1

34 1 0
                                        

Otworzyłam oczy. Znajdowałam się gdzieś... no właśnie, gdzie właściwie? Wszędzie wokół mnie, gdzie nie sięgnąć okiem, była jedynie woda. Co ja zrobiłam? Jak ja się tu znalazłam? I kim w ogóle jestem? Tyle pytań, a zero odpowiedzi. Nie wiedziałam co robić. Próbowałam sobie coś przypomnieć, ale... nie miałam czego. Żadnych wspomnień, nic, co pomogłoby mi zrozumieć, jak tutaj trafiłam. Byłam zdana tylko na siebie.

Postanowiłam coś zrobić, pozostanie bezczynnie w jednym miejscu skłaniałoby do jeszcze intensywniejszego myślenia, a ja nie potrafiłam już z tym dłużej wytrzymać. Zaczęłam płynąć przed siebie i z zaskoczeniem stwierdziłam, że idzie mi to bardzo dobrze, tak płynnie, jakbym była jakimś morskim stworzeniem... Popływałam przez dłuższy czas i zauważyłam, że w ogóle mnie to nie męczyło. Ponadto, odkryłam, że potrafię również oddychać pod wodą! Ja! Człowiek! Czy to w ogóle możliwe?

Kiedy skończyłam już badania nad sobą, wyostrzyłam wzrok, bo w oddali dostrzegłam coś, co zwróciło moją uwagę. Z takiej odległości nie mogłam nawet zgadywać, co by to mogło być, ale jedyne, co przyszło mi wtedy do głowy, to tam podpłynąć. Im bardziej się zbliżałam, tym więcej szczegółów dostrzegałam. Najpierw był to ogrom kolorów zbitych w jednym miejscu. Potem zdałam sobie sprawę, że to musi być budowla. Ogromna. Coraz bardziej przyspieszałam, ciekawość zżerała mnie do tego stopnia, że nie mogłam znieść tego, że od celu dzieli mnie aż tyle czasu.

Po jakimś czasie widziałam coraz więcej detali, teraz byłam już pewna. Przed sobą miałam wielki zamek. Zwolniłam trochę. Zaczęły mnie dręczyć obawy. Czy tam w środku też są ludzie? O ile w ogóle ktoś jest? Czy będą do mnie wrogo nastawieni? Jak wtedy sobie poradzę? Jednak minuta za minutą byłam coraz bliżej.

W końcu dotarłam pod samo wejście. Tu był już podest, na którym mogłam stanąć. Przede mną znajdowały się ogromne, masywne, dwuskrzydłowe drzwi. Wszystko było bardzo bogato ozdobione. Zapukałam, jednak drzwi były zrobione z bardzo dziwnego materiału i stłumiły moje pukanie. W związku z tym pchnęłam je i, o dziwo, były otwarte. Uchyliłam je na tyle, żebym zdołała się wcisnąć do środka, weszłam i zamknęłam je za sobą.

Przede mną widniał długi korytarz. Nie pozostało mi nic innego, jak przejść na jego koniec. Kiedy już tam dotarłam, skręciłam w kolejny korytarz, i kolejny. Cały czas szłam przed siebie. Po jakimś czasie usłyszałam kroki za zakrętem, w który miałam zaraz wejść. Nie wiedziałam, co robić. Wpadłam w panikę. Zaczęłam bardzo gwałtownie myśleć, po czym pewien pomysł wpadł mi do głowy. I tak nie miałam gdzie się schować, więc moim jedynym ratunkiem było... udawanie tutejszego. Wiedziała, że mogło się to niedobrze skończyć, ale nie pozostawało mi nic innego.

Szłam przed siebie wyprostowana, z uniesioną głową i pewnym krokiem, jakbym wiedziała dokąd zamierzam iść. Tylko zerknęłam w stronę postaci, którą mijałam i była... też człowiekiem. Właściwie, to nawet kobietą, jak ja! Odetchnęłam z ulgi. Tylko... Czemu ona ponownie odwróciła głowę w moją stronę? Uff, dobrze, już była daleko. Może mi się tylko przywidziało.

Zagubiona [ZAKOŃCZONE]Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora