[T/I] - twoje imię
[T/N] - twoje nazwisko
Nazywam się [T/I] [T/N] i w tym roku idę do Hogwartu. Nie spodziewałam się tego. Od małego mieszkam z wujkiem, który jest wampirem. Tak, wampirem! Dodatkowo wszyscy go znają, bo jest drugim po Dumbledor'rze najpotężniejszym czarodziejem. Dlatego gdy poszłam z nim pierwszy raz na Pokątną, wszyscy się na nas gapili. Od tej pory na zakupy zawsze chodzę sama, ubrana w rudą perukę. Moi rodzice zostali osobiście zabici przez Voldemorta. Byli szpiegami Dumbledor'a w jego szeregach. Zbierali informacje o posunięciach czarnoksiężnika, ale niestety ktoś ich wykrył. Od ich śmierci mieszkam na dworze wampira, właściwie sama mam w przyszłości jednym zostać.
Z Draco pierwszy raz spotkałam się na Ulicy Pokątnej. Nie polubiliśmy się od pierwszego wejrzenia. Wyzwał mnie od szlam. Nie przysporzyło mu to u mnie sympatii. Nie wiedział kim jestem, ale ja rozpoznałam go od razu. Malfoy'owie jak i [T/N] są najbardziej znanymi rodami czystej krwi. Walczyli razem u boku Voldemorta.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nadszedł pierwszy września. Siedziałam sama w przedziale przez całą drogę. Przepłynęłam jezioro w łódce z przyszłymi puchonami. Tiara przydzieliła mnie do Slytherinu. Nikt mnie tam nie lubił. Drwili ze mnie. Dopiero mieli się przekonać z kim zadarli.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Minęły cztery lata, a stosunek uczniów do mnie wcale się nie zmienił. Wciąż traktowali mnie jak popychadło. Nikt nie podejrzewał, że tylko udawałam słabeusza.
Nadszedł wieczór ogłoszenia turnieju. Wszyscy byli ciekawi, kto będzie wybierał uczestników. Na szczęście zostałam powiadomiona o tym wcześniej. Czekałam, udając zniecierpliwioną, aż Filtch wniesie Czarę Ognia do Wielkiej Sali. Wreszcie pojawił się charłak, ale nie był sam. Obok niego szedł mój wujek. (Uczniowie najwyraźniej stwierdzili, że to on będzie wybierał uczestników) Podszedł do Dropsa, uścisnął mu rękę i zamienił kilka słów. Następnie Dumbledore przemówił do zgromadzonych. - Witajcie na inauguracji Turnieju Trójmagicznego. Uczestnicy zostaną wybrani przez niezależnego sędziego, przez Czarę Ognia - Tutaj wyjął kielich wypełniony błękitnymi płomieniami, ze szkatuły przyniesionej przez Filtcha - Uczniowie, którzy ukończyli siedemnaście lat i chcą wziąć udział turnieju, muszą napisaćna kawałku pergaminu imię, nazwisko oraz nazwę szkoły, a następnie wrzucić do czary. Młodsze osoby nich nawet nie próbują oszukiwać. Wasze starania będą bezowocne Jutro po wieczornej uczcie poznamy nazwiska trzech reprezentantów. Aby zapewnić uczestnikom bezpieczeństwo Vlad [T/N] razem z siostrzenicą będą nadzorować przebieg turnieju. To wszystko, możecie wrócić do dormitoriów.
Przez cały kolejny dzień, w szkole głównym tematem była tajemnicza siostrzenica Vlada [T/N]. Chodziłam po korytarzach, uśmiechając się pod nosem, gdy usłyszałam kolejną zmyśloną historię na swój temat. Wiedziałam, że po kolacji wszyscy dowiedzą się kim jestem.
-Nadszedł czas na ogłoszenie reprezentantów - Stałam w komnacie przylegającej do Wielkiej Sali, oczekując aż Dumbledore wywoła mnie do wyboru uczestników - A teraz siostrzenica Vlada, [T/I] [T/N] ogłosi uczestników tegorocznego turnieju.
Wyszłam z komnaty nie zważając na szepty. Zerknęłam w stronę stołu ślizgonów, chcąc zobaczyć minę Draco. Była ona bezcenna. Siedział z szeroko otwartymi oczami i uchylonymi ustami, patrząc się na mnie z niedowierzaniem. Zrobiłam na nim wrażenie. Pofalowane brązowe włosy ze srebrnymi końcówkami, wąska czarna sukienka za kolano i mały diadem. Tradycyjny strój osoby dziedziczącej mój ród. Podeszłam do czary. Wypadły z niej kolejno trzy pergaminy. Wszystkich reprezentantów kierowałam do komnaty, z której wyszłam. Zaczęłam już mówić, chcąc zakończyć uroczystość, aż płomienie w kielichu zabarwiły się na czerwono po raz czwarty. Chwyciłam pergamin.
- Harry Potter
Po wylosowaniu Harry'ego na sali zapanowała wrzawa. Dumbledore skierował biednego chłopaka do komnaty, a uczniów uciszył. Następnie wszyscy mający związek z turniejem udali się do reprezentantów.
Wyszłam z Wielkiej Sali dopiero około północy. Skierowałam się w stronę lochów, jednak nie uszłam daleko. Ktoś wciągnął mnie w boczny korytarz, jednocześnie zasłaniając mi usta ręką, abym nie mogła krzyknąć. Zamknęłam oczy i próbowałam się wyrwać. Ten ktoś przyparł mnie do ściany. Chciałam go kopnąć, gdy wyczułam perfumy z nutką piżma. Przestałam się wyrywać, otworzyłam oczy. Nie wierzę - Malfoy!
- Tylko nie krzycz - Zabrał swoją rękę z mojej twarzy i odsunął się trochę - Więc to ty jesteś tajemnicza siostrzenicą Vlada. W sumie wszystko się zgadza. Tajemnicza, skryta, nie szukająca przyjaciół...
- Jeśli wciągnąłeś mnie tu, tylko po to aby opisywać jaka jestem, to pozwolisz, że sobie pójdę - Zatkało go. Nie spodziewał się po mnie takiej odpowiedzi - Pozwól, że dam ci radę. Nie radzę iść w stronę niezdecydowania. - Po tych słowach odeszłam.
Turniej zakończył się powrotem Voldemorta i śmiercią Diggory'ego. Wszyscy chodzili przygaszeni. W takim nastroju zaczęły się również wakacje.
Po rozpoczęciu roku szkolnego można było wywnioskować, że będzie ciężko. Nauczyciele zadawali mnóstwo prac domowych. Różowa Landryna - jak nazywaliśmy Umbridge - została mianowana Wielkim Inkwizytorem Hogwartu. Stanowisko to umożliwiało jej wydawanie mnóstwa głupich dekretów. Kto się im sprzeciwiał, nie miał łatwo. Dumbledore zniknął ze szkoły, więc Wielce Szanowna Pani Profesor Umbridge przejęła jego stołek. Najdziwniejsze z tego wszystkiego było to, że zaprzyjaźniłam się z Draco i jego bandą. Często się razem włóczyliśmy, mając ten przywilej poprzez członkostwo w brygadzie inkwizycyjnej. Niestety skończyło się to w chwili wywalenia Umbridge ze szkoły.
Na szóstym roku powiało grozą. Draco stał się śmierciożercą, a ja wampirzycą. Nasza relacja zaczęła się zmieniać. Często rozmawialiśmy na trudne tematy. Próbowaliśmy wymyślić, w jaki sposób możemy zabić Dumbledora. Zatruty miód i przeklęty naszyjnik na nic się zdały. Aktualnie jedliśmy śniadanie. Jak zwykle wzięłam czekoladowe płatki na waniliowym mleku, gdy Draco szepnął mi do ucha, abyśmy spotkali się o 23 w Pokoju Życzeń.
Nadszedł wieczór. Po cichu udałam się w wyznaczone miejsce. Podejrzewałam, że znowu będziemy starali się naprawić szafkę zniknięć. Chłopak miał jednak inne plany. Weszłam do pokoju przemienionego w bibliotekę, a Draco zamknął za mną drzwi. Następnie przyparł mnie do ściany i jak pamiętnego dnia na czwartym roku, wpił się w moje usta. Zaczęłam oddawać jego pocałunki. Póżniej doszło do mnie, że się w nim zakochałam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stałam na ołtarzu wpatrując się w szare oczy stojącego przede mną blondyna. Miałam połączyć się z nim węzłem małżeńskim.
Po wojnie wszystko się zmieniło. Ja i Draco nie mieliśmy zarzutów, ponieważ sąd uznał, że działaliśmy w obronie życia. Mój wujek przekazał mi cały rodzinny majątek mówiąc, że powinnam żyć na własny rachunek.
Skończyło się to zaręczynami i sakramentalnym ,,Tak''.
KONIEC
YOU ARE READING
Draco Malfoy X Reader
FanfictionNazywam się Melinda Dustwind a to jest moja historia.
