stalker .:l.h:.

By luvmyzayne

466K 39.9K 2.1K

Pierwsza część trylogii 'Stalker'. Adelaide - 19 letnia sierota, pewnego dnia otrzymuje wiadomość od... More

Prolog
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Liebster Awards
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 40
DRUGA CZĘŚĆ!

Rozdział 39

8.8K 872 26
By luvmyzayne

- Co ty na to, żebyśmy jutro gdzieś razem wyszli? - zaproponował Luke, siadając obok mnie na kanapie. Posłał mi przyjazny uśmiech, który odwzajemniłam dopiero po dłuższej chwili.

- Przykro mi, ale jestem już umówiona - odparłam, zerkając na blondyna. Jak zawsze miał na sobie czarne rurki oraz koszulkę z mocno wyciętymi bokami. Dzisiaj postawił na szary t-shirt z logo zespołu Green Day.

- Um, tak? - spytał, przygryzając wargę.

- Tak - wzruszyłam ramionami.

- Z tym anonimem, o którym wspominał Michael?

- Mhm - bąknęłam. Czułam się dziwnie, tłumacząc Luke'owi, że mam swoje plany i nie zrezygnuję z nich specjalnie dla niego.

- A jeśli cały ten anonim okaże się takim dupkiem jak Brandon? Hm, zrobi ci tylko krzywdę i...

- Nie ma szans - przerwałam mu. - Anonim jest inny.

- Nigdy nic nie wiadomo. Lepiej, żebyś nie szła na to spotkanie... To naprawdę może być jakiś świr.

- Od kiedy zacząłeś się tak o mnie martwić, co? - mruknęłam, krzyżując na piersi ręce. Uniosłam do góry brwi i czekałam, aż niebieskooki odpowie. Cały czas go obserwowałam. Zachowywał się inaczej niż zwykle. Wyglądał na zdenerwowanego i mocno zestresowanego.

- Po tym jak musiałem pobić pewnego dupka, ponieważ cię skrzywdził i wykorzystał...

- Wcale nie musiałeś tego robić - prychnęłam.

- Nie musiałem, ale chciałem. Przyznaj, że od razu poprawił ci się humor, kiedy powiedziałem ci, że gnojek dostał za swoje.

- Może i tak, ale to nie zmienia faktu, że idę na spotkanie z anonimem.

- Jak mam cię przekonać, żebyś nie szła?

- I tak idę, Luke. Po za tym... dlaczego tak bardzo zależy?

- Em, no... Razem z Michael'em boimy się o ciebie...

- Razem z Michael'em? - powtórzyłam.

- No... tak - zdenerwowany podrapał się w głowę. - Tak, tak - dodałam piszczącym głosem. Chrząknął i spuścił wzrok.

- O co ci się stało? Gdzie ta wielka pewność siebie? Hm?

- To nie ważne, Adelaide - zbył mnie machnięciem ręki, a następnie podniósł się i spojrzał na mnie. - Wychodzę, muszę się przewietrzyć.

- Na pewno wszystko w porządku? - zadałam kolejne pytanie, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Obserwowałam jak Luke idzie w stronę wyjścia i znika za frontowymi drzwiami.

Zrezygnowana wróciłam do swojego pokoju i opadłam na miękkie łóżko.
Następnie sięgnęłam po telefon, aby napisać do anonima. Nie wiem, co mam myśleć o dzisiejszej sytuacji z Luke'em... To było dziwne. Hemmings nigdy się tak nie zachowywał. A dzisiaj? Dzisiaj zdecydowanie był czymś zdenerwowany... Chcę, a wręcz muszę z kimś o tym porozmawiać. Został mi tylko anonim, bo Michael tak jakby też odradza mi tego spotkania... Nie wiem, co mam robić, bo naprawdę chcę poznać chłopaka, który twierdzi, że mnie kocha. Chłopaka, który w wolnym czasie surfuje. Chłopaka, z którym dobrze mi się pisze, ale o którym niestety nic nie wiem.

Wystukałam na klawiaturze krótką wiadomość i wysłałam do anonima.

Ja: pomocy

Odpisał w ciągu kilkunastu sekund, na co bardzo się cieszę, bo Mike czasami odpisuje mi dopiero po godzinie...

Idiota: co się dzieje?

Ja: luke chciał, żebym zrezygnowała z naszego spotkania

Idiota: może powinnaś

Ja: co?

Ja: nie

Ja: wiesz, że bardzo chcę dowiedzieć się kim jesteś

Idiota: och, ale ja naprawdę nie jestem nikim ciekawym

Ja: nie żartuj sobie, anonimie

Ja: n i e  zrezygnuję z naszego spotkania

Ja: rozumiesz?

Idiota: niestety tak

Ja: więc lepiej szykuj się już na jutro

Ja: będę zadawała dużo pytań

Idiota: cholernie się boję

Ja: mnie? haha

Idiota: twojej reakcji

Idiota: znienawidzisz mnie i będziesz chciała mnie zabić...

Idiota: a ja nawet nie wymyśliłem sobie jeszcze żadnej sensownej wymówki

Ja: dramatyzujesz

Ja: gorzej z tobą, niż z kobietą podczas okresu

Idiota: więc lepiej się ze mną nie spotykać

Ja: nie

Ja: masz tam być.

Ja: żeby dodać charakteru tamtemu zdaniu napisałam nawet "kropkę nienawiści"

Ja: jestem zła, więc skończ już temat

Ja: masz być i tyle

Ja: nie przyjmuję żadnych przeprosin

Idiota: nie możemy tego przełożyć?

Ja: nie

Westchnęłam głośno i rzuciłam telefon na drugi koniec łóżka. Wszyscy się zmówili, czy co? Tak jest trudno zrozumieć, że chcę poznać tego chłopaka? Okej, anonima trochę rozumiem... W końcu cały czas twierdzi, że go znienawidzę... Ma prawo mieć jakieś obawy, no ale Michael i Luke? Clifford namawiał mnie całe siedem godzin w pracy, żebym nie szła. Skończyło się tym, że pokłóciliśmy się, a on poszedł na resztę dnia do Ashton'a. Teraz siedzę sama w domu i mam ochotę krzyczeć.

Od autorki: Okropny ten rozdział... Ehh, szkoda gadać. Ale... w następnym rozdziale już spotkanie z anonimem!

Co myślicie o Luke'u? Sprytny chce namówić Adelaide, żeby nigdzie nie szła... No bo przecież on jest jej anonimem...

Końcówka trochę nie wyszła... Um i przepraszam, że krótki... mógłby, a nawet powinien być dłuższy.

Continue Reading

You'll Also Like

3K 124 2
Indraprasth is all set to do the Rajsuya Yagya. Meanwhile a royal guest sits back and ruminates on his heart . Peep in to know more...
2.8K 110 10
You make me happy in a way no one else can
3K 71 5
She loved him and he loved her. Living in perfect harmony, but all that changed one day when he changed. He was bo longer the same person, no, huma...
1M 38.7K 91
𝗟𝗼𝘃𝗶𝗻𝗴 𝗵𝗲𝗿 𝘄𝗮𝘀 𝗹𝗶𝗸𝗲 𝗽𝗹𝗮𝘆𝗶𝗻𝗴 𝘄𝗶𝘁𝗵 𝗳𝗶𝗿𝗲, 𝗹𝘂𝗰𝗸𝗶𝗹𝘆 𝗳𝗼𝗿 𝗵𝗲𝗿, 𝗔𝗻𝘁𝗮𝗿𝗲𝘀 𝗹𝗼𝘃𝗲 𝗽𝗹𝗮𝘆𝗶𝗻𝗴 𝘄𝗶𝘁𝗵 �...