Dresy zaczęły mi się sprzeciwiać, co prawie doprowadziło mnie do płaczu.
Znaczy nie same dresy, tylko ciąg zdarzeń z prawa Murphy'ego, że jak coś ma się spierdolić, to się spierdoli. Najpierw wylałam herbatę na kanapę, potem tubka kremu wyślizgnęła mi się z rąk, ozdabiając kosmetykiem pół łazienki. Następnie zepsuła mi się pralka, więc kiedy zabrałam się za pranie ręczne, bo na cito potrzebowałam ciuchów, odprysła mi połowa lakieru z paznokci. Może by mnie to nie ruszyło, gdybym nie szła dzisiaj do pracy. Zaczęłam je odnawiać, toteż musiałam upaćkać stół neonowym kolorkiem. Po prostu świetnie. A teraz, kiedy już wreszcie szłam do pracy, gdzie mogłam się rozluźnić, dresy zaplątały się o moją stopę i za cholerę nie mogłam znaleźć wyjścia.
Zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś nie rzucił na mnie klątwy. Przebiegłam myślami ostatnie dni, ale nie wkurzyłam żadnej wiedźmy czy, co gorsza, demona. Właściwie poza panią Irenką - moją sąsiadką, nie widziałam się ostatnio z żadnym magicznym, a co dopiero z piekielnikiem. Najwyraźniej bogowie sami się mną zabawiali.
Kiedy wreszcie wygrałam z dresami, mogłam ruszyć na siłownię. O rany, nie przedstawiłam się... Nazywam się Aneta Lazum i jestem trenerką fitness oraz wiedźmą w jednym.
Co robi wiedźma na fitnessie, skoro magiczni są silniejsi od zwykłych ludzi? No, to nie tak, że ćwiczę dla ciała. Prowadzę zajęcia z zumby i fitnessu dla magii. Władam magią tańca, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, ale taka jest prawda. Mogłabym zarabiać jako tancerka na światowych scenach, ale jestem prostą dziewczyną, wynagrodzenie z siłowni mi wystarczy. A to, co lubię w tych zajęciach, to dawanie ludziom frajdy z ćwiczeń. Układam dla nich proste układy taneczne i razem bawimy się, tańcząc. Czego chcieć więcej?
Oczywiście staram się nie używać magii do przyciągania klientów, po prostu sprawiam, że na zajęciach energia ludzi sama się wzmacnia i tylko troszkę z tego korzystam, nie pozwalając mojej magii osłabnąć. Zawsze trochę magii zostaje w powietrzu, więc czemu mam jej nie przyjąć?
W każdym razie z tych powodów pracuję w realnym mieście, choć mieszkam w Thornie. Tak naprawdę dopiero niedawno przeprowadziłam się z Torunia do magicznego miasta, bo po prostu magia z zajęć mi nie wystarczała. W Thornie raczej nie rozwinęłabym skrzydeł na rynku fitnessu, pomijając to, że magiczni mogliby się obrazić za kradzież energii.
Zawsze zmierzałam na siłownię sprężystym krokiem, bo uwielbiałam tę pracę i ludzi, którzy do mnie przychodzili. Pewnie wkroczyłam na pustą salę i podłączając swój telefon do nagłośnienia, rozpoczęłam własną rozgrzewkę. Dla wygody związałam swoje grube ciemnobrązowe włosy w luźnego koka, żeby po połowie zajęć nie przykleiły mi się do szyi i pleców.
Moje klientki powoli zaczęły zbierać się w sali. Przez kilka lat mojej kariery, nie widziałam na zumbie ani jednego faceta. Nie miałam nic przeciwko czysto babskim zajęciom, ale szkoda mi było, że nie mogłam tańczyć z różnymi ludźmi. Każdy z osobna ma swoje ograniczenia ruchowe, fizyczne, ale też psychiczne. I denerwowało mnie to, że nie znałam tych męskich. Moimi jedynymi źródłami wiedzy były filmiki na YouTube.
Kiedy skończyłam rozgrzewkę wraz z jedną piosenką, odwróciłam się do kobiet, które zebrały się w drugiej połówce sali. Podparłam się rękami na biodrach i uśmiechnęłam się szeroko.
- Witam panie! - zawołałam donośnie. - Gotowe na trochę zabawy?!
Stałe bywalczynie odpowiadały bardziej ochoczo, niż nowe duszyczki. Przyzwyczaiłam się do tego, dlatego dawałam nowym osobom przestrzeń i czas na wdrożenie się w grupę. Mrugnęłam do najmłodszej dziewczyny, która od kilku zajęć zawsze podchodziła do mnie i prosiła o rady. Co by mogła ćwiczyć w domu, czy znam jakieś fajne piosenki do tańczenia... Wiktoria wyglądała mi na osobę, która zawsze chce wiedzieć więcej. No i cóż, była magiczna. Ja zawsze starałam się ukrywać na zajęciach to, kim jestem, bo jeśli rozpoznałby mnie jakiś magiczny... Wolałam nie sprawdzać, co by było. Ona jednak była kilka lat ode mnie młodsza i poza podstawowymi osłonami nie bardzo się ze sobą kryła. Szanowałam to, bo ja nie miałam takiej odwagi.
YOU ARE READING
Zimowy piasek
FanfictionJak to jest być uratowanym przez słynną Dorę Wilk - szeryfa Thornu? Czy jeśli pomogłam jej swoimi wygibasami, to czy też jestem taką silną wiedźmą jak ona? Nazywam się Aneta Lazum - nazwisko (a właściwie imię ojca) to właściwie jedyne, co mi zostało...
