-Marcin! Wstawaj bo spóźnisz się do szkoły!
To była moja mama.
-MARCIN TY MAŁY GÓWNIAKU WSTAWAJ!
To definitywnie była moja mama.
-No już wstaje...
-Dobrze. Śniadanie masz na stole,ja zmykam do pracy.
-Cześć.
Nie zdążyłem nawet dokończyć śniadania a ktoś zapukał do drzwi.
-Kto tam?
-JA.
No myślę-idiota jakiś.
-Słucham?
-WPUŚĆ MNIE.
-Nie ma mowy.
Zerknęłem przez dziurkę od klucza.
O CHOLERA!-krzyknąłem
to był Pupuś,syn naszej sąsiadki. A przynajmniej tak myślałem.
-Już otwieram ci drzwi Pupuś. Czekaj.
Kiedy otworzyłem drzwi z Pupusia wyleciała czarna masa,która wypełniła całe piętro.
-PUPUŚ!
-Nie jestem Pupuś,jestem Zyzuś.
-CO-wykrzyczałem
-A TERAZ POJEDZIESZ ZE MNĄ DO SOSNOWCA.
-Haha-zaśmiałem się i zamknąłem mu drzwi przed nosem
Spojrzałem na godzinę. Zegarek pokazywał 7.20
-Hmm...mam jeszcze trochę czasu.
-Zadzwoniłem do mojej koleżanki z klasy-Helenki.
Gdy tylko odebrała usłyszałem strzał. Tak strzał!
Wybiegłem w popłochu z mieszkania na ulicę ale nic podejrzanego się nie stało.
-Hm,dziwne-pomyślałem
-TUTAJ JESTEŚ! AAAAAHAHA
-AAA ZOSTAW MNIE
To był Zyzuś.
-JEDZIESZ ZE MNĄ DO SOSNOWCA!
-PO CO!-wykrzyczałem przerażony
-ZOBACZYSZ-powiedział Zyzuś śmiejąc się
-Kilka minut później byliśmy już w Sosnowcu bo Zyzuś miał superszybkie BMW i w nawet 5 minut może znaleźć się na innym kontynencie.
-TO TUTAJ-powiedział porywacz czyli Zyzuś
-Gdzie my właściwie idziemy?
-ZOBACZYSZ.
Szliśmy przez pół Sosnowca aż wreszcie zobaczyliśmy popularny sklep pod nazwą "Czerwony Robaczek" znany lepiej jako "Biedronka".
-CHODŹ TU,KUPIMY COŚ DO JEDZENIA.
-Chcę szyneczkę,chcę szyneczkę!-powiedziałem
-DOBRZE,KUPIMY SZYNECZKĘ.
-Po 2 dniach wysliśmy ze sklepu taka kolejka była.
-Gdzie teraz idziemy?
-MARCINIE. WIDZISZ TĄ JASKINIE NA WPROST?
-Tak.
-TO NASZ TYMCZASOWY DOM.
-Żartujesz?!
-NIE TYM RAZEM.
Wyrwałem się i próbowałem uciec od tego szaleńca i w sumie się udało. Skończyłem szkołę i zamieszkałem w Sosnowcu-mieście pełnym zaskakujących ludzi. Zmieniłem imię i nazwisko na Mateusz Pęczyński. Tamtego dnia nie zapomnę do końca życia. No ale jeden sklep w mieście to lekka przesada,ale da się wytrzymać. Ostatnio dostałem anonimowy list. Ale szybko podarłem go i wyrzuciłem.
Tą historię pisałem ja-Mateusz Pęczyński wcześniej znany jako Marcin/Marcinek Żuczek.
P.S NIGDY NIE JEDŹCIE Z NIEZNAJOMYMI DO SOSNOWCA!
historia oparta na faktach
YOU ARE READING
przygody marcinka
ActionMarcin to mały chłopiec żyjący w mieście Tatowice. Kiedy wyjeżdża do Sosnowca,jego życie się zmienia.
