Odkąd przejąłem władzę w królestwie, moją głowę zaprząta tylko jedna myśl: ona. Ujrzałem ją przypadkiem na Placu, podczas mojego zwykłego wyjścia. Muszę trzymać mieszkańców w ryzach. Przy mnie nie mogą pozwolić sobie na wyskoki, bo wiedzą, że od razu zostaną ukarani. Z resztą od dawna nawet nie próbują. Z wielkim wysiłkiem zostałem najważniejszym, najbardziej cenionym Alchemikem w całym królestwie. Jego mieszkańcy wiedzą, że odkąd księżniczka złamała daną mi obietnicę, teraz nie cofnę się już przed niczym i stać mnie na wszystko. Jeśli sprawiedliwość nie doszła do głosu, kiedy był na nią czas, to sam zajmę się jej wymierzaniem.
Dziewczyna, którą wtedy ujrzałem była piękna. Jej czarne, krucze włosy lśnią, kiedy obraca się w tańcu, dzięki któremu zarabia pieniądze; Tak mi przynajmniej powiedział strażnik, któremu kazałem ją śledzić. Bał się odmówić, obawiając się kary. Nakryłem go na próbie kradzieży moich fluorytów, więc teraz wie, że musi robić, co mu każę.
Powiedział, że chce ona wstąpić w szeregi straży - to jej największe marzenie. Ale musi zarobić na szkolenia, a ludzi o jej statusie nie przyjmują. Tańczy tak wspaniale, że każdy przechodzień wpatruje się w nią urzeczony.
Kiedy obserwowałem ją z balkonu Pałacu Sprawiedliwości dostrzegłem, że nie nosi butów. Może nie miała dość pieniędzy, żeby sobie na nie pozwolić albo po prostu przeszkadzały w tańcu. Ubiera się w szarą prostą sukienkę, w biodrach przepasana jest czarną chustą obszytą złotą wstążką. Taką samą wstążkę ma na głowie, delikatnie splatając włosy.
Wyróżnia się na tle innych dziewcząt na placu. Jest poważna i wojownicza, a już na pewno bardzo odważna. W straży szybko zostałaby kapitanem. Pamiętam, kiedy wyszedłem z Zamku, aby uzupełnić swój zapas ingrediencji; wdała się wtedy w bójkę z Dalią, sprzedawczynią farb. Z dla siebie tylko zrozumiałych powodów Dalia ośmieliła się zwinąć jej jedną z dopiero co zakupionych przez nią bułek, które dziewczyna zawinęła w chustę. Sprzedawczyni chyba jej nie doceniła, bo tamta szybko się zorientowała. Niemal natychmiast wykręciła jej ręce i przygwoździła do budynku piekarni. Sięgnęła pod spódnicę i wyciągnęła krótki, bardzo ostry sztylet. Rozpoznałem w nim model, który posiada każdy ze strażników. Zanotowałem to w głowie i dyskretnie skierowałem się w ich stronę.
-Oddawaj to - wycedziła przez zęby. W oczach złodziejki widać było przerażenie. Na pewno straciła już apetyt. - No już!
Dalia drżącymi rękami wyciągnęła pieczywo z fałd pomiętej spódnicy i ostrożnie podała ją dziewczynie. Ta wyrwała jej zgubę z ręki. Pochyliła się jeszcze, żeby coś powiedzieć, ale zanim to zrobiła, zdążyłem ją uprzedzić.
-Witam, drogie Panie. Mam nadzieję, że dobrze się bawicie?
Dalia, wciąż unieruchomiona przez napastniczkę, zastygła przerażona, a tamta tylko ukradkiem wsunęła sztylet z powrotem za przepaskę na udzie i łypnęła na mnie podejrzliwie.
-Wyśmienicie. Właśnie uczyłam tę niedoszła złodziejkę dobrych manier- powiedziała, po czym obrzuciła Dalię pogardliwym spojrzeniem.
-Cóż, nie wiem, czy wiesz, moja damo, ale wdawanie się w bójki na Placu grozi aresztowaniem. Na pewno na służbie Strażników, a tym bardziej pod moim nosem.
Obserwowałem jej reakcję: uśmiechnęła się pod nosem i puściła zdezorientowaną Dalię, po czym skrzyżowała ręce na piersi.
-Tak? A więc aresztujesz mnie? Za niechęć do rozdawania za darmo ciężko zarobionego chleba?- teraz podeszła i prowokacyjnie popatrzyła mi w oczy. Serce mi zamarło od jej przeszywającego spojrzenia, ale nie mogłem dać tego po sobie poznać.
ESTÁS LEYENDO
Cassarian - ,,Płomień Corony"
Romance,,Wiedziałem, że rozpaliła w moim sercu płomień" Co, gdyby akcja serialu ,,Zaplątani" rozgrywała się w ,,Dzwonniku z Notre Dame?" Serdecznie zapraszam! To moje pierwsze wattpadowskie opowiadanie :D Wierzę, że będzie się podobało!
