1.

18 0 0
                                        

Wrześniowy, sobotni ranek w Zakopanem był deszczowy. Lena wstała i wyjrzała przez okno. Westchnęła tylko, widząc pogodę za oknem. Wzięła telefon do ręki. Nie miała żadnej wiadomości od Konrada. Zmarszczyła brwi, ale nie zamierzała pierwsza się odezwać. Przejrzała fb i instagrama. Z ciekawości weszła na profil Klaudii i zobaczyła, że dziewczyna wrzuciła zdjęcie jak biega wieczorem po Zakopanem. Prychnęła. Przewróciła oczami zła, że ona mogła tak po prostu sobie wyjść, a jej nie było wolno. Odrzuciła kołdrę na bok i wstała z zamiarem pójścia do łazienki.

************************

Konrad biegł rano swoją utartą już od jakiegoś czasu trasą. W uszach miał słuchawki. Naciągnął mocno kaptur, bo deszcz padał niemiłosiernie. Przystanął na chwilę pod skocznią. Tak blisko miał stąd do Leny, a jednocześnie tak daleko. Nie wiedział, jak ma się odezwać do niej. Bał się, że jest bardzo zła na niego. Karol całą drogę wyrzucał mu, że jest idiotą. Żałował, że nie był swoim autem, bo miał ochotę wysadzić go gdzieś w Pcimiu. Mówił tak, jakby sam na jego miejscu nie pojechałby za nią. I do tego jeszcze Klaudia. Truła go od wczoraj, że już jest w Zakopanem i czy się spotkają. Nie odpisywał jej, nie widział w tym sensu. Chciał być chociaż tutaj lojalny wobec Leny. Pokręcił głową i pobiegł w drogę powrotną do mieszkania.

************************

- Lena jesteś gotowa?- zapytał Łukasz, zaglądając do jej pokoju.

- Pukać nie umiesz?- zaśmiała się, widząc go w drzwiach.

- Oj daj spokój, to tylko ja – machnął ręką, wchodząc do środka. Spojrzał na siostrę. Zagwizdał cicho na jej widok. Dziewczyna miała na sobie sukienkę przed kolana, ale idealnie opiewającą jej szczupłe ciało, w kolorze ciemnej zieleni, z krótki rękawem i nie za dużym dekoltem. Włosy miała rozpuszczone i wyprostowane. Do tego delikatny makijaż, z podkreślonymi długimi rzęsami – No, no - powiedział z podziwem. - Chyba będziemy potrzebowali karetkę – spojrzał na nią. Zdziwienie malowało się na jej twarzy – Przecież chłopaki padną na zawał, jak Cię zobaczą – wyjaśnił. Uśmiechnęła się szeroko.

- Ty też prezentujesz się idealnie – spojrzała na brata. Miał na sobie ciemne spodnie, do tego niebieską koszulę, z rozpiętym niedbale guzikiem przy szyi - Weronika rzuci Ci się w ramiona jak nic – mrugnęła do niego.

- Eee...no byłoby fajnie, przyznaję – roześmiali się – Chodź, mamy gościa – powiedział po chwili- Mama nas wołała z dołu -

- Babcia?- zapytała z radością. Skinął głową. Przepuścił ją w drzwiach i przeszli do salonu

Stała z rodzicami. Lena spojrzała na nią i doznała nie małego szoku. Podobnie jak Łukasz. Kobieta przed nimi zdecydowanie nie wyglądała jak typowa babcia. Była wysoka, szczupła, w idealnie skrojonym, szarym kombinezonie i wyglądała na góra 50 lat. Nie wiedzieli co powiedzieć.

- Lena, Łukasz – zauważył ich tata i zwrócił się do nich. Kobieta odwróciła się i uśmiechnęła ciepło. Dziewczyna zauważyła, że po niej odziedziczyła oczy. Miały takie same, a jej brat uśmiechał się tym samym uśmiechem co ona.

- Nareszcie- powiedziała Alena, ruszając w ich kierunku.

- Ale to niemożliwe – wyszeptała Lena, gdy babcia już ją tuliła.

- Zaskakujące, co nie ?- puściła do niej oczko, witając się z jej bratem.

- Mówiliśmy Wam, że Elfy nie przekraczają pewnego wieku - powiedziała mama, patrząc na szok malujący się na twarzy córki.

- Teraz, gdy wiecie, mogłam nareszcie Wam się w pełni zaprezentować – roześmiała się Alena mrugając do nich.

– Dla mnie bomba – wyszeptał uradowany Łukasz. Babcia pokiwała głową, a jej czarne, krótkie, nastroszone włosy, podskoczyły razem z tym ruchem.

Historie pewnych miłościHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora