecenia, które sama sobie wydałam. Modląc się cicho aby mój telefon złapał zasięg zadzwoniłam do Vincenta.

Jest zasięg!

- Co?

Usłyszałam w słuchawce. Starałam się żeby mój głos się nie trząsł, ale nie wiem jak mi to wyszło.

- Vincent, posłuchaj. Ktoś zatrzasnął mnie w grobowcu i...

- Co?! Jak to?!

Niemal czułam panikę w jego głosie. Jakaś wredna, złośliwa część mnie pomyślała sobie: Ha! I dobrze ci tak. Było się ze mnie nie śmiać. Natychmiast jednak odgoniłam tę myśl.

- Uspokój się i słuchaj. Jestem sama na cmentarzu. Ktoś zatrzasnął mnie w grobowcu, w którym jest ciemno i zimno. Zaraz padnie w bateria w latarce. Naprawdę potrzebuję twojej pomocy, więc...

- Okay, okay! Już idę, a ty się nie ruszaj nigdzie.

- Och, jak dobrze, że to powiedziałeś. Właśnie planowałam urządzić super imprezę razem z paroma umarlakami.

Ale Vincent już się rozłączył, a mnie wcale nie było do śmiechu.

Continue Reading

You'll Also Like

9.4K 656 25
Nowa szkoła. Nowe zasady. I jeden wściekły alfa, który działa Thomasowi na nerwy bardziej niż cokolwiek innego. Thomas Rossi, pyskaty omega z mafijne...
33.6K 3.7K 61
⚔︎ Witajcie w świecie Posłanników! ⚔︎ W krainie, gdzie magię posiadają nieliczni, na progu Zakonu Posłanników znaleziono niemowlę. Dziewczynka, wycho...
130K 1.6K 32
Ilvigiss Vargwen, po śmierci ojca, Elýrika, na mocy układu pokojowego ma zostać wydana za mąż za Wielkiego Księcia Baltary, zwanego Księciem Węży. Mł...
40.1K 4.2K 42
Gdy cały jej świat legł w gruzach, Nel musi posklejać swoje złamane serce i zaryzykować wszystko by ocalić resztki nadziei. Dziewczyna jest zmuszona...
Wattpad App - Unlock exclusive features