8 Rano poniedziałek
*budzik*
Zaspana wyłączam grający na stoliku nocnym budzik przy czym niechcący zwaliłam kubek z wodą, który stał tuż obok
-cholera! Mój ulubiony kubek
Wstałam, przetarłam zaspane oczy, ubrałam swoje puchate kapcie i zeszłam na dół na śniadanie
Przy blacie kuchennym stała Nancy gosposia, która sprząta i gotuję w domu
-Witaj kochanie
-Cześć Nancy
- Jak się spało?
- Nawet dobrze ale znów pobiłam kubek... - mówię smutnym tonem
- Kolejny? Oj kochanie, mówiłam żebyś nie stawiała na szafce nocnej
- wiem, mówisz mi to chyba codziennie - uśmiecham się do Gosposi
Usiadłam przy stole a Nancy podała mi dwa tosty i sadzone jajko.
Nancy mieszka tu od mojego dzieciństwa, zawsze była dla mnie kochana i miła, bawiła się że mną i pomagała gdy miałam problem jest jak przyjaciółka ale i lepiej jak mama.
Zajadając tosty spojrzałam na zegarek
- O nie zaraz się spóźnię do szkoły!
Jedząc tosta w biegu poleciałam do pokoju zaczęłam rozmyślać co ubrać.
Podeszłam do szafy i ubrałam obcisłą czerwoną sukienkę i do tego skórzana kurtę i czarne adidasy. Rozczesałam włosy i lekko się pomalowałam.
Poszłam szybkim krokiem na autobus, który jak zawsze się spóźnił.
Usiadłam na tylne siedzenie a obok mnie moja przyjaciółka Abby.
Abby niska szatynka o boskiej figurze i zajebistym charakterze facetów nie może od siebie odpędzić.
-Cześć Alex
- No hej
- Jakieś wieści w wielkim świecie?
- Nie a u ciebie?
- Nudziara jesteś u mnie oczywiście!
Mój chłopak kupił mi kwiaty i zabrał...
Abby jak zawsze w innym świecie już czasem mam dość jej słuchania i mam ochotę ją zabić ale jednak to moja przyjaciółka cieszę się że jej się w życiu powodzi.
Gdy skończyła opowiadać akurat dojechaliśmy do Brunel University w Londynie. Nie chcę nazywać się prymuską ale chodzę do jednej z najlepszych szkół jak i najbardziej wymagających, czasem mam dość ale tu jest moja przyszłość.
Pierwsza lekcja Francuski jestem nie najlepsza ale jakoś daje rade.
Profesor
Uwaga sprawdzian za tydzień
Świetnie kolejne korepetycje z Francuskiego, naszczescie mam dobrą korepetytorkę.
Dzisiejsze lekcje szybko minęły pora do domu pójdę pieszo
Idąc rozmyślałam o swoim całym życiu i o tym że umrę jako stara Panna i nagle...
- Przepraszam Pana
- Nie szkodzi Panienko
Umięśniony mężczyzna podaję mi rękę i pomaga wstać, ma powalające błękitne tęczówki i śliczny uśmiech
Staje przed mężczyzna, który trzyma mnie za przedramię.
- Ja naprawdę nie chciałam - mówię nie śmiało
- To moja wina byłem zamyślony, no nic miłego dnia Panienko
- Dowidzenia
Poszłam szybko w stronę domu, zastanawiając się nad dziwna sytuacją a raczej o przystojnym nie znajomym.
YOU ARE READING
Kochanie nie uciekniesz mi
Teen FictionMiłość jest wszędzie ale nie zawsze łatwo ją zdobyć
