Prolog

119 7 1
                                        

25 Września ,2020

Ben Meyer wrzucił gaz do dechy. Miał Forda Ka i po pół roku jazdy, musiał powiedzieć, że auto robi robotę. Nigdy nie przywiązywał większej wagi do tego czym jeździ ale jakby ktoś zapytał go jakie auto warto wybrać, bez wahania odpowiedziałby, że Ford. Do Polski przyjechał wraz z mamą, w 2016 roku. Rok wcześniej w sądzie okręgowym w Ohio, jego matula wzięła rozwód z ojcem Bena. Powód: miłość, która ich łączyła przestała istnieć. Ben nigdy nie uważał, że małżeństwo rodziców było silne ale nie spodziewał by się, że sprawy przybiorą taki obrót. A więc 14 września 2016 roku mama Bena oznajmiła, że to koniec pięknego amerykańskiego snu (który o dziwo trwał aż 16 lat)i czas na powrót do Polski ,do rodzimego kraju mamy. Po powrocie zatrzymali się w Krakowie, miejscu, gdzie wychowała się Nikola Przybylska ( Nicki Meyer, takie imię, czy raczej pseudonim przybrała w Ameryce). Mieszkanie na Padniewskiego starczyło im na trzy lata, po których Nicki zdecydowała się na przeprowadzkę. Praca w pralni nie dawała zarobków, z których byłoby ich stać na takie przedsięwzięcie ale odłożone pieniądze dawały im co nieco. Panna Meyer swego czasu była zawodową pisarką, gustującą w gatunku science fiction ale napisała również mnóstwo kryminałów. Sławę przyniosła jej pentalogia o Sarze McDonald. Buntowniczka z lat nastoletnich zmienia się w dojrzałą kobietę, potrafiącą stawić czoła każdemu wyzwaniu.

Ben sunął drogą prowadzącą na Małogoszcz. Matka już czeka w wykupionym domku letniskowym w małej wsi Ludynia w Świętokrzyskiem. Podobno znalazła tam całkiem niezłą pracę, która w miarę zatrudnienia mogłaby przynieść spore zyski. ,,Poza tym ,nigdy nie wiadomo kiedy mamie wróci wena''- myślał Ben. Powrót autorki sagi o Sarze McDonald byłby niewątpliwie dużym wydarzeniem w USA. Ale czy czytałby ją ktoś w Polsce? Co się tyczy Bena to w Krakowie skończył Liceum nr.3, jedno z lepszych w mieście. Planował studia we Włoszczowie ( bodajże prawnicze, tak by było najlepiej) 15 minut od miejsca zamieszkania. Nie czuł smutku, gdy opuszczał stolicę smogu. Nie poznał tam prawie żadnych kumpli ale panny słysząc, że mają w klasie chłopca rodem z Riverdale , nie pozwalały Benowi siedzieć samemu na lekcjach ani tym bardziej na przerwach. Ale one są już przeszłością. Wrażliwy Ben liczył na cichą panią, która odmieni jego życie, być może już na studiach. Nie miałby nic przeciwko.

Minął zjazd na Mieronice i ruszył dalej. Za niedługo powinna być Biedronka ,w której Ben planował zrobić porządne zakupy. Kupi niezbędne produkty spożywcze ale i też kilka przekąsek oraz owoców. Cieszył się, że zaczyna nową przyszłość. Nowi ludzie, nowe otoczenie i przede wszystkim nowy on. Zamierzał dojrzeć, skończyć studia i pracować jako prawnik, niczym Kordian Oryński w powieściach Mroza. Nadchodziły nowe czasy. Czasy zmiany.
Miał szczerą nadzieję na nową przyszłość, w której nauka i prawo wysuną się na pierwsze miejsce. Mieszkali w Columbus, w Ohio. Nigdy nie narzekali na niedostatek. Tata Bena pracował jako chirurg, a mama Bena jako pisarka. Sam chłopak, doskonale wspomina dzieciństwo. Długie spacery ulicami Columbus, wyjazdy do Cleveland w każdą niedzielę, wyjazdy do Portlandu w Mane, do rodziny od strony taty. Jakże tam było doskonale! W dalszym ciągu pamiętał śmiech mamy, gdy tata brał ją na ręce i przebiegał połowę plaży w Cleveland. W dalszym ciągu pamiętał długie opowieści dziadka Henry'ego i zapach ogniska im towarzyszący. Nikt mu nie odbierze tych wspomnień. Człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego, a do życia w USA przyzwyczaił się jak do niczego innego. Tym większy był smutek, gdy mama Bena oznajmiła, że wracają do Polski. Wszystko zaczęło się pewnego wieczoru. Ben siedział w swoim pokoju i z największą wygodą oglądał TV. Do szczęścia nie brakowało mu niczego. Manchester United podejmował na swoim boisku Liverpool, co oznaczało, że mecz będzie niebywały. Mama Bena siedziała w salonie i czytała jakąś książkę Grishama. Zdecydowanie był jej ulubionym autorem ( Childa odkryła dopiero dwa lata później). ,, Czas zabijania" wciągnął ją dokumentnie. Chwilę później, ojciec Bena, Curt Meyer, wszedł do mieszkania i trzasnął drzwiami. Rzucił wściekle marynarkę ( nikt nie rozumiał, dlaczego zawsze ją nosił) i ruszył do pokoju. Nicki Meyer zauważyła ewidentny gniew swojego męża.
- Co się dzieję, kochanie? - wiedziała, że Curt rzadko bywał wkurzony, zazwyczaj zachowywał emocje u siebie w głowie.
- Co się dzieję? Co się dzieję? - jego głos był ostry jak brzytwa - Wyrzucili mnie z pracy i ,, co się dzieję"?!
Nicki Meyer doznała szoku. Wyrzucili jednego z lepszych chirurgów w Ohio? Przecież to niemożliwe.
- Jak to kochanie, co się wydarzyło? - próbowała zachować spokój. 
- Cholerny Mckenzie! - wykrzyknął Curt. Conor Mckenzie był szefem Curt'a. Bardzo mały człowieczek ale jakże znaczący w tej branży.- Dziś rano umarła kobieta, którą operowałem wczoraj. Operacja okazała się bardzo pomyślna i wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Zgon nastąpił w nocy. Ten cholerny skrzat nie chciał mi wyjaśnić jak to się stało, powtarzał tylko, że popełniłem znaczący błąd w trakcie operacji. I że to moja wina. Zwolnił mnie, pozostawiając smród w kartotece, który będzie się za mną ciągnął do końca moich dni. Nie mam co liczyć na pozycję lekarza chirurga. To koniec, Nicki. Koniec mojej pracy...

Od tego zaczęło się wszystko. Nicki Meyer pisała książki, Curt całe dnie spędzał na kanapie popijając piwo za piwem i użalając się na sobą coraz bardziej. Wielokrotnie próbował zaciągnąć się do pracy, ale gdy za ósmym razem jego zapytanie zostało rozpatrzone negatywnie, oznajmił wszem i wobec, że on się już więcej prosić nie będzie. Następstwem tego były ciągłe kłótnie. Miłość, łącząca obu małżonków z każdym dniem była coraz słabsza. Ostatecznie wszystko skończyło się tak, jak się skończyło: Nicki Meyer wyszła z pozwem o rozwód. Rozprawa odbyła się w sądzie w Ohio i opieka nad piętnastoletnim Benem przypadła matce. Rok później, znajdowali się już w Krakowie, rodzinnym mieście pani Meyer. Zabawili tam, dopóki Ben nie skończył liceum. Następnie postanowili rozpocząć nowe życie, w kompletnie nowym otoczeniu. Studia Bena piętnaście minut od domu, praca w redakcji magazynów sportowych, również piętnaście minut od domu. Poza tym, w dalszym ciągu pozostawała praca pisarki. Nicki Meyer miała nadzieję na powrót weny. W ten sposób przyjechali do Ludyni, w województwie świętokrzyskim. Co prawda, nie jest to Columbus w Ohio, ale wystarczało. Mały domek, otoczony w trzech czwartych lasem, żadnego ruchu na drogach, śpiew ptaków przy porannej kawie... czego można chcieć więcej?
Z Ernestem Kowalskim spotkali się na miejscu mniej więcej miesiąc przed kupnem domu. Sam właściciel, chciał jak najszybciej sprzedać nieruchomość i wyruszyć w świat, na początek swoim SUV'em. Co się z tym wiąże, wszystkie meble zostają na miejscu. Duża oszczędność pieniędzy. A więc Nicki Meyer sięgnęła głęboko
w kieszeń i wraz z panem Kowalskim doszli do porozumienia. Dom został sprzedany.


Witam! Jest to moja pierwsza powieść, której części będą się pojawiać codziennie o rozmaitych porach. Nie będzie tego dużo, ponieważ rozdziały będą dosyć rozbudowane, bynajmniej tak mi się wydaje :D
Oczywiście, niektóre rzeczy takie jak np. studia we Włoszczowie, to tylko i wyłącznie fikcja, niezbędna dla akcji powieści.
Po kolejny rozdział, zapraszam codziennie ( oczywiście, jeżeli was to zainteresuje).

Jesień zmiany Stories to obsess over. Discover now