Rozdział 1

18 0 0
                                        

8 Rano poniedziałek
*budzik*

Zaspana wyłączam grający na stoliku nocnym budzik przy czym niechcący zwaliłam kubek z wodą, który stał tuż obok

-cholera! Mój ulubiony kubek

Wstałam, przetarłam zaspane oczy, ubrałam swoje puchate kapcie i zeszłam na dół na śniadanie

Przy blacie kuchennym stała Nancy gosposia, która sprząta i gotuję w domu
-Witaj kochanie

-Cześć Nancy

- Jak się spało?

- Nawet dobrze ale znów pobiłam kubek... - mówię smutnym tonem

- Kolejny? Oj kochanie, mówiłam żebyś nie stawiała na szafce nocnej

- wiem, mówisz mi to chyba codziennie - uśmiecham się do Gosposi

Usiadłam przy stole a Nancy podała mi dwa tosty i sadzone jajko.
Nancy mieszka tu od mojego dzieciństwa, zawsze była dla mnie kochana i miła, bawiła się że mną i pomagała gdy miałam problem jest jak przyjaciółka ale i lepiej jak mama.

Zajadając tosty spojrzałam na zegarek

- O nie zaraz się spóźnię do szkoły!

Jedząc tosta w biegu poleciałam do pokoju zaczęłam rozmyślać co ubrać.
Podeszłam do szafy i ubrałam obcisłą czerwoną sukienkę i do tego skórzana kurtę i czarne adidasy. Rozczesałam włosy i lekko się pomalowałam.

Poszłam szybkim krokiem na autobus, który jak zawsze się spóźnił.
Usiadłam na tylne siedzenie a obok mnie moja przyjaciółka Abby.
Abby niska szatynka o boskiej figurze i zajebistym charakterze facetów nie może od siebie odpędzić.

-Cześć Alex
- No hej
- Jakieś wieści w wielkim świecie?
- Nie a u ciebie?
- Nudziara jesteś u mnie oczywiście!
Mój chłopak kupił mi kwiaty  i zabrał...

Abby jak zawsze w innym świecie już czasem mam dość jej słuchania i mam ochotę ją zabić ale jednak to moja przyjaciółka cieszę się że jej się w życiu powodzi.

Gdy skończyła opowiadać akurat dojechaliśmy do Brunel University w Londynie. Nie chcę nazywać się prymuską ale chodzę do jednej z najlepszych szkół jak i najbardziej wymagających, czasem mam dość ale tu jest moja przyszłość.

Pierwsza lekcja Francuski jestem nie najlepsza ale jakoś daje rade.

Profesor
Uwaga sprawdzian za tydzień

Świetnie kolejne korepetycje z Francuskiego, naszczescie mam dobrą korepetytorkę.

Dzisiejsze lekcje szybko minęły pora do domu pójdę pieszo 
Idąc rozmyślałam o swoim całym życiu i o tym że umrę jako stara Panna i nagle...

- Przepraszam Pana

- Nie szkodzi  Panienko

Umięśniony mężczyzna podaję mi rękę i pomaga  wstać, ma powalające błękitne tęczówki i śliczny uśmiech

Staje przed mężczyzna, który trzyma mnie za przedramię.

- Ja naprawdę nie chciałam - mówię nie śmiało

- To moja wina byłem zamyślony, no nic miłego dnia Panienko

- Dowidzenia

Poszłam szybko w stronę domu, zastanawiając się nad dziwna sytuacją a raczej o przystojnym nie znajomym.




You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Mar 04, 2021 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Kochanie nie uciekniesz miStories to obsess over. Discover now