Nienawidzę siebie. Nienawidze ludzi. Nienawidzę swojego życia. Po prostu chce się zabić. Nic więcej. Czy aż tak dużo wymagam? Chyba nie.
Idę dzisiaj do nowej szkoły. Szczerze nie wiem po co idę do niej przecież i tak wiem że nie zostanę bohaterem. Ale i tak poszedłem do UA. Spotkam kolejnych debilów. Ehhhhhhhh.
Muszę teraz iść zjeść śniadanie i pójść do szkoły. Znowu spotkam staruche.
-Katsuki! Schodź na dół! Musisz zjeść śniadanie przecież zaraz idziesz do szkoły!
-Zaraz schodzę!
-No mam nadzieję!
Starucha musiała dać mi 5 parówek ugotowanych i 3 chleby posmarowane masłem? Czy ja jej nie mówiłem że nie chce aż tyle jedzenia? Ale pewnie mnie nie słuchała. Czyli jak zwykle. Dobra zjem i idę do szkoły.
Jestem już pod szkołą. Idę teraz pod klasę pewnie spotkam debili z mojej klasy. Nie chce mi się tak bardzo iść do tej klasy, szkoły po prostu chce iść do domu a dokładnie do kuchni wziąść nóż. Potem iść do łazienki. Wejść do wanny. I pociąć się. Na rękach, nogach, brzuchu i na nadgarstkach. Tylko to chce. Nic więcej. Chce swojej śmierci. Zobaczyć co jest po drugiej stronie. I nigdy tu już nie wrócić. Nigdy. Przenigdy. Ale niestety nie mogę tego zrobić. Matka już raz mnie nakryła jak chciałem się zabić. Miałem godzinną pogadanke. A raczej kłótnię. Ciągle na mnie wrzeszczała. I ojciec też. Ale sobie pogadali i przestali. A ja nie wiem gdzie mogę w spokoju podciąć sobie żyły. Została mi ucieczka i zabicie się gdzieś pod płotem. Tylko to zostało. Nic więcej.
Ale wracając jestem już w klasie i zobaczyłem Deku nie wiem jak on się dostał bez indywidualności, też zobaczyłem jakiegoś typa który ma jedną połowę włosów białą A drugą czerwoną i z cheterochromią, człowieka? który zamiast głowy ma głowę ptaka, żabę, jąkąś gościówe z brązowymi włosami podrywającą Deku i nikogo oprócz nich nie było w klasie.
Zająłem wolną ławkę i czekałem aż jakiś nauczyciel wejdzie do klasy i zacznie coś tłumaczyć. W międzyczasie jak jeszcze żaden nauczyciel z łaski swojej nie przyszedł rozglądałem się po klasie i po ludziach którzy przychodzą.
Niedługo przed przyjściem nauczyciela przyszedł jakiś chłopak z czerwonymi włosami i oczami i z rekinimi zębami. Co on ma z tymi zębami tego ja nie wiem. Ale za nim przyszedł nauczyciel. Z czego usłyszałem nazywa się Aizawa i lubi spać nawet ma śpiwór. A ja się pytam czy on będzie spać w tym śpiworze czy nie.
Mniejsza. Cały dzień patrzyłem na tego chłopaka z czerwonymi włosami. Przez cały dzień nie dowiedziałem jak ma na imię wogule żadnych informacji. Niektórzy mogą pomyśleć że jestem jakimś stalkerem czy coś ale to jest nie prawda. Po prostu zainteresował mnie. Nic więcej. Kiedy skończyły się lekcje poszłem zmienić buty i pójść do domu.
Ale w czasie drogi do domu zmieniłem zdanie bo zauważyłem że ten chłopak z czerwonymi włosami idzie w podobną stronę co ja. Więc poszłem za nim. Nie zauważył mnie. To dobrze. Skręcił do dość małego domu.
Otworzyła mu jakaś dziewczyna wogule nie podobna do niego i skończyła na niego. No po prostu poczułem zazdrość. Nie żeby coś ale ja to poczułem. Przecież nie jestem gejem. Wracając. Typiara zeskoczyła z niego i o czymś rozmawiali ale nie słyszałem o czym. Dużo się śmiali i uśmiechali.
Potem weszli do domu. A ja obeszłem okolice i poszłem do swojego. W domu odrobiłem lekcje, napisałem jak ten dzień wyglądał w moim notatniku śmierci, pograłem trochę na kompie i na telefonie a potem poszłem spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Słów:572
Mam nadzieję że wam się podoba moja nowa opowieść o kiribaku. I mam jeszcze małe info z opowieścią bakudeku. Nie wiem czy dokończę tamtą książkę. Nie mam jakiegoś pomysłu na tą książkę. Zresztą myślę że tamta książka jest shitem. Więc no. Miłego dnia/nocy.
YOU ARE READING
//Myśli samobójcze//kiribaku
FanfictionBakugo ma myśli samobójcze. Idzie do nowej szkoły i spotyka Kirishime. Opowieść może zawierać rzeczy których nie ma w anime np. że jakaś postać ma rodzeństwo. Jeśli ktoś chce poznać co będzie się działo dalej idzcie czytać a nie czytacie opis. UWA...
