Słońce zaczęło nieśmiało wkradać się do mojego pokoju przez białe, delikatnie poruszające się zasłony, rzucając na ściany pierwsze promienie porannego światła. To właśnie one powoli wybudziły mnie ze snu, zmuszając do otworzenia oczu. Niechętnie sięgnęłam po telefon leżący obok łóżka i sprawdziłam godzinę. Była szósta trzydzieści.
Dziś pierwszy dzień szkoły po wakacjach. Z jednej strony cieszyłam się, bo w końcu będę mogła zająć się nauką i spotkać z Poppy, za którą zdążyłam się już stęsknić. Z drugiej jednak strony sam powrót do szkoły oznaczał koniec beztroskich poranków, a przede wszystkim konieczność wstawania o wiele wcześniej, czego zdecydowanie nie lubiłam. Westchnęłam cicho i niechętnie zrzuciłam z siebie ciepłą kołdrę. Przez chwilę jeszcze siedziałam na łóżku, próbując przyzwyczaić się do porannego chłodu, po czym w końcu ruszyłam w stronę łazienki.
Przemyłam twarz zimną wodą z żelem i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Nie narzekałam na swój wygląd. Wiedziałam, że nie jest ze mną źle, chociaż ostatnio tu i ówdzie zaczęły pojawiać się pryszcze, co doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Niby normalna sprawa, ale za każdym razem potrafiło mnie to zirytować.
Po chwili przyglądania się sobie w lustrze zaczęłam zdejmować piżamę, aby następnie wejść pod prysznic. Zawsze lubiłam zimne prysznice. Pomagały mi się rozbudzić po nocy, zebrać myśli i pozbyć się wszystkich negatywnych emocji, które czasami pojawiały się z samego rana.
Kiedy umyłam całe ciało i włosy swoim ulubionym malinowym szamponem, wyszłam z kabiny i owinęłam się miękkim ręcznikiem. Następnie wysuszyłam włosy, dokładnie je rozczesałam i związałam w kucyk.
Po wszystkim poszłam się ubrać. Tego dnia wybrałam jasnobeżowy, elegancki sweter oraz granatowe jeansy. Na dworze co prawda nie było jeszcze zimno, ale umówmy się - jesień zbliżała się wielkimi krokami.
Zabrałam z szafki swoje czarne okulary oraz telefon, po czym zeszłam na dół do rodziców.
- Cześć, mamo! Cześć, tato! - krzyknęłam.
- My z ojcem lecimy do pracy! - odrzekła mama, nawet się ze mną nie witając. - Na stole masz kanapki z dżemem i masłem orzechowym! Przyjeżdża dziś po ciebie Poppy?! - usłyszałam jej głos. Pewnie stała już przy drzwiach wyjściowych i ubierała się do swojej jakże ważnej pracy.
- Tak, umówiłyśmy się! - odkrzyknęłam.
- Bardzo dobrze! Na razie! - tym razem usłyszałam tatę, a chwilę później rozległ się trzask zamykanych drzwi.
- Ta, na razie - mruknęłam sama do siebie. Odkąd pamiętam, rodzice zawsze bardziej interesowali się pracą niż mną i moim bratem. Ciągle tylko praca, praca i jeszcze raz praca. Tak właśnie wyglądało życie z Christianem i Avą Tylorami.
Od piątego roku życia zauważyłam, że przestali poświęcać mi tyle uwagi, ile kiedyś. A skąd to wiem? Wystarczyło spojrzeć do rodzinnego albumu. Wspólne selfie z tortem z okazji moich czwartych urodzin było ostatnim takim zdjęciem. Brakowało mi wspólnie spędzanego czasu. Chociażby oglądania jakiegoś głupiego filmu. Nieważne, że pewnie byłby beznadziejny. Liczyłoby się tylko to, że bylibyśmy razem i robili coś wspólnie.
Zabrałam się za jedzenie kanapek, wsłuchując się w muzykę lecącą w radiu. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Wyciągnęłam go i zobaczyłam dobrze znaną mi osobę.
ESTÁS LEYENDO
Do końca świata i jeden dzień dłużej
RomanceEmily Tylor - nieśmiała, unikająca imprez i kłopotów jak ognia brunetka o ciemnozielonych oczach, drobnej i pięknej figurze oraz zamiłowaniu do książek. Jednym słowem, największy kujon w Cleveland High School Liam Wilson - zadufany w sobie chłopak o...
