Zaczynam ja (wygrana w papier, kamień nożyce). Każda wylosowana postać znajduje się w kwadratowym nawiasie, a jakieś komentarze w zwykłych. Po każdej wylosowanej postaci zmienia się opowiadająca osoba, nawet jeśli zmiana następuje wpół zdania.
Pewnego razu nad wielką rzeczką mieszkał sobie [Will].
Zbudował tam sobie przy pomocy [Mai] wielką willę z zajebistym basenem, w którym pływały flamingi. Dlatego bardzo często przychodził do nich [Will] (XD)
A dokładnie to bliźniak Willa, który nazywa się tak, jak on i bardzo lubi flamingi. I tak naprawdę to on przyniósł tam te flamingi, jednak jego bliźniak nie wiedział o tym, dopóki nie powiedział mu [Church]. A było to tak, że Church pewnego dnia po prostu wszedł do ich willi i wskoczył na flamingi krzycząc, przez co przywołał [Magnusa], który uwielbia koty. I to tak naprawdę jedyna osoba, którą lubił w tym domu, więc postanowił uratować Churcha i pójść do Willa, żeby nagadać na niego, co on robi i jak on pilnuje tego kota i czemu ma flamingi w basenie. Wtedy Will miał takie "co? jakie flamingi?" i potknął się do basenu. A wtedy cudowna osoba uratowała go i to był [Magnus]. I on stwierdził, że w sumie no dobra, Will, żyj. A kiedy okazało się, że Will tonie, już poza basenem to postanowił mu zrobić usta-usta i go uratował.
Jednak dziwnym trafem przez okno widział to [Aldertree], który niestety nie powiadomił nikogo, ponieważ był akurat w trakcie samobójstwa. I w pewnym momencie wpadł do ich domu [Jace], który miał bardzo dużego mindfucka, ale stwierdził, że to w sumie nie jego sprawa i poszedł jeść ciasto w kuchni. Kiedy nagle, z dachu, z dachówką w ustach, wylądował [Jace] XD Bo Jace dowiedział się, że ma nową moc teleportacji, ale że był jeszcze początkującym wylądował tak, jak wylądował, ale wtedy do kuchni wpadły rozwścieczony [Jace]. Bo okazało się, że ma kolejną moc, którą właśnie odkrył i było to cofanie się w czasie i wtedy Jace, który przyszedł normalnie do kuchni powiedział Jace'owi, który jadł ciasto, że może się cofnąć w czasie. I wtedy Jace powiedział "fajnie" i cofnął się w czasie. I po tym cofnięciu trafił prosto na [Jonathana].
Miał trochę taką rozkminę, czemu akurat do niego trafił, ale postanowił się nie zagłębiać w temat, olać Jonathana i ruszył w dalszą wędrówkę do [Valentine'a]. Bo stwierdził, że skoro tu jest (Sebastian, znaczy XD) Jonathan, to musi też być Valentine, więc chciał go zabić, bo czemu nie. W tym celu poszedł po pomoc do [Joclyne]. No i Joclyne uznała, że skoro to jej mąż to w sumie czemu nie, męczyła się z nim tyle lat to przynajmniej znajdzie sobie kogoś innego, więc uknuli jakże cudowną intrygę i zatrudnili do tego [Jonathana]. Jonathan w sumie stwierdził, że czemu nie, w końcu nauczył się zabijać to czemu miałby nie zabijać, ale zażądał za to wysokiej ceny w postaci życia [Raphaela] (tak nagle XD). Bo uznał, że Raphael to istotna postać i jeśli go zabraknie to będzie mógł przejąć władzę nad wampirami, a czemu by tu nie mieć władzy nad wampirami. No więc zaczęli swoją intrygę, no niestety się nie udało, ponieważ powstrzymał ich [Will].
Był on w świetnym zdrowiu, chociaż był trochę młodszy i ogólnie pewnie nie wtrącałby się w ich sprawy, gdyby nie [Inkwizytorka], która nie lubiła takich dramatów i postanowiła, że zwolni wszystkich tych ludzi, którzy próbowali tę intrygę zrobić, jeśli nie zgodzą się na jej warunki. Jednym z tych warunków było właśnie zaprzestanie, a drugim z nich było zabicie [Joclyne]. Ale Joclyne powiedziała "hej hej ja tu jestem" i Inkwizytorka się spłoszyła i zrezygnowała ze straszenia ich. Zamiast tego urządziła piknik, którego organizatorem była [Joclyne], która uznała, że Inkwizytorka się nie zna na piknikach, więc ona to zrobi. Ale było parę ciężkich rzeczy, które musiał przenieść ktoś silny, a tą osobą był [Hodge]. No i może Hodge był takim dość krzepkim chłopem, ale nie był w stanie w sumie przenieść wszystkiego, więc zawarł pakt z szatanem. I w zamian za przeniesienie pudeł musiał złożyć ofiarę z [Magnusa]. Ale Magnus powiedział "o nie nie nie panocku, jestem potężnym czarownikiem i tak łatwo mnie nie zabijesz" i zmienił Hodga w pyszne ciasteczka i postawił je w kuchni na blacie (-w jakiej kuchni?? XDD -w willi Willa XD).
