Kiedy jesteś najszczęśliwszy na ziemi? [Prolog]

286 21 16
                                        

- Sannie, Sannie, Sannie!~ - Wooyoung wyśpiewał, a wręcz wykrzyczał imię przyjaciela, gdy tylko wbiegł do salonu.

Pomimo że w ostatnich dniach - i nawet dziś rano - miał się nie najlepiej, w tym momencie był cały w skowronkach. Energia rozpierała go od środka, a uśmiech nie schodził z jego twarzy. Skakał po dywanie na środku pomieszczenia, a San, siedzący na kanapie w biało-bordowym swetrze, spoglądał na niego spode łba pytająco.

- Taaak? - spytał nie wiedząc co takiego wprawiło chłopaka w tak dobry nastrój.

Jung wypuścił powoli powietrze, próbując się uspokoić.

- Właśnie. Yunho i Mingi, też słuchajcie. Mam nowinę - dodał pełen ekscytacji.

- Nie trzymaj nas w napięciu! - uniósł się, podnosząc głowę znad książki.

- Wychodzimy stąd!!

Cała czwórka znajdująca się w pokoju ucichła, a nowo poinformowani otworzyli szeroko oczy.

- Chcesz powiedzieć, że jest jakiś masochista, który odważy się ciebie wziąć? - odezwał się w końcu Mingi.

- Oh Boże! Musisz psuć tę chwilę?

- Ale kto dokładnie wychodzi? I skąd masz w ogóle taką informacje?? - spytał najstarszy Yunho.

Wychodzi cały nasz rocznik! Cała piątka!! Dostałem plotkę od wychowawcy, że ktoś chętnie przygarnie niewielką starszą grupkę i jest GIGANTYCZNE prawdopodobieństwo, że to będziemy my! - Jung był jeszcze bardziej pełen energii w każdej sekundzie.

- Po pierwsze... - nagle w drzwiach, oparty i framugę, pojawił się Yeosang, wyliczając ostentacyjnie na palcach - nie ekscytuj się jeszcze. Jak sam powiedziałeś, jest to plotka. Nic jeszcze nie wiadomo. - Nastolatek powoli zaczął zbliżać się do inicjatora całego zamieszania. - Po drugie, ludzie raczej wolą adoptować małe dzieci. Po trzecie... - Dołożył kolejny palec, trzymając dłoń przed twarzą Wooyounga, gdy dzieliło ich pare centymetrów. - Pomyśl. Kto chciałby przygarnąć piątkę, w dodatku szesnastoletnich dzieciaków. - dokończył podkreślając liczby w swojej wypowiedzi, po czym odszedł i usiadł przy stole, by posłuchać dalej.

- Kang, uwierz w końcu, że może przydarzyć ci się coś szczęśliwego w życiu - odpowiedział, zmęczony już marudzeniem rówieśnika. - Tobie może Dom Dziecka pasuje. W końcu dbają tu o nas i mamy na prawdę dobre warunki, ale ty tu siedzisz drugi rok! Ja tu jestem od małego! Od kiedy pamiętam! Lubię wychowawców. Lubię te dzieci, ale... - zabrakło mu słów, a jego twarz nie była już tak radosna.

- Chwila, chwila. - Jeong starał się załagodzić sytuację i uporządkować fakty. - Ten człowiek chce przygarnąć nasz rocznik. Cała naszą piątkę. - Po każdym zdaniu informator mu przytakiwał. - Wiadomo chociaż czy jest z miasta?

- Nooo tu jest mały problem. Poza tym, że wyprowadzamy się stąd, to również zmienilibyśmy szkoły.

- A jeśli ja nie chcę?? - zbulwersował się Song.

- Mingi, debilu. - Choi schował twarz w dłoniach. - Przecież i tak za tydzień idziemy do pierwszej klasy liceum. I tak zmienialibyśmy szkoły.

- Fakt - odpowiedział pośpiesznie, spuszczając wzrok.

- NO WIĘC! - przerwał niespokojną rozmowę najmłodszy Wooyoung - Radzę szykować się do pakowania. - dokończył zacierając ręce.

~<§>~

Jak się spodziewali, kilka dni później cała pięcioosobowa grupa została zaadoptowana przez czterdziestoparoletnią, niewysoką, czarnowłosą kobietę. Wszyscy dali radę zapakować się do jednego, dużego samochodu. Nowa opiekunka raz po raz chciała zagadać do podopiecznych, lecz oni byli w swoim świecie i śmiali się z siebie nawzajem. Nie chciała zakłócać im chwili. Jedyny Yeosang siedzący obok niej, na przednim miejscu pasażera, wydawał się skłonny chociaż to spokojnej rozmowy.

- Dobra, bierzcie pierwsi swoje rzeczy z bagażnika - powiedziała wychodząc vana i trzaskając drzwiami. - Ja też mam swoje rzeczy do zabranie, bo również jeszcze się wprowadzam.

Pomimo że wszyscy byli weseli, to jak zawsze po Jungu było to widoczne najbardziej. Gdy stał na brukowanym podjeździe prowadzącym do niemałego, nieco staroświeckiego domu, czekając na resztę starszych braci, na podwórku sąsiadów dojrzał małe dziecko, bawiące się w piaskownicy i spoglądające na niego. Chcąc je rozweselić, pokazał mu rząd białych zębów, lecz młody wciąż się na Wooyounga kamienna twarzą i wytrzeszczonymi oczami. Zachowanie dziecka zbiło go z tropu. Mógłby pomyśleć, że to lalka gdyby nie obróciło głowy za młoda kobietą, która szła w jego stronę. Matka wyszeptała u coś do ucha, po czym malec złapał rodzicielkę za rękę i udał się z niż do budynku. Dziewczyna odprowadziła nowoprzybyłego wzrokiem takim samym jak wcześniej jej potomek.

- Here we goooo!

Z zamyślenia wyrwał go krzyk Mingiego. Ruszył, gdy zauważył, że przyjaciele go mijają. Przecież nie miał się czym przejmować. Zapowiadało się jego drugie życie.


















———————————————————————————————
A więc tam dara dam dam... mamy kolejną historię.
Będzie się działo. Zachęcam
🖤

Leave Me Alone [ATEEZ 99' LINE]Where stories live. Discover now