-STÓÓJ!!!!!
-Zostaw mnie ty popaprany zboczeńcu!! --Biegłam ile sił w nogach. Nie wierzę,ostatnimi czasy napotykam się na ludzi,którzy chcą mnie wykorzystać. Właśnie próbowałam zgubić nieznajomego. Nie ufam nikomu,bo liczę tylko na siebie,nie potrzebuje nikogo do towarzystwa. Normalnie bym poleciała,ale moje skrzydło dostało poważnego urazu przez co nawet gdybym próbowała się wznieść skończyło by się dużą ilością czarnej krwi i niewyobrażalnym bólem. Eeeehhh.... Taka piękna noc.... Księżyc w pełni,ciepłe dni....a ja właśnie wbiegam do lasu mają nadzieję na choć odrobinę szczęścia.
Mój niedoszły oprawca goni mnie od dobrych 15 minut,ale się nie męczy co znaczy,że ma albo dobrą formę albo nie jest człowiekiem. Doprawdy ! W obecnych czasach tak trudno rozróżnić owy gatunek. W końcu my również potrafimy stać się przeciętnymi szarymi myszkami. Jednakowoż nie mam zamiaru stać się dla żadnego z nich zabawką.
Potknęłam się o pień przewracając się z hukiem tym samym zdzierając sobie kolana. Orientacyjnie się odwróciłam-nadbiegał tuż za mną. Z prędkością światła podniosłam się i wyleciałam na przód jak torpeda. Dlaczego on nie odpuści?! Wiem,że jestem rzadkim zjawiskiem,ale nie mam zamiaru zamknąć się w klatce. Niestety wiedziałam,że mimo iż jestem niewyobrażalnie szybka czy silna działa to na krótką metę,bo moje ciało rzadko kiedy współpracuje. Poza tym jestem wielką niezdarą...
-POCZEKAJ PROSZĘ !! NIE ZROBIĘ CI KRZYWDY !!
-ODEJDŹ ODE MNIE W KOŃCU !! NIE MAM NAJMNIEJSZEGO ZAMIARU STANĄĆ I PRZEPROWADZIĆ BEZOWOCNEJ KONWERSACJI!!
Owszem,potrafię się wypowiadać elegancko czy klarownie,ale rzadko to robię. Tylko,gdy mam nadzieję aby osoba trzecia mnie przejrzyście zrozumiała,ale ten świat otaczają sami debile i prostacy.
Z czasem zorientowałam się,że nie dam rady mu uciec,więc pozostały mi 3 wyjścia: Pierwsze,spróbować go zgubić po czym się zaszyć i przeczekać,drugie zaryzykować wzbicie się w powietrze,a nad trzecim nie ma co za bardzo rozmyślać,bo z góry odpada. Nie poddam się,żeby mógł mnie dorwać w swoje ohydne łapska. Zaczęłam się nerwowo rozglądać w podjęciu mojego planu,ale nigdzie nie było odpowiedniego drzewa. Poważnie !! Ten las cierpi na jakąś anoreksje ! Same cienkie i mało objętościowe drzewka ! Co z tego,że są niebywale wysokie skoro nie da się na nich ukryć! Więc pozostała mi tylko jedna opcja...muszę się wybić od ziemi,ale sprawy nie ułatwia mi fakt,że kolana mnie niemiłosiernie pieką,a skrzydło jest niemal do nie użytku,jednak w tym wypadku nie mam wyjścia. Wybrałam nieco bardziej przestronną przestrzeń,zaparłam się nogami,aby następnie się unieść. Muszę nimi wykonywać jak najmniej ruchów,bo czuje jakby było złamane albo skręcone. Jeju!!! Mówiłam,że ze mnie niezdara!! Po drodze odbijałam się od wszystkich możliwych gałęzi,żeby tylko się oszczędzać lecz moje siły już opadały. Oznaczało to,że jak osiągnę swój limit będę bezbronna,a do tego na pewno nie dopuszczę. Wystarczająco dużo lochów już zwiedziłam.
Kątem oka ujrzałam,że ów mężczyzna został daleko w tyle. Uśmiechnęłam się zwycięsko. Osiadłam na jednej z odnóg tworu matki natury i głośno odetchnęłam. Teraz spokojnie mogłam obejrzeć rany. Hm...mocno zdarte kolana,troszkę dłonie,zakrwawione skrzydła... Miss piękności normalnie. Spotrzegłam przed oczami kilka czarnych plamek. Zamknęłam powieki próbują się ich pozbyć lecz ich tylko przybywało. Wyszczerzyłam się w żałosnym uśmiechu cicho szepcząc: No brawo Keiko,udało ci się umknąć ledwo przed twoim limitem energii.
Oparłam całe ciało o podstawę. -Jestem taka zmęczonaa...a jeszcze nie mogę stracić czujności... Wszystko mnie booooliiii,jeżuuuuniuu jak mi źleeee,po co ja wstawałam z łóżkaaaaaa? Teraz nic mi się nie chce.
Próbowałam nie usnąć. Energię można naładować również zastygając w miejscu oraz wyciszając wszystko do minimum. Niestety muszę być czujna.
Nie wiem ile minęło,ale zamiast powrotu robiłam się coraz słabsza. W końcu nie zorientowałam się kiedy osunęłam się z drzewa spadają z jakiś 30 metrów. Próbowałam jeszcze się czegokolwiek złapać jednakowoż z marnym rezultatem. Uderzyłam z całą siłą w ziemię tak,że przez długą chwilę nie mogłam normalnie oddychać. Z moich oczu poleciały łzy,dlaczego nie mogłam od razu stracić przytomności?? By mniej bolało!! Poczułam się senna...nie mam siły na zawziętość,ostatnim zajerestrowanym bodźcem otoczenia były kroki. No pięknie.....
YOU ARE READING
Odejdź ode mnie bakayaro !!
Short StoryOpowieść pisana tylko z perspektywy głównej bohaterki. Oderwana od rzeczywistości historia o losach nietypowej dziewczyny. !! uwaga !! Pojawiają się przekleństwa
