Piaskownica

3 0 0
                                        

W tym dość ciemnym pokoju znajdowało się pojedyńcze łóżko, a na drugim jego końcu umywalka z lustrem, nie zadużym. Ściany były z jednolitego metalu. Włączyła oświetlenie, nigdzie nie było widać źródła światła ale po prostu było w pokoju jasno. Zrobiła kilka kroków w strone łóżka. Zdjęła najpierw bluze z licznymi zdobieniami, a później swoją połyskującą na biały jak śnieg kolor bluske na ramiączka. Podczas gdy się dalej rozbierała Etera wogóle nie było w pomieszczeniu poszedł zrobić sobie i jej kolacje na kuchence. Przyżadził kurczaka w sosie słodko-kwaśnym i ryżem, a do tego dwie szklanki ambrozji. Wcześniej bogowie nie musieli jeść ani pić, gdyż nie posiadali ludzkich form. A ambrozja pomaga utrzymywać ciało w stałym połączeniu z boską świadomością. Rozłożył wszystko jak nalerzy i zaczął jeść. Kiedy jadł zauważył, że Aletheia coś długo nie przychodzi. W końcu zjadł i poszedł zniecierpliwiony do sypialni. Wszedł energicznie nawet niezauważając że jest w samej bieliźnie.

- Co ty robisz? Kolacje ci zrobiłem.

- AAA! - Wykrzyknęła przestraszona, zakrywając się kołdrą.

On obojętnie wyszedł. Ubrała miękki szlafrok. W momencie gdy go załorzyła była nawet zaskoczona jego miękkością. Niepewnie wyszła z pokoju. Zobaczyła jeszcze ciepłe a nawet gorące danie nad którym unosiła się para. Usiadła powoli i zaczęła jeść.

- Ej dobreee. - zachwycona powiedziała z pełnymi ustami.

- Bo ja robiłem. Nie no to gotowiec był ale bardzo dobre i tak.

- Od kogo?

- To? Bodajże od Porcelana.

- Od Porcelana najlepsze. Masz jeszcze?

- No mam, aż tak ci smakuje?

- Noo.

Eter popijając podniusł się. Wziął rondelek i podał go Aletheii. Ona wyrwała go mu i wywaliła sobie wszystko na talerz.

- Kiedy ostatni raz coś jadłaś?

- Chyba nigdy.

- Co?! Przecież musisz jeść by utrzymywać swoje ciało.

- No wcześniej nikt mi tego nie mówił ale teraz widze jakie to dobre, jedzenie znaczy.

- No ale abrozje pijesz.

- No tak ale jedzenie ma zupełnie inny smak. Mmmm...ale dobre. - Powtużyła z pełnymi ustami.

- No dobra ja ide spać bo nie wiem czy ci to ktoś kiedyś mówił ale to też jest wymagane by utrzymywać ciało.Ona jakby zapomniała że on istnieje, była pochłonięta jedzeniem. Stojąc przy łóżku zdjął czarny płaszcz. Pod nim miał bluzkę która chyba pełniła funkcje kolczugi lecz wyglądała jak zwyczajna czarna bluzka ale wszędzie na niej były mieniące się na kolory tęczy, upożadkowanie ułożone obok siebie trójkątne blaszki. Zdjął ją ostrożnie i położył na oparciu kszesła które stało obok. Miał bardzo jasną skórę. Nie można powiedzieć że był umięśnio przynajmniej nie w dużym stopniu. Ściągną niedbale spodnie i rzucił na podłogę. Położył się na łóżku i jakby rozlał się na nim. Pogrążył się w zadumie, a ona przyjęła go jak żeśka woda, do której wpadł. Co raz bardziej się w niej zanurzał myśląc a tym wszystkim. Na początku...hmm...nikt nie wie co było na początku. Istniała... Nic nie istniało prócz masy wszechwiedzących świadomości. Nie było wtedy czasu więc nie możemy stwierdzić jak długo ten okres trwał. Ale dzięki pewnej cesze jaką posiadały te umysły ztworzyli instynktownie rzeczywistość, różne i nie skończenie wiele jak oni sami. Stworzyli również czas. Niedokońca znane są szczegóły istnienia przed stworzeniem bo zważywszy na to że nie było czasu i przestrzeni a zwłaszcza czasu nie można było usytułować myśli w nim. Masa tego rodzaju istot zaczęła kształtować swiaty. Dopiero po ich ukończeniu mogli myśleć swobodnie bo przy jego tworzeniu bazowali na niby wgranej wiedzy i instynktach. Każda jakby nacja/klan została przypisana pod dany układ planetarny. Mogli w nim zrobić co chcieli. Bogowie, bo tak nazywa się nacja panująca w naszym Układzie Słonecznym, postanowili utworzyć życie. Z początku im się udawało ale stworzyli w końcu istote która żyła jedynie wojną i to doprowadziło do przeobrażenia się Marsa w pustynie. Nie nadawał się do życia, a Oni nie chcieli go przeobrażać. Uznali, że dla własnego dobra sworzą istoty na drugiej planecie, którą zamieszkali. Jednak by nie wzbudzać lęku w śród nich przybrali postać zaawansowanej formy ewolucyjnej małpy z najbardziej praktycznym ciałem. I dzięki niemu mogli żyć wśród swojego dzieła w formie materialnej. Mogli poczuć harmonię jaką stworzyli. Złoty środek pomiędzy ładem a chaosem. Jednak utrzymywanie ciała było bardzo problematyczne. Z początku obumierało od razu. Długo to trwało ale naszczęście bogowie utworzyli napój, dzięki któremu mogli władać swoją materialną postacią. Nazwali go Ambrozją. Kłopoty się nie kończyły. Nie mogli używać pełni swojej mocy w zwiąsku z czym mieli problemy z przetrfaniem. Problemy się mnożyły. Grupa bogów wpadła na pomysł utworzenia istot podobnych do nas, które by były zdolne do takiej fizycznej pracy. Wykreowano istoty ludzkie z taką samą charmonią w sobie co otaczający ich świat. Bogowie byli dobrzy dla swoich robotników ale nigdy nie stawiali ich na równi ze sobą. Jeden z Bogów zbyt się spoufalał z ludzmi na w skutek czego spłodził mieszańce, które były ludzmi ale miały własną wole i pierwiastek nieśmiertelności. Nazywali się Lilith i Adam. Bogowie docenili mądrość w słowie i czynie Lilith oraz jej pagląd i ustanowili ją prawie równą sobie lecz zdecydowanie lepszą od ludzi. Adama wydalono z Miasta bogów, Edenu. Zrospaczony Adam kiedy nie udało mu się upolować zwierzyny na ofiare uławał/odciął swoją rękę lecz Bogowie nie przyjęli tego typu ofiary, jeden Bóg się nad nim ulitował, jego ojciec. Z tej ręki utworzył dla niego towarzyszke jemu podległą, Ewe. Kilka dziesiąt pokoleń później potomkowie Adama i Ewy wywołali wojne z Bogami. Zbyntowali innych ludzi w Edenie, którzy następnie stali się równie swiadomi. Przetrfała połowa Boskiej populacji. Uciekła ona do utworzonego równoległego wymiaru, gdzie stworzyła Raj i postanowili z niego zawiadywać Ziemią i od czasu do czasu pokazywać ludziom właściwą drogę. Udało im się ulepszyć swoje ciała tak by nie były tak wymagające jal ludzkie i nieśmiertelne jak i świadomość.

- Wiesz co? Stoje tak 10 minut i patrze się na ciebie. Halooo! Śpisz?

- Myśle.

-Rozwaliłeś się na całym łóżku. Czy byłbyś łaskawy zrobić dla mnie miejsce?

-Ja śpie od ściany. - powiedział mozolnie przesuwając się na bok.

-Tylko mnie w nocy nie zrzuć.Leżeli do siebie plecami przykryci kołdrą lecz tak cienką że przypominającą koc. Odwrócił się do niej. Przybliżył swoją twarz do jej policzka. Polizał go.

-AAAAA! CO JEST KURWA!?

-Co ty masz z tym krzyczeniem. Ciągle krzyczysz.

-Czy ty mnie polizałeś? - zapytała z niedowierzaniem.

-Tak chciałem zobaczyć jak smakujesz.

- Dotknął palcem języka jak czegoś dziwnego. Wyszło na to, że faktycznie jesteś tym co jesz. Smakujesz jak kurczak słodko-kwaśny. Pewnie trochę woni musiało ci się po prostu osadzić na policzku przez co ją poczułem i myślałem, że smakujesz jak ten kurczak.

-Idź się lecz.

-Hahaha. Podobało ci się.

-Mi!? Skąd!? - niepewnie wykrzyknęła przy tym się rumieniąc.

-No przecież widze.

-No i co z tego. Było to dość przyjemne ale tylko dlatego że dziwne i niespodziewane, lubie niespodzianki.

-Aha.

-Chyba nie oczekujesz ode mnie niczego więcej? - Eter przerwał milczenie.

-Czy ja wiem?

-Zastanów się. Nie zbyt szybko znowu będziemy razem spać.

-Chyba zalerzy czy ty chcesz.

-Wydaje mi się, że odrobina zabawy nie zaszkodzi, a spoufalanie się miedzy partnerami, którymi jesteśmy, jest bardzo dobrym rozwiązaniem by zwiększyć jakość efektywnej współpracy.

-Czyli?

-Tak chce.

Najpierw Aletheia zaczęła się śmiać, a potem Eter.

Hai finito le parti pubblicate.

⏰ Ultimo aggiornamento: May 08, 2020 ⏰

Aggiungi questa storia alla tua Biblioteca per ricevere una notifica quando verrà pubblicata la prossima parte!

PiaskownicaLa tua prossima ossessione. Scoprilo ora