I wtedy nic nie wiedząca [Clary] weszła sobie na luzie do kuchni i stwierdziła, że zrobi z tych ciastek ciasto. (-Cooo? XDD Coooo? Nigdy w życiu nie widziałam kogoś, kto by spojrzał na ciastka i pomyślał "otak zrobię z tych ciastek ciasto). No więc zrobiła ciasto, wzięła sobie kawałek i poszła gadać z [Maią], która widząc Clary z ciastem powiedziała "uuuu, skąd masz ciasto?" (XDDD). No i się spytała, czy może skosztować, na co Clary, że oczywiście i ją poczęstowała. Wtedy Maia skosztowała ciasta i po chwili je wypluła. I powiedziała do Clary "coś ty tam włożyła?". A Clary na to "nic, o co ci chodzi?" i sama skosztowała (XDDD). I ona również wypluła ciasto, prosto na Maię i wtedy zakrzyknęła "to musiała być [Joclyne]!".
Mówiła tak, ponieważ od zawsze wmawiała sobie, że matka sabotuje jej wyroby kuchenne, by ją poniżyć. Prawda jednak była taka, że Clary nie potrafiła gotować, między innymi dlatego próbowała zrobić ciasto z ciastek (teoretycznie Hodge'a XD). Dlatego więc, poszła na skargę do [Aldertree'ego], który był zajęty przygotowywaniem samobójstwa i powiedział, żeby te wszystkie swoje problemy wzięła gdzieś indziej, więc poszła nad jeziorko, gdzie z wody wynurzył się [Church]. Wkurwiony kot wyczłapał się z wody i fuknął na Clary, która przerażona, że to morski potwór, pobiegła w las, krzycząc o pomoc i trafiła na [Amatis], która przez większość była zapomniana. Spytała się Clary, co się stało, a Clary na to zaczęła plątać się w słowach i jedyne, co zrozumiała z tego siostra Luke'a to to, że ciasteczkowy potwór wynurzył się z jeziora i wystraszył Clary. (XDDD) Powiedziała, że jest wariatką i musi się udać na terapię do [Jace'a]. Clary nie wiedziała w sumie o co chodzi, bo przecież Jace nie udzielał żadnych terapii, ale się myliła! Jace był bowiem najbardziej rozpoznawalnym terapeutą w Nowym Jorku (oprócz Clary XD). Tak więc Clary poszła spytać Jace'a, o co chodzi, ale po drodze natknęła się na Korisia, a ten na to "Gdzie galopujesz śnieżna zaspo?". (przepraszam XDDD)
I Clary była zdziwiona, co taki mały dzieciak robi w lesie, ale uznała, że nie będzie owijać w bawełnę i odpowiedziała, że idzie do terapeuty. Na to Koriś "Mój brat też mi mówi, żebym poszedł do terapeuty, więc pójdę z tobą.". (nieee XD) I kiedy byli na miejscu podeszli do recepcjonistki, którą była [Amatis]. Clary spytała, czy może sobie zarezerwować wizytę, ale Amatis odpowiedziała, że nie ma już wolnych terminów, bo wszystkie zajął Koriś (który zapomniał, że już był u tego terapeuty XDD), więc Clary wybiegła płacząc i wpadła na [Inkwizytorkę]. Została ona wyproszona z pikniku i spytała się Clary, dlaczego płacze, znowu opowiedziała tym razem dłuższą historię niż poprzednio i w tym momencie Inkwizytorka zaczęła płakać, bo przypomniała sobie, że wyrzucono ją z przyjęcia, kiedy nagle w panice wbiegła w nią [Tessa].
Zaczęła coś krzyczeć o tym, że goni ją wielki potwór, ciasteczkowy potwór i wtedy wszystkie trzy odwróciły się i zobaczyły gigantycznego Hodge'a z ciasta. Zaczęły wrzeszczeć i uciekać, aż nagle wyskoczył na nie [Aldertree]. Zapomniał on liny, więc wracał do domu i spytał się je, po co się tak drą. Dziewczyny niestety nie mogły mu odpowiedzieć, bo zaczęły się jąkać z powodu strachu, więc Aldertree po prostu je wyminął i poszedł do domu. A wtedy zza krzaków wyłonił się ciasteczkowy potwór, dziewczyny sparaliżowane stały przytulone obok siebie aż nagle ciasteczkowy potwór zdjął swoją głowę i okazało się, że to był przebrany [Church].
Po tym, jak Clary się go wystraszyła, postanowił nauczyć ją, co to prawdziwy strach. Sam kostium pomógł przygotować mu [Will]. Który uznał, że wszyscy siedzą w jego chałupie, przez co ma zajęte prawie wszystkie pokoje oprócz szwalni, którą sam nie wie, dlaczego wybudował. Ale żeby być produktywnym człowiekiem zaczął szyć kostium, nie wychodziło mu, więc w tajemnicy poprosił [Amatis] o pomoc. Ona na początku powiedziała mu tylko, żeby poszedł do terapeuty, ale on nie miał czasu na takie duperele, więc zatrudnił Churcha na modela, żeby rozwinąć jednocześnie swoje pasje malarskie. No i kiedy dziewczyny krzyczały na szczęśliwego kota, nagle z nieba spadła na nie [Isabelle].
Testowała ona nowy spadochron, ale jak widać coś się nie powiodło, więc postanowiła zadzwonić po posiłki, w formie helikoptera, którym sterował Alec (idealnie XD). Alec podleciał do niej i spytał czy przy okazji nie podwieźć Clary i Tessy, bo bardzo nie chciał podwozić Inkwizytorki, bo bardzo jej nie lubił i się jej bał. No i dziewczyny w sumie chciały, więc weszły i razem polecieli w stronę Słońca.
YOU ARE READING
Minuta Tessy
RandomOgólnie to historia w której ja i druga osoba na zmianę opowiadamy po zdaniu lub części zdania, a następnie losujemy za pomocą aplikacji jedną z postaci z Darów Anioła i Diabelskich Maszyn. Dlatego nie ma co się dziwić, że fabuła jest dziwna, w ogól...
