I

18 2 0
                                        

Pov. Igor
Siedziałem właśnie przy stoliku z moją ekipą i czytałem menu, które oferowala restauracja. Wystrój nie miał w sobie nic specjalnego. Obrazy wiszące na brązowych ścianach sugerowały czasy PRL-u, a lampy same prosiły się o wyrzucenie.  No tak, powrót do przeszłości jest teraz w modzie.

No chyba że restauracja nie była remontowana od tamtego czasu. Tę opcję też rozważałem.

Knajpa nie cieszyła się dużym powodzeniem, bo w środku byliśmy tylko my i jakaś para kilka stolików dalej.

- opierdoliłbym schabowego - powiedział Borygo gapiący się w menu. - a wy? - dodał.
- ja wezmę pewnie steka - wymamrotał Kizo - a ty co byś zjadł synek? Fryteczki i naleśnika dziecięcego? - zapytał żartobliwie Patryka.
- Cole jeszcze do tego poprosze stary - odpowiedział mu Qry i zaczął bawić się telefonem.
- a ty Igor, co zjesz? - zapytał Borygo.
- lody - odpowiedziałem znudzony, opierając podbródek o rękę i bawiąc się solniczką.
- okey, przyjąłem - powiedział i zawołał kelnerke.

Moim oczom ukazała się drobna dziewczyna z brązowymi oczami, której blond włosy były spięte w starannego kucyka. Była naturalna, nie taka jak większość dziewczyn w dzisiejszych czasach. Po chwili zorientowałem się, że gapie się na nią cały czas. Szybko oderwałem wzrok i grałem tego znudzonego gościa, którego nic nie interesuje. Wyciągnąłem telefon i zacząłem przeglądać Instagrama.

- już poszła, nie musisz udawać, że się na nią nie gapisz mordo - powiedział borixon i stuknął mnie w ramie.
- weź, weź. Po prostu się zapatrzyłem - próbowałem się tłumaczyć.
- weź, to tylko jakaś żałosna kelnerka, nigdy by na nią nie spojrzał - powiedział Kizo
- co z tego, że jest kelnerką? Dobrze przynajmniej, że pracuje - z każdą sekundą stawałem się bardziej poirytowany.
- i co młody? Dalej będziesz kłamać, że nie zwróciła twojej uwagi? - roześmiał się Kizo - nie miej mnie za fiuta, chciałem sprawdzić jak zareagujesz na moje słowa.
- kiedy kręcimy teledysk do tej nowej piosenki? - zmieniłem temat, nie chciałem już o niej rozmawiać. Ekipa to chyba zrozumiała, bo pochłonęła się rozmową na temat wyjazdu do Tajlandii w celu nagrania owego teledysku.

Siedzieliśmy w knajpie już jakieś 40 minut. Pomimo tego, że uczestniczyłem w rozmowie z chlopakami i sam byłem zajarany tym całym wyjazdem to i tak  co jakis czas, niekontrolowanie zerkałem w jej stronę. Sprzątała bar, ustawiała butelki, przyjmowała zamówienia. Nie to, że się zakochałem. Ja już się nie zakochuje, po prostu intryguje mnie ta dziewczyna.

- Igor, co ty na to? - zapytał Borygo - halo, słyszysz mnie?
- poczekaj, ten stary chuj chyba się do niej dobiera, a ona nie chce - powiedziałem przez zaciśnięte zęby i skierowałem wzrok chłopaków na zaplecze, gdzie znajdowała się ta drobna kelnerka i jakiś stary facet, który na siłę próbował dobrać się do niej.

Po chwili wstałem z miejsca i poszłem na owe zaplecze. W ciągu ułamek sekund odciągnąłem go od niej i przywaliłem mocno w jego twarz. Facet stracił świadomość i upadł na ziemie.
Spojrzałem na kelnerke, która stała z szerko otwartymi oczami i dłonią przyciśniętą do twarzy.

- zwariowałeś?! - usłyszałem z jej ust
- może chociaż dziękuję? Nie wiadomo do czego by się posunął - powiedziałem poirytowany
- dziękuję, tylko nie przemyślałes tego, że będziesz miał pewnie za to jakieś konsekwencje, że to mój szef i prawdopodbnie strace tą jebaną prace - powiedziała podłamanym głosem.
- miałem stać i patrzeć jak Cię obmacuje, pomimo że nie chcesz? - wykrzyczałem i rozłożyłem rece.
- sama bym sobie poradziła - stała i spojrzała się w podłogę
- aha, czyli to nie pierwsza akcja? - zapytałem nadal wkurzony.
- co cie to obchod.. - nie dokończyła, bo przerwał jej głos szefa.
- zwalniam Cię głupia suko - wysyczał trzymając się za nos.
- no i zajebiście - powiedziała wkurzona i wzięła do rąk swoją torebkę.

Wyszła nawet nie obarczając mnie spojrzeniem. Chwile stałem w  miejscu i miałem już wracać do chłopaków, ale coś prosiło mnie żebym poszedł za nią. Jak pomyślałem, tak zrobiłem.

Ruszyłem szybko w strone wyjścia z restauracji. Była już po drugiej stronie ulicy. Po rezejrzeniu się czy nikt nie jedzie, podbiegłem do niej i złapałem za ramię, żeby na mnie spojrzała.

- co znów  chcesz? - zapytała zrezygnowana.
- chciałem dobrze, przecież nie można lekceważyć takich rzeczy - próbowałem się tłumaczyć, chociaż nie wiem czemu mi tak na tym zależało.
- rozumiem, dziękuję Ci z całego serca. Tylko, że straciłam teraz prace. Szukanie kolejnej na pewno pochłonie jakaś część czasu, a musze  opłacić studia i własne życie - wytłumaczyła mi i chciała ruszyć w dalsza drogę.
- potrzebuje menagera, bo mój stary ostanio zrezygnował. Jeżeli byś chciala to przyjdź jutro o 13 do biura. Marszałkowaska 25, lokal 43. - powiedziałem w jej stronę. Mam nadzieje, że przyjdzie. Przy tym wszystkim nawet nie wiem jak ma na imie.

Czemu nie?Stories to obsess over. Discover now