1.Dzień jak codzień

86 5 14
                                        

Pov. Sofia

Do: Majeczka
Hej co u cb? Wyszłaś już z domu?
Od: Majeczka
Tak, zaraz będę. U mnie dobrze, a u ciebie? Gdzie jesteś tak w ogóle?
Do: Majeczka
Siedzę na przystanku i czekam na autobus.

Nie zdążyłam wysłać kolejnej wiadomości do mojej przyjaciółki o treści „cholerny, nigdy nie może być na czas" , bo duży, szary i okropnie wolny autobus właśnie wyjechał zza rogu.

Do: Majeczka
Napiszę później... właśnie przyjechał.

Kliknęłam „wyślij" , wyłączyłam telefon i wsunęłam go do prawej tylnej kieszeni dżinsów.

Gdy autobus wreszcie dotoczył się do przystanku, wsiadłam do niego i poszłam szukać miejsca z przodu. Oprócz mnie, w autobusie siedział tylko jakiś zachlany żul i babka z dwójką dzieci. Zajęłam pierwsze siedzenie, tuż przy kierowcy i wgapiłam się w telefon. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam Spotify. Otworzyłam instagrama i zaczęłam scrollować posty. Po chwili przestałam. Z każdym przystankiem wsiadało coraz więcej osób. Odłożyłam telefon na kolana wsłuchując się w każde pojedyncze słowo piosenki i zaczęłam patrzeć za szybę. Widziałam dziecko na rowerze, zataczającą się babkę pod wpływem i kilka innych ciekawych osób. Teraz patrzyłam na całkiem ładnego blondyna z jakimś ziomkiem na desce ale, nagle moje oczy odmówiły posłuszeństwa i przestały oglądać to co za szybą. Skupiły się na odbiciu wysokiego, chyba osiemnastoletniego bruneta w okularach przeciwsłonecznych. Patrzyłam chwilę w jego odbicie bojąc się odwrócić głowę w tamtą stronę. Siedział jakby na tym samym miejscu co ja, tylko po drugiej stronie autobusu. W pewnym momencie odwrócił głowę w moim kierunku i patrzył w tą samą szybę co ja. Miałam wrażenie, że patrzy mi prosto w oczy. Poczułam jak krew napływa mi do policzków i spuściłam wzrok na telefon leżący na moich kolanach. Sprawdziłam godzinę i z powrotem odłożyłam go tam, gdzie był. Niepewnie spojrzałam w odbicie chłopaka i zobaczyłam, że teraz patrzy w szybę po swojej stronie autobusu. Korzystając z okazji by lepiej mu się przyjrzeć odwróciłam głowę w jego stronę. Miał białą koszulkę i krótkie spodenki dżinsowe. Spojrzałam na telefon który nagle zadrżał. To Maja.

Od: Majeczka
Jestem na miejscu. Za ile będziesz?¿
Do: Majeczka
Daj mi 10 min. Buźka 😘

Wsadziłam telefon do kieszeni spodni i podniosłam się żeby stanąć przy drzwiach. Za dwa przystanki wysiadam. Zobaczyłam że żul z otwartym piwkiem toczy się w moim kierunku, więc zrobiłam dwa kroki w tył, żeby mnie przypadkiem nie oblał. Wtedy poczułam że wbiłam komuś łokieć w brzuch.

-Kurwa!- pomyślałam- Z przodu nie siedział nikt poza mną i tym kolesiem, a znając moje szczęście to nie będzie nikt inny.

Zrobiłam kroczek do przodu i odwróciłam się lekko.

-Kurde, dlaczego ja zawsze muszę mieć rację?

-Sorrki.-Powiedziałam cicho, bo gardło ścisnęło mie się do tego stopnia, że głośniej nie mogłam.
-Spoko. Nawet nie poczułem.-odpowiedział chłopak.
Zrobiłam minę mówiącą: Acha czyli jestem słaba? Na co zaśmiał się cicho.

Autobus zatrzymał się na przystanku. Żul wyszedł.

-Sorry.-Powiedział chłopak.
Odwróciłam się nie wiedząc o co mu chodzi.
Chyba wyczytał to z mojej twarzy bo powiedział:
-Tu wysiadam.-Mówiąc to uśmiechnął się i wskazał palcem otwarte drzwi.
-A, jasne. Proszę.-Powiedziałam i odsunęłam się w miarę możliwości.
Chłopak przecisnął się i wyszedł z autobusu. W drzwiach rzucił tylko „pa" przez ramię.
Przez chwilę nie wiedziałam czy to do mnie, ale naglę przystanął już na chodniku i odwrócił się do mnie z uśmiechem
-Pa.-odpowiedziałam mu cicho i autobus pojechał dalej.

Minutę później pojazd zatrzymał się na moim przystanku. Wyskoczyłam szybko na chodnik i przeszłam na drugą stronę ulicy. Weszłam do parku po którego drugim końcu czekała na mnie Maja.

-Siema laska!- krzyknęła jak tylko mnie zobaczyła na co przystanęłam i wypięłam się jak z gazetki play boy-a. Zaśmiała się a ja podbiegłam do niej i przytuliłam ją tak mocno jak bym chciała ją zgnieść.

-Puszczaj bo mnie udusisz!-powiedziała przez śmiech.

Zaczęłyśmy iść w stronę galerii handlowej.

-Ej, w ogóle nie mogę przyjść do ciebie jutro.-powiedziała Maja.
Spojrzałam na nią pytającym, trochę udawanym zezłoszczonym spojrzeniem i powiedziałam:
-A to niby dlaczego? Przecież każdą sobotę spędzasz u mnie!

Maja przystanęła i uśmiechnęła się.
-I co się cieszysz?!-zapytałam
-Krystian zaprosił mnie do kina!-krzyknęła i zaczęła skakać.
Uśmiechnęłam się.
-To super! -odpowiedziałam jak trochę ucichła
-No. Już bałam się że nie bierze mnie na poważnie. Muszę się wyszykować! O 20:00 jest seans!
-Kurde, laska! To super! Jutro o 15:00 wbijam do ciebie i cię wystroimy elegancko -powiedziałam z entuzjazmem

Maja była bardzo zadowolona. Widziałam to po niej. Przed Krystianem napaliła się na takiego jednego Aleksa i pomimo moich ostrzeżeń zaczęła się z nim spotykać. Za bardzo się w nim zadurzyła, a on nie miał ochoty na poważny związek. Biedna, płakała cały miesiąc. No, ale cóż poradzić, ostrzegałam ją. Krystian wygląda na porządnego gościa więc nie mam co do niego wątpliwości.

Weszłyśmy do centrum handlowego i usiadłyśmy w małym barze. Zamówiłyśmy sobie nasze tradycyjne śniadanie czyli tosty z serem, szynką i pieczarkami.

-W co ja mam się ubrać?-zaczęła Maja-Lepiej spodnie czy może spódniczkę?
-Załuż tą śliczną, liliową sukienkę. Jest boska, a chyba cię w niej jeszcze nie widział.-doradziłam
-Ej, no! Super będzie! Tylko nie mam do niej torebki.
-Pożyczę ci tą moją białą, którą tak zachwalałaś.-powiedziałam i spojrzałam w telefon.
-Będzie idealna, dzięki!-odpowiedziała dziewczyna.

Kelner przerwał nam rozmowę i położył talerze z tostami przed nami.
-Zaraz doniosę lemoniadę.-powiedział
-Dzięki Wiktor!-powiedziałyśmy naraz i zaśmiałyśmy się.
Wiktor w piątki rano zawsze nas obsługuje więc już dobrze się znamy, a że nie jest o wiele starszy od nas to mówimy sobie po imieniu.

-Wszystko fajnie, ale powiedz mu, że soboty są moje!-wróciłam do rozmowy.-Jutro mu odpuszczę, bo to pierwsza randka, ale następnym razem już nie daruję.
Maja zaśmiała się i pokazała na mnie palcem.
-Muszę ci znaleść chłopa!
-O nie!-zaprotestowałam od razu.-Ty już lepiej nie mieszaj się w moje związki.

Wiktor podszedł i postawił dwie lemoniady na naszym stoliku.

-Ej, a może Wiktor?-zaczęła szeptem Majka.-Pasowalibyście do siebie, a on nie jest od nas aż tak dużo starszy!
-Nie... Nic do niego nie mam, ale nie chciałabym z nim chodzić.-odpowiedziałam popijając lemoniadę.
-No tak, bo ty szukasz idealnego faceta, który nieistnieje! Zapomniałam.-powiedziała Maja.
Zaśmiałam się do siebie i pomyślałam o chłopaku z autobusu...

Zjadłyśmy do końca śniadanie, zapłaciłyśmy i poszłyśmy w stronę szkoły.

Orange JuiceHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora