Prolog

55 5 0
                                        

Tak jak zawsze, droga do hogwartu była dla dziewczyny nudna i spędzona w samotności, zresztą jak cały rok szkolny. W porównaniu do jej brata który przecież był wybrańcem, miał mnóstwo znajomych, a dziewczyny śliniły się na jego widok. To ich różniło Savannah Potter miała swój własny świat, bez znajomych i sławy, w dodatku była ślizgonką. Mało kto wiedział również że ta dziewczyna pałała ogromnym zainteresowaniem do czarnej magii, a jej ulubionym przedmiotem były eliksiry, w przeciwieństwie również do innych osób z jej domu, ona była cicha i raczej nie starała się wchodzić w konflikty. Oczywiście do czasu, dopóki ktoś nie naprzykrza się jej aż za bardzo. Każdy uczeń oraz całe grono nauczycieli doskonale pamięta jak panna Potter na trzecim roku nauki rzuciła się na Hermione Granger ponieważ ta zbytnio na sile próbowała zakolegować się z nią, Hermiona skończyła na tydzień w skrzydle szpitalnym, a Savannah miała lekko podartą szatę. Lub gdy na czwartym roku pan McLaggen na oczach całej wielkiej sali, zapytał Savannah czy zechciałaby wybrać się z nim do Hogsmade, dziewczyna w odpowiedzi za pomocą różdżki powiesiła go na kamiennym gargulcu wiszącym nad drzwiami wielkiej sali, po czym rzuciła na niego zaklęcie silencio żeby nie słyszeć tych jego krzyków i złości. Cormac MgLaggen nie był pierwszym który starał się o względy dziewczyny, bowiem była piękna dziewczyną o długich i prostych ciemno brązowych włosach, miała również piękna, bladą lecz nieskazitelną cerę której wiele dziewczyn w hogwarcie jej zazdrościło, oraz jej duże zielone jak wiosenna trawa oczy w których rozpływał się każdy chłopak. Ślizgonka nie zdawała sobie sprawy z tego że nauczyciele wiedzą o jej nadzwyczajnym zainteresowaniu czarną magią, i tylko oni zdawali sobie sprawę z tego kto w najbliższym czasie będzie chciał wciągnąć ją w swoje szeregi. Może i jej brat był wybrańcem, ale ona władała ogromną mocą być może nawet i większa od Harrego Pottera...

Po przybyciu do Hogwartu na piąty rok nauki, Savannah standardowo udała się na wielką salę zobaczyć pierwszorocznych uczniów oraz sprawdzić co zmieniło się w kręgach nauczycieli. Po standardowym przydziale nowych uczniów, dyrektor Albus Dumbledor którego dziewczyna nie darzyła zbytnim zaufaniem w porównaniu do jej kochanego braciszka który był w stanie zrobić wszystko dla tego starca. Wygłosił mowę, niestety przerwała mu w tym jakaś różowa baba, ślizgonka od razu wiedziała że się z nią nie polubi, na kilometr można było wyczuć od niej podstępny charakter. Nie słuchając kompletnie różowej żaby, lekko przysnęła. Obudził ją dźwięk talerzy i odbijających się o nie sztućców, dziewczyna zjadła trochę galaretki truskawkowej, po czym miała wychodzić już z wielkiej sali, lecz niespodziewanie została zawołana przez dyrektora.

-Witaj Savannah, proszę przyjdź za godzinę do mojego gabinetu.- powiedział starzec. Ślizgonka nie miała pojęcia o co może chodzić, przecież nic nie zrobiła.

Wróciła do swojego dormitorium które dzieliła z Pansy Parkinson i Astoria Grengrass. Zajęła się wypakowaniem swoim rzeczy z kufra do szuflad pod łóżkiem oraz postanowiła poczytać książkę którą dostała na urodziny od Molly Wesley. Niestety w wakacje od pewnego czasu razem z bratem i jego świtą przebywała w Norze Wesleyów, nie miała gdzie indziej się podziać, chodź musiała przyznać że pani Wesley była jedyna osobą do której była przywiązana.

Dziewczyna spojrzała na zegar który wskazywał na 16.53, miała jeszcze 7 minut aby dotrzeć do dyrektora. Szybkim krokiem powędrowała do jego gabinetu, w trakcie bijąc się z myślałam czy może faktycznie coś przeskrobała.

-Cytrynowe dropsy- powiedziała dziewczyna, a drzwi otworzyły się przed nią, co jak co ale hasło nie było zbyt wymagające do zgaśnięcia.

-Ooo. Witaj Savannah, pewnie zastanawiasz się w jakim celu cię tutaj zaprosiłem- odezwał się Dumbledor. Na co dziewczyna tylko pokiwała głowa, szczerze nie chciało jej się wchodzić w rozmowy z nim. - Jak widzisz jest z nami również profesor Snape - dopiero teraz zauważyła swojego wychowawcę opartego o kolumnę obok biurka dyrektora. Przywitała się skinięciem głowy, i tak nie liczyła na odpowiedz w końcu to Snape.

-Jak sama dobrze wiesz, sama-wiesz-kto powrócił, a ja wiem że ciebie interesuje czarna magia, i dlatego też uznałem że od jutra profesor Snape będzie razem z tobą cztery razy w tygodniu ćwiczył dodatkowo obronę przed czarną magią oraz czarną magię, to pozwoli ci rozwinąć twoje umiejętności, a profesor Snape również za zadanie będzie miał chronić cię przed sama-wiesz-kim w razie gdyby ten zechciał cię w swoim sprzymierzeńcach- Savannah opadła szczęka, dosłownie. Nie miała najmniejszego pojęcia co powiedzieć, nie miała zbyt ufnej relacji z Severusem Snepem w próbowaniu z innymi ślizgonami.

-Panie profesorze, ale jak to? Poradzę sobie sama bez pomocy profesora Snapea- zwróciła się ku Albusowi, lecz niestety ten nie chciała nawet słuchać o jakichkolwiek sprzeciwach z jej strony.

-Dobranoc panno Potter, jutro o godzinie 19 ma pani stawić się w gabinecie swojego wychowawcy. Miłej nocy- powiedział starzec. Dziewczyna nawet nie odpowiedziała, wściekła jak burza pobiegła do swojego dormitorium, nie chciała już dzisiaj widzieć nikogo ani tez słyszeć. Wzięła szybko ciepły prysznic, przebrała się w piżamę, po czym wskoczyła do swojego łóżka, szybko odpływając w krainę Morfeusza.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 05, 2020 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Two sides of the mirror //. Severus SnapeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz