Prolog

147 14 2
                                        

Nie zapomnijcie o nas, ponieważ my tworzymy historie na nowo. Nie zapomnijcie o nas, bo dajemy wzór do walki o prawa. Nie zapomnijcie nas, bo kiedyś Wy możecie brać z nas przykład. Nie zapomnijcie nas, tak jak my nie zapomnieliśmy o Was i o byłych bohaterach.

Patrzyła jak Warszawa umiera. Jak ludzie umierają razem z nią. Jak mury kamienic pochłaniają ich zwłoki, jak ludzie nawzajem skaczą sobie do gardeł. Z oczu poleciała jej jedna łza. W kieszeni miała zdjęcie swojego chłopaka. Chciała walczyć za wolność, za Polskę lecz była zbyt słaba, nie miała odwagi. Bała się śmierci, a mogła właśnie się ona przytrafić jej miłości życia. Na tę myśl ścisnęła jego zdjęcie. Miała dopiero 17 lat. Zbiegła z dachu budynku aby na nowo spróbować przezwyciężyć strach. Wbiegła do swojego pokoju, aby ubrać na siebie mundur. Uwinęła się z tym szybko i spojrzała w lustro. Nie widziała już tylko nastolatki, która nic nie wie o życiu. Widziała młodą kobietę, która próbuje pokonać swój strach dla narodu, by przyszłe pokolenie żyło lepiej. Zajrzała do szuflady. Znajdował się w niej pistolet. Niepewnie wzięła go do ręki i wybiegła z domu. Na ulicy rozległy się strzały. Padła na ziemię. Musiała jakoś przedostać się do centrum, miała dosyć blisko. Gdy strzały ucichły błyskawicznie przebiegła parę przecznic i znalazła się obok środka całej wojny. Zbyt dużo krwi się już wylało. Zbyt dużo już młodzi ludzie widzieli. Usłyszała strzał i poczuła jak ktoś ją odpycha. Spojrzała na swojego bohatera. Był to jej chłopak.

- Głupia? Myślałem, że się boisz? To nie miejsce dla ciebie.

- Jak to nie miejsce dla mnie?! To kobiety zaczęły walczyć i ja też będę.

- Masz broń?

- Mam.

- Dobra chodź.

Dziewczyna poszła za nim, byli pochyleni. Na jeszcze nie zburzonych ścianach widniały rysunki sporządzone przez powstańców. Czerwone błyskawice, wieszaki. To nie musiało się tak skończyć a jednak. Kolejne strzały zdało się słyszeć, kolejne palone flagi można było zobaczyć. Ona patrzyła się na to wszystko z bólem, żalem i tęsknotą za spokojnymi czasami. Zawsze uwielbiała historię Polski, kochała słuchać o powstańcach, chciała chociaż na jeden dzień znaleźć się w Powstaniu Warszawskim. Niestety przyszło jej walczyć na wojnie pomiędzy rodakami. Polski naród został podzielony przez poglądy, przez rząd, przez ich decyzje i martwienie się jedynie o własne interesy. Młodzi ludzie przyszli tu walczyć o wolność, o życie innych kobiet. Wojsko też zostało podzielone na pół. Wszystko wyglądało tragicznie. Rozpoczęła się wojna domowa. A gdyby jeszcze tego było mało, to dołączyły się do tego inne państwa. Rozpętała się III wojna światowa tym razem nie o jakieś terytoria czy w ramach zemsty tym razem o prawa kobiet. Pomimo zapowiadanych dla Polskiego narodu konsekwencji przez NATO oraz UE rząd Polski nic sobie z tym nie robił. Nastolatka patrzyła się na martwe osoby lub ludzi, którzy zaczynali się dusić, zostali skazani na śmierć. Nikt nigdy nie pomyślałby, że będzie walczyć o swoje prawa targając się na swoje i innych zdrowie. Środek pandemii, nowego, nieznanego dla ludzkości wirusa, a kobiety rozpętały piekło. Miały umierać dla swoich chorych dzieci, które i tak nie przeżyją kilku dni. Co miały począć jak nie wyjść na ulice i domagać się swoich praw. Główna bohaterka zamyśliła się i wróciła do początku tego cholernego roku jakim był 2020 gdzie było w jej życiu i na świecie w miarę dobrze. A teraz? Jest połowa listopada, a ona zamiast się uczy walczy jak kiedyś Alek z Rudym za ten kraj, za swoich przyjaciół. Tamci i współcześni powstańcy walczyli dla narodu. Nikt nie chciał tak naprawdę prawdziwej wojny domowej. To miały być protesty, gdy nagle prezydent wprowadził stan wojenny. Kobiety jak i mężczyźni jeszcze bardziej zaczęli napierać na władze Polski. Szkoły były pozamykane, lekcji on-line nie dało się przeprowadzić z powodu wojny nie tylko w Warszawie lecz w każdym innym mieście, miasteczku, czy wsi. Może i tam były tylko protesty, ale jednak. Nastolatka oparła się o ścianę, gdy strzały ucichły. To był koniec na dziś, ale nie na tydzień i może nawet nie na miesiąc. Popatrzyła się w brązowe oczy swojego chłopaka i wpadła mu w ramiona.

Nie zapomnijcie nasHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora