Stała na środku ciemnego pokoju w dziecięcej piżamce w Hello Kitty, sparaliżowana patrzyła w otulającą ją czerń i nasłuchiwała. Jedynym źródłem światła był włączony w innym pomieszczeniu telewizor, którego blask prześwitywał przez ledwo otwarte drzwi salonu. Nie mogła się ruszyć, nawet łaskoczące kosmyki włosów, opadające na policzki i nos jej nie przeszkadzały, zgięte nogi nie pozwalały na jakikolwiek mały ruch, a oddech był płytki i cichy. Woda w butelce, którą trzymała w dłoniach z co raz gwałtowniejszymi ruchami, wydawała cichy dźwięk pluskania, przerywając martwą ciszę. Zimny pot i łzy powoli spływały po młodej, bladej od strachu twarzy dziewczynki. Paraliż przeszył całe jej małe ciało, nie mogła wypowiedzieć żadnego słowa, zawołać mamy czy taty, pociągnąć nosem, mrugnąć, przełknąć śliny, jakby nagle stała się żywym posągiem na środku niczego. Myśli nie dawały jej spokoju, plątały się, wiły i kąsały jak węże. Imienia, skąd pochodziła lub jak się tam znalazła, nikt nie wiedział, po prostu stała wpatrzona w czarną przestrzeń, ale jedno mogło być pewne, jej nie da się uratować, ani pomóc.
A Ty? Czego się boisz? :)
