Pięcioletni szatyn siedział na polanie na kocu przy domku dziadka i kiwał się w przód i w tył, słuchając starszego mężczyzny z zaciekawieniem.
- Pamiętaj, Louis. Nasz świat skrywa wiele rzeczy, których na pierwszy rzut oka nie zobaczysz. - mówi mężczyzna, a chłopiec delikatnie przekrzywia głowę w niezrozumieniu.
Jego dziadek często mówił tego typu rzeczy, ale maluch nie do końca rozumiał, co sędziwy człowiek ma przez to na myśli.
Starszy mężczyzna podał szatynowi papierowy talerz z kanapką z ulubionym dżemem malca.
- To kiedy je zobaczę? Mam spojrzeć dwa razy? - pyta po chwili, bo skoro nie zobaczy tego, gdy spojrzy raz, to wystarczy, że spojrzy drugi raz.
- Cierpliwość, Louis. Potrzeba cierpliwości. - odpiera starszy, a pięciolatek wydyma lekko dolną wargę. Cierpliwość nigdy nie była jego mocną stroną.
- Auć! - chłopiec odwrócił się, czując pociągnięcie za kosmyk i ze zmarszczonymi brwiami szukał winowajcy, lecz nie zobaczył za sobą nikogo.
Wrócił wzrokiem do ich małego pikniku i zauważył, że po jego kanapce nie było śladu. Spojrzał z wyrzutem na dziadka, bo naprawdę miał na nią ochotę, lecz mężczyzna z rozbawieniem wskazał pobliskie drzewo.
Pod płaczącą wierzbą siedział mały człowieczek wielkości dziecka, choć jego twarz wskazywała na sędziwy wiek. Tym, co najbardziej przykuło wzrok dziecka była jego kanapka, którą miniaturowy człowiek trzymał w rękach.
- Kim on jest? Dlaczego ma moją kanapkę? Nie wolno zabierać innym rzeczy! - chłopiec skrzyżował ręce z oburzeniem, wywołując tym samym śmiech mężczyzny.
- To chochlik, Louis. Bywają złośliwe i dokuczliwe, ale dobrze zaskarbić sobie ich sympatię. - odpowiada na jego pytanie, ale to w dalszym ciągu nie poprawia humoru malca.
- Podzieliłbym się, gdyby spytał. - chłopiec od dawna nie był tak naburmuszony, ale ciekawość powoli zaczęła brać górę.
Mężczyzna podał wnuczkowi kolejną kanapkę, która tym razem podzielona była na dwie części.
- Może spróbujesz się z nim zaprzyjaźnić? - chłopiec przyjął od dziadka przekąskę i zastanowił się chwilę, po czym wyciągnął dłoń z połową kanapki w kierunku stworzenia, a to podeszło do chłopca po kilku sekundach wahania i przyjęło podarek, siadając obok.
Mimo straconego wcześniej jedzenia szatyn cieszył się, że tak szybko zdobył nowego przyjaciela i tym razem sam próbował zrobić kanapkę dla nich obu, dziadek jest na tyle duży, że zrobi sobie sam.
Pięciolatek spojrzał na chochlika w zamyśleniu. Nie potrafił mówić, więc mu się nie przedstawi. Może by tak sam nadał mu imię?
- Od dzisiaj będziesz się nazywać Malinek. Na cześć naszego ulubionego dżemu. - na twarzy szatyna zagościł szeroki uśmiech, gdy oznajmiał to stworzeniu.
- Louis, nadanie chochlikowi imienia jest czymś naprawdę ważnym. Nazywając go, przywiązałeś go do siebie, a to spora odpowiedzialność. - informuje go starszy, ale to sprawia, że uśmiech na twarzy malucha jedynie się poszerza. Nie miał nic przeciwko, chociaż był jeszcze za mały by zrozumieć powagę sytuacji.
Podał stworzeniu połowę kanapki i beztrosko przyglądał się przyrodzie, zajadając się swoją częścią.
Chłopiec nawet nie domyślał się, że kilkanaście metrów dalej intensywne zielone tęczówki wbijają w niego spojrzenie.
*13 lat później*
- Halo? Wiem, że się na mnie gniewasz za tą kłótnię, ale to nie powód by ode mnie nie odbierać. Jestem już prawie na miejscu, więc zaraz porozmawiamy na żywo. - Louis zostawia dziadkowi wiadomość, bo ten od dwóch dni nie raczył od niego odebrać.
KAMU SEDANG MEMBACA
What Is Your Desire? [Larry] ♕
Fiksi PenggemarHistoria Harry'ego i Louisa w całkowicie nowej odsłonie. Teoria innych światów jest prawdziwa, a magiczne istoty żyją pośród nas. Louis ma okazje przekonać się o tym z pierwszej ręki, gdy jako dziecko odwiedza dziadka. "Był czymś, ale nastolatek nie...
![What Is Your Desire? [Larry] ♕](https://img.wattpad.com/cover/245619697-64-k896834.jpg)