Rozdział I

4 1 0
                                        

-Zobaczysz, będzie ci lepiej.-mimo, że głos ojca Lei był donośny, zagłuszał go odgłos auta-Po śmierci matki, zostało mi kilka spraw do załatwienia. Ty w tym czasie zapomnisz o incydencie w domu, i nawiążesz nowe znajomości- mimo, że słowa były bardzo mało przekonujące, a raczej nie co poddenerwowane, Lea naprawdę liczyła na nowe znajomości i spokojny odpoczynek od ojca, od śmierci matki i od jej Nowo Yorskich spraw. 

Za oknem, ukazał jej się niewielki dworek, może z 1920 roku, z wielkimi, szaro-burymi oknami i z cudownym sadem z jabłek. Lea lubiła klimat grozy, i tajemniczości, a szkoła idealnie wpasowywała się w kryteria tajemnicy i grozy. Zapewne, miesiąc temu, dziewczyna skakała by z radości i zdziwienia, a przede wszystkim, chciała by znać każdy kawałek tego miejsca. Jednak, teraz po śmierci jej matki, Lea ma zupełnie dosyć strasznych miejsc, bo ostatnie wydarzenia, były niezwykle straszne...


*Miesiąc wcześniej...*

-Hej mamo, hej tato-

-Dzień dobry córeczko- odpowiada tym swoim jak zwykle, ciężkim, i niskim głosem ojciec. 

-Idziemy dzisiaj nad jezioro?- odezwał się delikatny, i jakby kwiecisty głos jej matki, Irys.

-Wydaje się być śliczna pogoda, a ja odrobiłam już lekcje- mówi Lea

-Już? To chyba w rekordowym tempie. Skoro tak uważasz, myślę, że możemy udać się na piknik.- zarządza Riccardo

Tak- to przez piknik. Nie winny piknik, nad jeziorem, na który, podobnie jak co tydzień się udawali. Ten piknik jednak zakończył się wielką stratą.

-Mamo...pójdziesz mi po Loda?- z ubłaganiem pyta dziewczynka

-Kochanie, jadłaś już dzisiaj Loda ...chociaż jest taka cudna pogoda...w sumie czemu nie. Zostań z tatą.- odpowiada Irys

Kobieta wstała, i nałożyła na siebie delikatny, słomiany kapelusz i ruszyła w stronę lodów ,,Pyszotka".



Koniec pierwszego rozdziału, mam nadzieję, że wam się podoba:)


Ostatnia krewStories to obsess over. Discover now