1.

12 2 9
                                        

Wychodzę ze swojego pokoju i schodzę na dół gdzie widzę swojego ojca ze swoją nową żoną i małego bruneta który je płatki z mlekiem.

-Cześć Caro.

Wita się mały z wielkim uśmiechem na ustach.

-Hej Matt.

Odpowiadam mu, to jedyny członek tej "rodziny" dla, którego jestem miła. On nie miał z tym nic wspólnego i to nie była jego wina, nie prosił się o to, aby mój ojciec zrobił go ze swoją pracownicą. Co do mojego ojca i Madison - jego obecnej żony, to inna sprawa. Oni sami się w to wpakowali. Mój ojciec doskonale wiedział, że ma żonę i doskonale zdawał sobie z tego sprawe kiedy ruchał swoją pracownice na biurku w swoim gabinecie lub w jakimś hotelu kiedy mówił mamie że zostaje "w pracy żeby wypełnić jeszcze jakieś dokumenty". Jasne kurwa, dokumenty. Jakaś kpina, a co do Madison to szmata doskonale wiedziała wchodząc swojemu szefowi do łóżka, że ma żonę, ale widocznie jej to nie przeszkadzało.
Ehh, szkoda szczępić ryja.
Podeszłam do lodówki i wyjęłam z niej jajka na jajecznicę.

-Caroline, masz jajecznicę na stole.

Powiedział mój ojciec. Spojrzałam na stół i rzeczywiście stał na nim talerz z jajecznicą, więc schowałam jajka spowrotem do lodówki i wzięłam bułkę przekrajając ją i smarując masłem. Kiedy skończyłam usiadlam do stału i bez żadnego słowa zaczęłam jeść swoją jajecznicę.

-Caro, wyspałaś się?

Znowu odezwał się do mnie Matt.

-Nie za bardzo, a ty?

Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem biorąc kolejną porcję jedzenia do ust.

-Ja się wyspałem, a ty dlaczego się nie wyspałaś?

To dziecko jest takie ciekawe świata, buzia mu się nie zamyka, ale i tak jestem dla niego miła. Jest na swój sposób słodki.

-Późno poszłam spać wiesz?

-A dlaczego?

-Nie mogłam wcześniej bo nie było mnie w domu.

-A gdzie byłaś?

No rzesz... Ja rozumiem, że dzieci są ciekawe i tak dalej ale po cholerę mu to wiedzieć?

-Nie ważne, nie zaprzątaj sobie tym swojej głowy.

-Okeeej.

Zaśmiał się i spojrzał na Madison.

-Mamo najadłem się już.

-Na pewno?

Nie kurwa na niby.

-Tak.

-No dobrze to idź się bawić.

-A mogę pograć na konsoli?

-Możesz.

Ucieszył się i wybiegł z kuchni, a ja dalej spokojnie jadłam swoją jajecznicę.

-Caroline ty przypadkiem nie masz do szkoły na ósmą?

Zapytała Madison.

-Mam.

Chuj, że i tak tam nie dotrę.

- To co ty tu jeszcze robisz? Jest za dziesięć ósma.

-Nie zesraj się, nic mi się nie stanie jak się spóźnię. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

-Szacunek do cholery!

Krzyknął na mnie mój ojciec.

- A ty gdzie miałeś szacunek do mamy kiedy za jej plecami jebałeś swoją pracownice?! Hmm? Gdzie kurwa był ten szacunek, który mi każesz okazywać wobec osoby, która zniszczyła mi rodzinę?!

Give me a reason to smileStories to obsess over. Discover now