Część pierwsza

19 2 0
                                        

Otworzyłem oczy i zobaczyłem że znajduje się w skrzydle medycznym. Odziwo nie było nikogo. Moja uwagę przykuła wielką plama krwi na podłodze A zaraz pod drzwiami leżące zwłoki. Nie miałem wątpliwości to był dr. White. Wstałem i podszedlem do okna. Znajdowalismy się na orbicie Saturna. Nie zauważyłem niczego podejrzanego. Podszedłem do doktora. Obejrzałem jego ciało. Wyglądało jakby je coś przecieło. Musiało mieć ostre pazury, gdyż przecieło go na pół. Nie miałem wątpliwości. Coś tu się stało, coś bardzo złego. Podszedłem do szafki i wziąłem moje ubrania. Szybko je na siebie założyłem i zacząłem szukać czegoś co pomoże mi się bronić. Zacząłem przeszukiwać szafki lecz po chwili usłyszałem czyjeś kroki. Schowałem się do szafy i czekałem. Obserwowałem otoczenie przez dziurki. Usłyszałem jak drzwi się otworzyły.
- Cholera doktor nie żyje, a Jake'a chyba zabrało.- powiedział nieznajomy głos.
Nagle zobaczyłem oficera Chuang'a. Chciałem wyjść lecz drzwiczki od szafki się zacieły.
- Chuang to ja Jake. Pomóż mi.- krzyknąlem
- Jake to Ty żyjesz? Myślałem że po tym upadku już po tobie.- powiedziała po czym otworzył drzwiczki.
- Nie czas na pogaduszki. Powiedz mi co miało mnie zabrać i co zrobiło doktorowi?- zapytałem przerażony
- Słuchaj ja sam niewiele wiem. Wiem tylko tyle że to gowno wyszło z tego pojemnika co zabraliscie z kopalni. Ogólnie to cała sekcja z magazynem jest odcięta. Teraz ja i Mike przeszukujemy pokoje.- powiedział
- Czy ktoś oprócz doktora zginął?- zapytałem
- Charlie i Stephanie jeszcze nie żyją. Charlie zginął w magazynie jak przeliczał skrzynie z materiałami budowlanymi, a Stephanie w maszynowni.- dodał
- Mam rozumieć że reszta jest w drugiej sekcji?- znow zapytałem
- Tak. Kowalski kazał mi i Mike'owi poszukać czy ktoś jeszcze żyje.-
- Znalazłeś kogoś oprócz mnie?-
- Niestety. W tym skrzydle byłeś Ty, White, Whiliam I Oscar.-
- Ile już pomieszczeń przeszukałeś?-
- Narazie to. Chodź narazie będę musiał Cię odprowadzić.-
- Co? czemu? Przydam ci się. Potrafię strzelać poza tym to niebezpiecznie iść samemu. Ja bym powiadomił Mike'a żeby do nas dołączył I odciął drzwi.-
- Nie wiemy gdzie jest Oscar i Whiliam. Naszym priorytetem jest uratować Oscara. Whiliam jest biologiem więc raczej się zamknął w magazynie biologicznym.-
- Czemu Oscar jest priorytetem?-
- Jest synem prezesa SPACEHOME I w dodatku jest pilotem, więc bez niego nie wylądujemy.-
- Dobra Chuang daj mi pistolet. Idę z Tobą. Nie dam ci umrzeć. Wystarczy że straciliśmy doktora, logistyka i chemiczke.-
- Właśnie jeszcze jedno, Kowalski nie mógł wysłać Rookiego I Wyatt'a? Przecież to żołnierze.- dodałem
- Oni czekają przy przejściu. Ja ogólnie się trochę boję, Mike też był przerażony. A właśnie.-
Chuang wyciągnął krótkofalówkę.
- Mike zyjesz?- zapytał przerażony Chuang.
Zapadła cisza. Było tylko słychać szum w słuchawce.
- Czyli Mike prawdopodobnie nie żyje. Chuang daj ten pistolet. Idę z Tobą.- powiedziałem
- Może masz rację, teraz to ja sam nie pójdę.- powiedział po czym dal mi gnata.
Oboje podeszlismy do drzwi.
- To jak gotowy?- zapytałem
- Chyba tak...- odpowiedział niepewnie Chuang
Otworzyłem drzwi. Naszym oczom ukazał się korytarz. Dwa okna po prawej oswietlały go. Z sufitu wystawały zerwane kable A na ścianie widać ślady po pazurach. Ruszyłem pierwszy w stronę drzwi które były na samym końcu korytarza.
- Pamiętasz rozkład korytarzy na statku?- zapytałem Chuang'a
- Tak, za tymi drzwiami będzie wejście do hali z pojazdami. W hali są wejścia do Magazynu biologicznego i przejście do Magazynu.- Powiedział przerażony
- Jaja se robisz? Idziemy prosto do jamy potwora!!!- powiedziałem wydygany.
Otworzyliśmy drzwi. Weszliśmy do hangaru. Zobaczyłem dwa łaziki I jeden transporter księżycowy.
- Ty A może Oscar się schował w jednym z łazikow.- zaproponowałem.
- Być może. Dobra słuchaj ja stanę na czatach A Ty przeszukaj łaziki.- odpowiedziała Chuang.
Podszedłem do jednego łazika I wspialem się do włazu. Zapukałem 3 razy i nic. Przeskoczyłem do drugiego i zrobiłem to samo. Dalej nic. Zeskoczylem I podszedlem do włazu od transportera. Otworzyłem drzwi i dostałem. Upadłem I złapałem się za ramię.
- Kurwa. A Cholera!!- krzyczałem z bólu.
- Kurczę wybacz Jake. Nie chciałem. Myślałem że to potwór.- powiedział przerażony Oscar.
- Jak potwór mógłby otworzy właz debilu. Ahhh. Kurwa jak boli.- dodałem
- Cholera Jake wszytko okej?- powiedziała Chuang.
- Nie wszystko okej tylko mam kulę w ramieniu i trzymam się za nie bo lubię.- powiedziałem ironicznie
- Dobra opatrze Cię. Pokaż mi to.- powiedziała Chuang
- Wybacz Jake nie chciałem- powtórzył Oscar
- Nic się nie stało ale następnym razem trzymaj palec zdała od spustu. - powiedziałem.
Leżałem i czekałem aż Chuang wyciągnie kulę. Po szybkim zabiegu ruszyliśmy w stronę drzwi od magazynu biologicznego.
- Panowie chcemy tam wchodzić?- zapytał Oscar
- Musimy zabrać stąd wszystkich. A w magazynie jest prawdopodobnie Whiliam.- powiedziałem po czym otworzyłem drzwi.
Naszym oczą ukazało się niewielkie pomieszczenie z kilkoma skrzyniami I stołem laboratoryjnym. Weszliśmy do środka i zaczęliśmy się rozglądać.
- Jake! Oscar!- usłyszałem głos odbierający zza skrzyni
To był Whiliam.
- Whiliam Ty żyjesz. Całe szczęście. Teraz możemy się stąd zabrać.- powiedziałem
- Ja bym się stąd nie ruszał.-
- Co czemu?-zapytał Chunag
- Ten potwór. On tam jest. Ja nie Chce zginąć.- powiedział przerażony Whiliam
- Masz paranoje Whiliam. My tu przyszliśmy i go nie spotkaliśmy.- powiedziałem
- Może macie rację. Ale bez gnata nie idę.- dodał
- Serio? Jak dziecko? Ahhh. Oscar daj mu swój pistolet.- powiedziałem
- Co czemu ja a nie Ty?- oparł się Oscar
- Boże kolejny. Dobrze weź mój. Ale jak mnie zabije to was znajdę i pożałujecie.- dodałem
Rzuciłem pistolet Whiliamowi po czym ruszyliśmy w stronę pierwszej sekcji. Przechodząc przez hangar zobaczyliśmy dziwnie idącą postać w płaszczu lekarskim.
- Dr.White?- zapytałem zdziwiony.
Usłyszałem jęk.
- O kurwa.- powiedział przerażony Chuang.
Usłyszałem strzał za mną po czym zwłoki padły na podłogę. Odwróciłem się i zobaczyłem Oscara z wycelowanym pistoletem.
- Niezły strzał.- powiedziała Whiliam
- Na to wychodzi że ten potwór zamienia ludzi w chodzace trupy. Tylko jak?- powiedziałem
- Nie wiem jak wy Ale ja nie chce się stać jednym z nich.- powiedział Chuang
- Ja też nie- dodał Whiliam
Podeszlismy do drzwi i ostrożnie je otworzyliśmy. Znowu ujrzelismy długi korytarz.
- Obys my go tutaj nie spotkali.- powiedział Oscar
Przeszliśmy bezpiecznie przez skrzydło medyczne i łącznik. Dotarliśmy do pierwszej sekcji. Przy wejściu zobaczyliśmy dwa ciała. To był Wyatt I Rook

Kosmiczne TrupyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz